Rozgrywki ligowe

GieKSa – Resovia 2:1 (0:1)

W ostatnim meczu sezonu 2020/2021 piłkarze GKS Jastrzębie pokonali Resovię Rzeszów 2:1 (0:1) i tym samym zakończyli rozgrywki na czternastym miejscu w Fortuna I Lidze. Podopieczni Łukasza Włodarka zapewnili sobie wygraną dopiero na trzy minuty przed końcem zawodów, jednakże w przekroju całego spotkania byli zespołem lepszym i komplet punktów zdobyli jak najbardziej zasłużenie.

Niedzielne spotkanie przy Harcerskiej przebiegało pod dyktando GieKSy, jednak w grze utrzymywał ekipę gości świetnie dysponowany bramkarz Paweł Łakota. To właśnie on w 15. minucie zatrzymał strzał Aleksandra Komora, który po rzucie rożnym groźnie uderzał głową. Z kolei w 31. minucie po strzale Szymona Zalewskiego Resovię uratowała poprzeczka. Te okazje zemściły się na jastrzębianach w 36. minucie. Po jednej z nielicznych akcji Resovii piłka wyszła na róg. W trakcie centry rywala w jedenastce sfaulował Farid Ali (dodajmy, że piłka znajdowała się wówczas kilka metrów od obu zawodników), a sędzia bez dyskusji wskazał na “wapno”. Karnego na gola zamienił pewnym strzałem Dawid Kubowicz i tym samym Resovia objęła niezasłużone prowadzenie.

Stracony gol zdopingował GieKSę do jeszcze mocniejszych ataków. Te przyniosły wreszcie skutek w 54. minucie, gdy po dośrodkowaniu Farida Alego piłkę w polu karnym przeciął Marek Mróz i tym zagraniem zmylił Łakotę, doprowadzając do wyrównania. Dziewięć minut później gospodarze powinni byli objąć prowadzenie, ale nasza ofensywa zakiwała się po nieudanym wybiciu piłki przez bramkarza Resovii. Co gorsza, w 73. minucie sędzia ponownie wskazał na “wapno” jastrzębskiej jedenastki, kiedy to szarżującego Maksymiliana Hebla skosił jeden z obrońców. Jednak na szczęście dla naszego zespołu Olivier Podhorin fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów. Tego uśmiechu fortuny jastrzębianie już nie zmarnowali w 87. minucie po akcji Daniela Szczepana wynik ustalił wychodzący na czystą pozycję Jakub Apolinarski.

Ostatecznie trzy punkty pozostały przy Harcerskiej, a to oznacza, że GieKSa wykaraskała się nawet z… teoretycznej strefy spadkowej obejmującej trzy najsłabsze drużyny. Krótko mówiąc – podopieczni Łukasza Włodarka pozostali na zapleczu ekstraklasy jak najbardziej zasłużenie. Teraz jednak przed naszym klubem i sztabem trenerskim trudny czas budowy zespołu na kolejny sezon, w którym o utrzymanie się nad kreską będzie znacznie trudniej.

13 czerwca 2021, Jastrzębie-Zdrój, 12:40
GKS Jastrzębie – Resovia Rzeszów 2:1 (0:1)
Bramki: Mróz 54, Apolinarski 87 – Kubowicz 37 (karny)

GKS Jastrzębie: Drazik – Zalewski (46. Mróz), Słodowy (64. Skórecki), Komor, Bondarenko – Niewiadomski, Apolinarski, Zejdler (64. Jadach), Rumin (90. Bojdys), Ali – Szczepan (88. Dzida).

Jesień zacznie się w lipcu

Zaledwie półtora miesiąca dzieliło będzie zakończenie sezonu 2020/2021 od inauguracji rozgrywek 2021/2022 Fortuna I Ligi, w których – za sprawą pokonania GKS Bełchatów – na pewno zobaczymy piłkarzy GKS Jastrzębie. Nie znamy wprawdzie jeszcze listy wszystkich uczestników zmagań (czekają nas baraże w I i II lidze), jednak Polski Związek Piłki Nożnej już teraz poinformował, iż runda jesienna ruszy 31 lipca.

W rozgrywkach weźmie udział osiemnaście drużyn, które rozegrają po trzydzieści cztery mecze. Runda jesienna potrwa od przełomu lipca i sierpnia do pierwszego weekendu grudnia, zaś wiosenna – od końca lutego do 21-22 maja. Również w maju odbędą się baraże o awans do ekstraklasy.

