Okno główne

GieKSa – Resovia 2:1 (0:1)

W ostatnim meczu sezonu 2020/2021 piłkarze GKS Jastrzębie pokonali Resovię Rzeszów 2:1 (0:1) i tym samym zakończyli rozgrywki na czternastym miejscu w Fortuna I Lidze. Podopieczni Łukasza Włodarka zapewnili sobie wygraną dopiero na trzy minuty przed końcem zawodów, jednakże w przekroju całego spotkania byli zespołem lepszym i komplet punktów zdobyli jak najbardziej zasłużenie.

Niedzielne spotkanie przy Harcerskiej przebiegało pod dyktando GieKSy, jednak w grze utrzymywał ekipę gości świetnie dysponowany bramkarz Paweł Łakota. To właśnie on w 15. minucie zatrzymał strzał Aleksandra Komora, który po rzucie rożnym groźnie uderzał głową. Z kolei w 31. minucie po strzale Szymona Zalewskiego Resovię uratowała poprzeczka. Te okazje zemściły się na jastrzębianach w 36. minucie. Po jednej z nielicznych akcji Resovii piłka wyszła na róg. W trakcie centry rywala w jedenastce sfaulował Farid Ali (dodajmy, że piłka znajdowała się wówczas kilka metrów od obu zawodników), a sędzia bez dyskusji wskazał na “wapno”. Karnego na gola zamienił pewnym strzałem Dawid Kubowicz i tym samym Resovia objęła niezasłużone prowadzenie.

Stracony gol zdopingował GieKSę do jeszcze mocniejszych ataków. Te przyniosły wreszcie skutek w 54. minucie, gdy po dośrodkowaniu Farida Alego piłkę w polu karnym przeciął Marek Mróz i tym zagraniem zmylił Łakotę, doprowadzając do wyrównania. Dziewięć minut później gospodarze powinni byli objąć prowadzenie, ale nasza ofensywa zakiwała się po nieudanym wybiciu piłki przez bramkarza Resovii. Co gorsza, w 73. minucie sędzia ponownie wskazał na “wapno” jastrzębskiej jedenastki, kiedy to szarżującego Maksymiliana Hebla skosił jeden z obrońców. Jednak na szczęście dla naszego zespołu Olivier Podhorin fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów. Tego uśmiechu fortuny jastrzębianie już nie zmarnowali w 87. minucie po akcji Daniela Szczepana wynik ustalił wychodzący na czystą pozycję Jakub Apolinarski.

Ostatecznie trzy punkty pozostały przy Harcerskiej, a to oznacza, że GieKSa wykaraskała się nawet z… teoretycznej strefy spadkowej obejmującej trzy najsłabsze drużyny. Krótko mówiąc – podopieczni Łukasza Włodarka pozostali na zapleczu ekstraklasy jak najbardziej zasłużenie. Teraz jednak przed naszym klubem i sztabem trenerskim trudny czas budowy zespołu na kolejny sezon, w którym o utrzymanie się nad kreską będzie znacznie trudniej.

13 czerwca 2021, Jastrzębie-Zdrój, 12:40
GKS Jastrzębie – Resovia Rzeszów 2:1 (0:1)
Bramki: Mróz 54, Apolinarski 87 – Kubowicz 37 (karny)

GKS Jastrzębie: Drazik – Zalewski (46. Mróz), Słodowy (64. Skórecki), Komor, Bondarenko – Niewiadomski, Apolinarski, Zejdler (64. Jadach), Rumin (90. Bojdys), Ali – Szczepan (88. Dzida).

GieKSa nadal pierwszoligowa!

Piłkarze GKS Jastrzębie postawili w sobotnie popołudnie “kropkę nad i” w dziele pozostania na zapleczu ekstraklasy, pokonując na wyjeździe w górniczych derbach imiennika z Bełchatowa. Za sprawą trafień Jakuba Niewiadomskiego i Farida Alego podopieczni Łukasza Włodarka nie tylko zdobyli bezcenne punkty, ale zarazem dobili gospodarzy, którzy opuszczają szeregi Fortuna I Ligi.

Mecz w Bełchatowie nie był porywającym widowiskiem. O pierwszej połowie można powiedzieć jedynie tyle, że się odbyła, w związku z czym na emocje trzeba było czekać do drugiej odsłony. W końcu w 62. minucie jastrzębska GieKSa otworzyła wynik, a stało się tak za sprawą strzału Jakuba Niewiadomskiego, który wykorzystał centrę z prawej strony Jakuba Apolinarskiego. W tym momencie bełchatowianie nie mieli już kompletnie nic do stracenia i rzucili się do ataku. Nieco więcej miejsca w ofensywie pozwoliło ekipie z Harcerskiej na rozwinięcie skrzydeł w kontratakach i po jednym z nich piłka trafiła do pozostawionego bez szczelnej opieki Farida Alego, który uderzeniem… głową (to niecodzienny wyczyn dla tego niewysokiego pomocnika) ustalił wynik zawodów.

Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze GKS Jastrzębie nie kryli radości z utrzymania, dziękując licznej grupie naszych kibiców za wsparcie z trybun bełchatowskiego obiektu.

W ostatnim meczu sezonu GieKSa podejmie Resovię Rzeszów i, na szczęście, będzie to już pojedynek o przysłowiową pietruszkę. Warto wspomnieć, że przyszłe rozgrywki będą dla naszego klubu historycznymi z co najmniej jednego powodu – po raz pierwszy w dziejach GKS Jastrzębie zagra na zapleczu ekstraklasy… czwarty sezon z rzędu. Poprzednie przygody z tym szczeblem kończyły się bowiem awansem lub spadkiem już po trzech latach.

5 czerwca 2021, Bełchatów, 16:00
GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:2 (0:0)
Bramki: Niewiadomski 62, Ali 81

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor, Bondarenko, Witkowski – Bielak, Apolinarski (76. Feruga), Mróz (82. Zejdler), Ali, Niewiadomski, Rumin (70. Szczepan).

GieKSa z licencją bez dyskusji

Jeśli piłkarze GKS Jastrzębie utrzymają się w Fortuna I Lidze, to klub z Harcerskiej w kolejnym sezonie na pewno wystąpi na zapleczu ekstraklasy. Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, iż GieKSa znalazła się wśród tych ekip, które otrzymały licencję na rozgrywki 2021/2022 już w pierwszym możliwym terminie.

Obok jastrzębian licencję uzyskały też: Bruk-Bet Nieciecza, Miedź Legnica, Korona Kielce, Arka Gdynia, GKS Tychy, Widzew Łódź, Resovia Rzeszów i Zagłębie Sosnowiec. Warto odnotować, że nasz klub nie został objęty nadzorem infrastrukturalnym, a zatem Stadion Miejski spełnia już wszystkie warunki PZPN.

Dodajmy przy tym, że wszystkie kluby Fortuna I Ligi zostały objęte nadzorem finansowym z uwagi na tzw. pandemię koronawirusa.

Zagłębie – GieKSa (zapowiedź)

W najbliższą sobotę o godz. 12:40 piłkarze GKS Jastrzębie zagrają na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec. Jeśli nasz zespół zdoła zdobyć Stadion Ludowy, to będzie o krok od zapewnienia sobie ligowego bytu na przyszły sezon. W przypadku porażki sytuacja podopiecznych trenera Łukasza Włodarka skomplikuje się o tyle, że wciąż będą oni w zasięgu ostatniego w tabeli GKS Bełchatów, który w piątek zagra z Radomiakiem.

Teraz nie ma już nieważnych meczów. Wprawdzie przebudzenie naszego zespołu po odejściu Pawła Ściebury pozwoliło na oderwanie się od “kreski”, ale w obliczu aż trzech spotkań “o sześć punktów” i starcia ze znakomicie spisującą się wiosną Sandecją Nowy Sącz za gwarancji utrzymania nie można uważać ośmiopunktowej przewagi nad ostatnią drużyną. Na ten moment najważniejsze wydaje się to, aby na kończący sezon pojedynek do Bełchatowa pojechać bez przysłowiowego noża na gardle.