Ramowy terminarz na sezon 2021/2022:

  1. kolejka – 31 lipca / 1 sierpnia
  2. kolejka – 7/8 sierpnia
  3. kolejka – 14/15 sierpnia
  4. kolejka – 18 sierpnia (środa)
  5. kolejka – 21/22 sierpnia
  6. kolejka – 28/29 sierpnia
  7. kolejka – 4/5 września
  8. kolejka – 11/12 września
  9. kolejka – 18/19 września
  10. kolejka – 25/16 września
  11. kolejka – 2/3 października
  12. kolejka – 9/10 października
  13. kolejka – 16/17 października
  14. kolejka – 23/24 października
  15. kolejka – 30/31 października
  16. kolejka – 6/7 listopada
  17. kolejka – 13/14 listopada
  18. kolejka – 20/21 listopada
  19. kolejka – 27/28 listopada
  20. kolejka – 4/5 grudnia
  21. kolejka – 26/27 lutego
  22. kolejka – 5/6 marca
  23. kolejka – 12/13 marca
  24. kolejka – 19/20 marca
  25. kolejka – 26/27 marca
  26. kolejka – 2/3 kwietnia
  27. kolejka – 9/10 kwietnia
  28. kolejka – 16 kwietnia
  29. kolejka – 23/24 kwietnia
  30. kolejka – 27 kwietnia (środa)
  31. kolejka – 30 kwietnia / 1 maja
  32. kolejka – 7/8 maja
  33. kolejka – 14/15 maja
  34. kolejka – 21/22 maja

Mecze barażowe: 25 i 28/29 maja.

Dodajmy, że PZPN – nauczony doświadczeniem z 2020 roku – wyznaczył w całym sezonie zaledwie dwa terminy środowe. Oznacza to, że inne “piłkarskie środy” pełnić będą rolę dni rezerwowych w przypadku konieczności nadrabiania przełożonych spotkań. Ponadto w środku tygodnia odbywać się będą spotkania Pucharu Polski, który dla pierwszoligowców ruszy w drugiej połowie września.

Na ten moment znamy trzech nowych rywali GKS Jastrzębie. Pod względem zainteresowania ze strony kibiców oraz “transportowym” należy uznać te zmiany za korzystne, bowiem z ekstraklasy spadło Podbeskidzie Bielsko-Biała, zaś z II ligi awansował GKS Katowice. Ponadto na drugi szczebel wraca też Górnik Polkowice.

GieKSa nadal pierwszoligowa!

Piłkarze GKS Jastrzębie postawili w sobotnie popołudnie “kropkę nad i” w dziele pozostania na zapleczu ekstraklasy, pokonując na wyjeździe w górniczych derbach imiennika z Bełchatowa. Za sprawą trafień Jakuba Niewiadomskiego i Farida Alego podopieczni Łukasza Włodarka nie tylko zdobyli bezcenne punkty, ale zarazem dobili gospodarzy, którzy opuszczają szeregi Fortuna I Ligi.

Mecz w Bełchatowie nie był porywającym widowiskiem. O pierwszej połowie można powiedzieć jedynie tyle, że się odbyła, w związku z czym na emocje trzeba było czekać do drugiej odsłony. W końcu w 62. minucie jastrzębska GieKSa otworzyła wynik, a stało się tak za sprawą strzału Jakuba Niewiadomskiego, który wykorzystał centrę z prawej strony Jakuba Apolinarskiego. W tym momencie bełchatowianie nie mieli już kompletnie nic do stracenia i rzucili się do ataku. Nieco więcej miejsca w ofensywie pozwoliło ekipie z Harcerskiej na rozwinięcie skrzydeł w kontratakach i po jednym z nich piłka trafiła do pozostawionego bez szczelnej opieki Farida Alego, który uderzeniem… głową (to niecodzienny wyczyn dla tego niewysokiego pomocnika) ustalił wynik zawodów.

Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze GKS Jastrzębie nie kryli radości z utrzymania, dziękując licznej grupie naszych kibiców za wsparcie z trybun bełchatowskiego obiektu.

W ostatnim meczu sezonu GieKSa podejmie Resovię Rzeszów i, na szczęście, będzie to już pojedynek o przysłowiową pietruszkę. Warto wspomnieć, że przyszłe rozgrywki będą dla naszego klubu historycznymi z co najmniej jednego powodu – po raz pierwszy w dziejach GKS Jastrzębie zagra na zapleczu ekstraklasy… czwarty sezon z rzędu. Poprzednie przygody z tym szczeblem kończyły się bowiem awansem lub spadkiem już po trzech latach.