Faworyta sobotniego ligowego klasyku w Sosnowcu trudno wskazać. Wprawdzie Zagłębie przegrało ostatnie cztery mecze, ale z jednobramkowych porażek z Arką Gdynia, Koroną Kielce, Radomiakiem i Chrobrym Głogów trudno wyciągać daleko idące wnioski. Sosnowiczanie mogą być zarówno podłamani takim stanem rzeczy, jak i naładowani chęcią przełamania impasu, który zepchnął ich na przedostatnie miejsce w tabeli. Tajemnicą szatni Zagłębia jest stan psychiczny zespołu w obliczu takiego impasu, a w kwestii konieczności pozostania drużyny na zapleczu ekstraklasy wypowiedział się nawet… prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński.

Dlaczego również dla jastrzębian ten mecz może być bardzo istotny? Ponieważ od niego zależeć będzie nie tylko spokój duszy w czerwcu, ale i w trakcie całego przyszłego półrocza. Ewentualna porażka spowoduje, że następne spotkania będą kolejnymi “najważniejszymi w roku”…

Kibice GKS Jastrzębie nie będą rzecz jasna mogli wejść na Stadion Ludowy, a zatem pozostaje nam jedynie transmisja w serwisie Ipla.tv.

GieKSa – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)

Nie ma już chyba wśród kibiców GKS Jastrzębie osoby, która żałowałaby decyzji o powierzeniu funkcji trenera Łukaszowi Włodarkowi. Nasi piłkarze wreszcie zaczęli grać skutecznie i… wygrywać to, co należy, aby pozostać w Fortuna I Lidze. W sobotnie popołudnie ekipa z Harcerskiej zgodnie z naszymi oczekiwaniami pokonała Stomil Olsztyn i tym samym ma już osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Jastrzębian do boju ponieśli wreszcie wpuszczeni na obiekt znakomicie dopingujący kibice, którzy przez pełne 90 minut zdzierali gardła z trybun.

Do sobotniego meczu piłkarze GKS Jastrzębie przystąpili bez Aleksandra Komora i z Faridem Alim na ławce rezerwowych, zaś “w podstawie” ponownie pojawił się Grzegorz Drazik, a na boku pomocy… Dominik Kulawiak, którego zwykle widywaliśmy w defensywie. Trochę czasu upłynęło, zanim te roszady zaczęły funkcjonować, bowiem w pierwszej połowie to Stomil miał więcej z gry. W 9. minucie mogło być 0:1, ale Wojciech Łuczak nie wykorzystał podania z prawego skrzydła i w zasadzie kopnął jedynie piłkę do stojącego przed nim Drazika. Formę naszego bramkarza sprawdzili potem jeszcze także Damian Sierant (w 18. minucie z dystansu) i ponownie Łuczak (25. minuta po rzucie wolnym). Wraz z upływem czasu inicjatywa przeszła w ręce gospodarzy, którzy jednak przed przerwą nie stworzyli sobie praktycznie żadnej dogodnej okazji do otwarcia wyniku.

W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną GieKSę. Sygnał do ataku dał Mateusz Słodowy, który w 51. minucie uderzył z prawego skrzydła i po rykoszecie o mały włos nie zaskoczył Michała Leszczyńskiego. Chwilę potem nie było już wątpliwości, gdy znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Kamil Jadach, a wykończył je mierzonym uderzeniem Daniel Rumin. Gol dodał skrzydeł gospodarzom, którzy całkowicie przejęli kontrolę nad środkiem pola i nie dopuszczali Stomilu do sytuacji podbramkowych. W 70. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Łukasz Zejdler, a koziołkująca piłka niemal zaskoczyła olsztyńskiego golkipera. Dwie minuty później doczekaliśmy się podwyższenia prowadzenia, gdy po centrze wprowadzonego pięć minut wcześniej na murawę Farida Alego skuteczną główką rezultat poprawił Mateusz Bondarenko. Prowadzenie GieKSy ani przez moment nie było zagrożone, przy czym – choć zwycięzców się nie sądzi – to nie można nie wspomnieć o kontrze… pięciu na dwóch z 85. minuty, którą jastrzębianie koncertowo zmarnowali.

Tak czy inaczej, trzy punkty zostały przy Harcerskiej, co w połączeniu z wynikiem meczu Korona Kielce – GKS Bełchatów (3:0) daje podopiecznym Łukasza Włodarka wspomniane osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Za tydzień jastrzębianie staną przed szansą na podtrzymanie nas w dobrych nastrojach, bowiem przed nami mecz o sześć punktów w Sosnowcu.

A my dołączamy się do radosnej pieśni, która niosła się przy Harcerskiej…. “Nigdy nie spadnie, GKS nigdy nie spadnie”!

15 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)
1:0 Daniel Rumin ’51
2:0 Mateusz Bondarenko ’72

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Bondarenko, Szcześniak, Witkowski – Kulawiak, Bielak, Zejdler (82. Feruga), Mróz, Jadach (66. Ali) – Rumin (76. Szczepan).

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Stomil Olsztyn (zapowiedź)

W tych nienormalnych czasach rzeczy wydawałoby się oczywiste muszą cieszyć. Sport zawodowy opiera się na kibicach, jednak z uwagi na tzw. pandemię fani musieli przez ostatnie pół roku pozostawać w domach, oglądając transmisje telewizyjne. Wprawdzie nikt nie wyjaśnił, jakim sposobem wirus może “bardziej” zarażać na otwartym i przewiewnym stadionie niż w zamkniętym markecie, ale… zostawmy już tę dyskusję.

W końcu w dniu 15 maja po raz pierwszy w 2021 roku przyjdzie kibicom futbolu jako pierwszym spośród sympatyków jastrzębskiego sportu zasiąść na trybunach. Tego dnia o godz. 17:00 piłkarze GKS Jastrzębie podejmą w niezwykle ważnym pojedynku ekipę Stomilu Olsztyn, która także znajduje się w strefie drużyn walczących o utrzymanie w Fortuna I Lidze. Goście z Warmii są jak najbardziej w zasięgu podopiecznych Łukasza Włodarka, a zatem nie ukrywajmy, że będziemy liczyć na komplet punktów.

W listopadzie w Olsztynie jastrzębianie wygrali 1:0 (1:0) po golu w 9. minucie Farida Alego. Był to jeden z pierwszych meczów, w których nasi piłkarze wreszcie zaczęli punktować, odrywając się zarazem od dna ligowej tabeli. Co istotne, Ali będzie do dyspozycji Łukasza Włodarka, podobnie jak Daniel Szczepan i Mariusz Pawełek, których zabrakło ostatnio w kadrze GieKSy. Niestety, nasz szkoleniowiec będzie musiał poradzić sobie z innym problemem, a mianowicie “kartkową” absencją obrońcy Aleksandra Komora.

Podczas naszego pojedynku będziemy z uwagą śledzić także rezultaty innych spotkań. O tej samej porze w Kielcach miejscowa Korona podejmie GKS Bełchatów, zaś w Głogowie Chrobry zagra z Zagłębiem Sosnowiec, z którym jastrzębianie powalczą za tydzień. Krótko mówiąc – walka o uniknięcie ostatniego miejsca w tabeli wchodzi w decydującą fazę.

Wróćmy do kwestii trybun, na które w sobotę wejdzie maksymalnie 999 osób. Mecz ze Stomilem będzie imprezą niemasową, a widzowie zmuszeni zostaną do korzystania wyłącznie z zaznaczonych krzesełek. Do podziału zostało jeszcze kilkaset siedzisk, jednak trybuna kryta oraz środkowe sektory są już praktycznie pełne. Warto pospieszyć się z decyzją o zakupie biletu on-line (https://bilety.gksjastrzebie.com/) lub w Sklepie Kibica, ponieważ kasy biletowe przy Harcerskiej będą z oczywistych powodów zamknięte.

Tych kibiców, których z różnych powodów zabraknie na Miejski, zapraszamy na tradycyjną nieobiektywną relację tekstową live pod adresem: https://jasnet.pl/live-gieksa-vs-stomil/.

ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)

Piłkarze GKS Jastrzębie sprawili nam miłą niespodziankę i w niedzielne popołudnie zdobyli niezwykle cenny punkt na obiekcie wyżej notowanego ŁKS-u Łódź. Nasz zespół przez siedemdziesiąt minut grał w dziesiątkę (!) i nie wykorzystał rzutu karnego (!), a mimo to w doliczonym czasie gry zdołał wyrwać gospodarzom remis. Gola na wagę punktu zdobył Daniel Rumin, który zamienił na bramkę drugą z podyktowanych dla naszego zespołu “jedenastek”. Dodajmy, że Rumin tym samym zmył plamę za zmarnowanie tej pierwszej…

Powiedzieć, że po pierwszej połowie nikt nie postawiłby złamanego grosza na punkt dla GieKSy, to nic nie powiedzieć. Ekipa gospodarzy była zdecydowanie lepsza i tylko wielkiemu szczęściu jastrzębianie zawdzięczają, że przegrywali tylko 0:1. Tę jedyną bramkę strzelił w 12. minucie Antonio Dominguez, który wykorzystał dość kontrowersyjny rzut karny po faulu Aleksandra Komora. Bramka uskrzydliła łodzian, którzy w 14. i 15. minucie powinni byli podwyższyć wynik, ale Pirulo dwukrotnie uderzył minimalnie obok bramki. W 23. minucie miała miejsce sytuacja, która potrafiłaby załamać każdy zespół. Wówczas to drugą żółtą kartkę za niepotrzebny faul zobaczył Michał Bojdys i w efekcie musieliśmy radzić sobie w dziesiątkę. Chwilę potem Pirulo pocelował z rzutu wolnego w słupek, zaś dobitkę do “pustaka” zmarnował Maksymilian Rozwandowicz. I wtedy…. ŁKS Łódź przestał grać. Gospodarze najwyraźniej uwierzyli, że prowadząc 1:0 ze grającym w osłabieniu rywalem mają pewne trzy punkty. W efekcie do końca pierwszej połowy nie było wielkich emocji.

W pierwszych dwudziestu minutach po przerwie łodzianie stworzyli sobie jeszcze dwie praktycznie stuprocentowe okazje do podwyższenia wyniku, jednak w pojedynkach z Antonio Dominguezem i Michałem Trąbką kapitalnie spisał się Grzegorz Drazik. To właśnie jemu GieKSa zawdzięczała pozostanie w meczu. W ostatnich minutach jastrzębianie poczuli, że gospodarze słabną i chyba niespodziewanie dla nich ruszyli do ataku. To przyniosło skutek w 85. minucie, gdy w rezultacie naszego naporu jeden z obrońców ŁKS-u musiał uciec się do faulu. Sędzia wskazał na “wapno”, ale wówczas – jak już wspomnieliśmy – Dawid Arndt wyczuł intencje Daniela Rumina i wybronił jego strzał. Ta sytuacja na szczęście nie sparaliżowała jastrzębian, którzy ponowili nacisk i dzięki temu doprowadzili do powtórki karnego w 91. minucie. I tym razem do piłki podszedł Rumin (nerwy ze stali?!), przymierzył i… fantastycznie zapakował piłkę w okienko. Remis utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego i bez wątpienia jest to dla nas bardzo cenna zdobycz.

W kolejnym spotkaniu podopieczni Łukasza Włodarka podejmą na Stadionie Miejskim Stomil Olsztyn. Będzie to mecz z gatunku “wygrać za wszelką cenę”.

9 maja 2021, Łódź, 15:00
ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)
1:0 Antonio Dominguez ’12 (karny)
1:1 Daniel Rumin ’90 (karny)

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Komor, Bojdys, Szcześniak – Kulawiak (81. Zalewski), Bielak, Zejdler (90. Bondarenko), Jadach (46. Feruga), Apolinarski (46. Niewiadomski) – Rumin.

ŁKS Łódź – GieKSa (zapowiedź)

W niedzielne popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Faworytem pojedynku będą gospodarze, których celem jest powrót do ekstraklasy i którzy jesienią przy Harcerskiej wygrali pewnie 3:0 (1:0) po golach Antonio Domingueza, Tomasza Nawotki i Łukasza Sekulskiego. Jednak w rundzie wiosennej łodzianie spisują mocno poniżej oczekiwań i w tym podopieczni Łukasza Włodarka mogą upatrywać szansy na sprawienie niespodzianki.

ŁKS Łódź fantastycznie rozpoczął obecny sezon. Zespół następców mistrzów Polski z 1958 i 1998 roku wygrywał we wrześniu, październiku i listopadzie mecz za meczem, na dodatek praktycznie nie tracąc bramek. Paradoksalnie ostatnim spotkaniem tej serii było wspomniane wyżej zwycięstwo w Jastrzębiu-Zdroju, po którym maszyna trenera Wojciech Stawowego wyraźnie się zacięła. W rezultacie w marcu oddano stery w ręce Ireneusza Mamrota, jednak nie zmieniło to sytuacji.

Biorąc pod uwagę wyłącznie mecze od połowy listopada, ŁKS Łódź zdobył w siedemnastu pojedynkach zaledwie szesnaście punktów, co w tej prowizorycznej tabeli plasuje piłkarzy al. Unii Lubelskiej na szesnastym miejscu. Oznacza to, że ekipa trenera Włodarka przy pewnej dozie szczęścia oraz powtórzenia występów przeciw Górnikowi Łęczna i Odrze Opole może pokusić się zdobycz punktową. Należy dodać, że w Łodzi jastrzębianie z konieczności wystąpią bez jednego z liderów środka pola Marka Mroza, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek.

Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i teraz każdy punkt będzie na wagę złota. Warto pamiętać, że po meczu z ŁKS-em Łódź czekają nas pojedynki “o sześć punktów” z Zagłębiem Sosnowiec i GKS Bełchatów. Obyśmy nie musieli podchodzić do nich z przysłowiowym “nożem na gardle”…

GieKSa – Miedź Legnica 1:2 (1:1)

Nie udało się piłkarzom GieKSy podtrzymać nas w dobrych nastrojach po okazałym zwycięstwie nad Odrą Opole. W środowe popołudnie podopieczni Łukasza Włodarka przegrali na Stadionie Miejskim z walczącą o baraże Miedzią Legnica 1:2 (1:1) i tym samym nie powiększyli przewagi nad strefą spadkową. Wprawdzie to jastrzębianie otworzyli wynik już w 5. minucie, jednak potem do głosu doszli goście, którzy ostatecznie zgarnęli komplet punktów.

Zaległe spotkanie z Miedzią Legnica poprzedziła sympatyczna uroczystość podziękowania trenerowi Jarosławowi Skrobaczowi za lata pracy przy Harcerskiej. Potem jednak sentymentów już nie było, przy czym – jak wspomnieliśmy wyżej – jako pierwsi powody do radości mieli gospodarze, bowiem w 5. minucie do bramki legniczan trafił Daniel Rumin. Nasz napastnik wykorzystał świetne podanie z głębi pola i mimo asysty obrońców posłał piłkę obok Pawła Lenarcika. Gol dla GieKSy zmusił gości do ofensywnej gry. Niestety, napór Miedzi szybko przyniósł skutek. Wprawdzie w 21. minucie uratował nas jeszcze wspaniale broniący… nogami Grzegorz Drazik, ale po czterech kolejnych minutach nie było już wątpliwości. Wówczas to ładną zespołową akcję rywali wykończył Joan Roman, któremu pozostało jedynie pokonać bezradnego Drazika. Do końca premierowej odsłony żadna z drużyn nie stworzyła już sobie dogodnej okazji do zmiany wyniku. Można jedynie wspomnieć o kontrze GieKSy z 44. minuty, gdy po akcji Marka Mroza i Kamila Jadacha Daniel Rumin pocelował w słupek. Dodajmy jednak, że Rumin w momencie oddania strzału głową faulował rywala, a zatem gol i tak nie zostałby uznany.

W drugą połowę lepiej weszli gospodarze, którzy w 48. minucie powinni byli odzyskać prowadzenie, jednak Dawid Witkowski przesadził z szarżą w kontrataku i nie podał do znakomicie ustawionego Farida Alego. Potem inicjatywa wróciła do Miedzi. Goście kontrolowali środek pola, ale długo nie potrafili sforsować naszych zasieków. Spośród godnych odnotowania sytuacji należy wspomnieć o szansach Pawła Tupaja z 55. minuty (strzał nad poprzeczką) oraz Daniego Pinillosa z 71. minuty (uderzenie obok słupka). W końcu nadeszła pechowa dla nas 81. minuta, w której obejrzeliśmy niemal powtórkę z pierwszego gola dla legniczan. Goście ponownie rozklepali naszą defensywę, a główne skrzypce rozegrał tu wprowadzony chwilę wcześniej na murawę niewysoki Marcin Garuch. Jego podanie otworzyło drogę do bramki Tupajowi, który wyłożył “patelnię” Pawłowi Zielińskiemu, a ten dopełnił formalności. W następstwie tej sytuacji Miedź zamurowała swoją połowę, a jastrzębianie nie byli w stanie odmienić losów widowiska.

Porażka z Miedzią Legnica nie jest niespodzianką, jednak po świetnym meczu przeciw Odrze Opole liczyliśmy na nieco więcej. Teraz przed GieKSą wyprawa na ŁKS Łódź, a następnie pojedynek ze Stomilem Olsztyn, na którym będą mogli wreszcie pojawić się kibice. Będzie to także spotkanie, które bezwzględnie należy wygrać, jeśli chcemy myśleć o pozostaniu w Fortuna I Lidze.

5 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Miedź Legnica 1:2 (1:1)
1:0 Daniel Rumin '5
1:1 Joan Roman ’25
1:2 Paweł Zieliński ’81

GKS Jastrzębie: Drazik – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski (83. Słodowy) – Ali, Zejdler (83. Bojdys), Feruga (59. Apolinarski), Mróz, Jadach (76. Szczęch) – Rumin.

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Miedź Legnica (zapowiedź)

W środowe popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie podejmą przy Harcerskiej Miedź Legnica. Pojedynek ten miał zostać rozegrany w kwietniu, jednakże z uwagi na przypadki zakażenia koronawirusem w zespole naszych rywali musiał zostać przełożony na maj. Jak wszyscy doskonale wiemy, trenerem gości jest Jarosław Skrobacz, który w latach 2016-2020 pracował w naszym klubie, odnosząc historyczne sukcesy. Teraz jednak sentymenty należy odłożyć na bok. Po niedzielnym triumfie nad Odrą Opole podopieczni Łukasza Włodarka liczą na pójście za ciosem, a to koliduje z marzeniami legniczan o kolejnych punktach na drodze do ekstraklasy.

Czy jastrzębianie są w stanie pokonać Miedź? Na pewno potencjał kadrowy i finansowy jest po stronie rywali. Ponadto trener Jarosław Skrobacz oglądał z trybun ostatni mecz GieKSy z Odrą, a zatem na pewno wyciągnął już odpowiednie wnioski. Dodatkowym problemem są braki kadrowe po naszej stronie, bowiem w środę nie zobaczymy Daniela Szczepana (kontuzja), Lukasza Bielaka (pauza za kartki) oraz Jakuba Niewiadomskiego, który… zdaje właśnie maturę.

Z kolei za powody do optymizmu należy uznać m.in. jesienny remis w Legnicy, który okazał się być wówczas jedyną jaskółką nadziei w potoku porażek. Ponadto Miedź wydaje się drużyną dość chimeryczną, która potrafi zarówno wygrać z Górnikiem Łęczna, jak i stracić punkty z niżej notowanymi rywalami. Potencjał Miedzi powinien plasować ją w czubie tabeli, a tymczasem “jaki koń jest, każdy widzi”. Dodajmy, że podobnie jak niedawno GKS Tychy, także legniczanie przyjadą na Harcerską po serii spotkań zakończonych wynikami 1:0, 0:0 i 0:1. Oznacza to, że ponownie o wszystkim zadecydować może jeden gol.

Z meczu przy Harcerskiej przeprowadzimy nieobiektywną relację live. Przypomnijmy, że jest to ostatni mecz na Stadionie Miejskim bez udziału publiczności, ponieważ od pojedynku ze Stomilem Olsztyn miłościwie nam panujący zezwolą na wejście na otwarty obiekt pewnej liczby fanów futbolu.