5 czerwca 2021, Bełchatów, 16:00
GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:2 (0:0)
Bramki: Niewiadomski 62, Ali 81

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor, Bondarenko, Witkowski – Bielak, Apolinarski (76. Feruga), Mróz (82. Zejdler), Ali, Niewiadomski, Rumin (70. Szczepan).

GieKSa – Sandecja 1:1 (0:1)

W przedostatnim domowym spotkaniu w sezonie 2020/21 piłkarze GKS Jastrzębie podzielili się punktami z Sandecją Nowy Sącz. Biorąc pod uwagę przebieg zawodów, takie rozstrzygnięcie należy uznać zarówno za pożądane, jak i… szczęśliwe. Dość powiedzieć, że na początku drugiej połowy Mariusz Pawełek wybronił dwa rzuty karne, co – jak sam przyznał – przydarzyło mu się pierwszy raz w jego długiej karierze.

Pierwsza połowa rozpoczęła się wprawdzie od kapitalnej okazji Jakuba Apolinarskiego (strzał minimalnie obok słupka), ale potem do głosu doszła Sandecja i to ona dyktowała warunki gry. Potwierdzeniem przewagi gości był gol z 16. minuty Damiana Chmiela, który wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony oraz niepewną postawę naszej obrony oraz wspomnianego wyżej Pawełka. W 30. minucie rywale mogli podwyższyć prowadzenie, jednak strzał Michała Walskiego z rzutu wolnego wylądował na poprzeczce.

Początek drugiej połowy był popisem jednego aktora – Mariusza Pawełka. Jeśli punkt wywalczony z Sandecją zadecyduje o utrzymaniu GieKSy, to będzie to zasługa właśnie tego zawodnika. W 51. minucie sędzia po raz pierwszy wskazał na “wapno”, gdy dostrzegł zagranie ręką jednego z naszych obrońców. Do piłki poszedł Michal Piter-Bućko, ale Pawełek wyczuł jego intencje. Sześć minut później po szybkiej kontrze na “szesnastce” sfaulowany został szarżujący napastnik Sandecji. Choć nawet po analizie video nie można rozstrzygnąć, czy przewinienie miało miejsce przed polem karnym, czy też już w jego obrębie, sędzia nie miał wątpliwości. Tym razem do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Damir Sovsić, jednak i on nie znalazł sposobu na bramkarza GieKSy. Pawełek nie tylko wybronił jego uderzenie, ale na dodatek świetnie spisał się przy dobitce.

W ostatnich dwóch kwadransach mecz wyrównał się, a po drugiej żółtej kartce dla Pitera-Bućko z 67. minuty lekką przewagę zyskali podopieczni Łukasza Włodarka. To przyniosło efekt w 76. minucie, gdy po akcji Farida Alego do piłki dopadł Daniel Rumin i strzałem głową doprowadził do remisu. W końcówce jastrzębianie mogli nawet pokusić się o zwycięskiego gola, jednak Szymon Tokarz nie dał się pokonać po raz drugi.

Remis z Sandecją przy jednoczesnym niespodziewanym zwycięstwie GKS Bełchatów w Głogowie oznacza, że w najbliższym meczu w… Bełchatowie jastrzębianie zagrają kolejny najważniejszy mecz w tym sezonie. Każda zdobycz punktowa da naszemu zespołowi utrzymanie bez konieczności walki o życie w ostatnim pojedynku z Resovią.

29 maja, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)
Bramki: Chmiel 16 – Daniel Rumin 76

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak (72. Szczepan), Komor, Szcześniak, Niewiadomski, Bielak, Apolinarski, Mróz, Feruga, Jadach (51. Ali), Rumin.

GieKSa – Sandecja (zapowiedź)

W ostatnią sobotę maja piłkarze GKS Jastrzębie podejmą przy Harcerskiej Sandecję Nowy Sącz. Dwa lata temu nasz zespół rozjechał tego rywala 5:0 i była to najwyższa wygrana GieKSy na szczeblu wyższym niż trzeci od wielu, wielu lat. Teraz taki wynik dałby podopiecznym Łukasza Włodarka utrzymanie w Fortuna I Lidze bez konieczności oglądania się na rywali. Umówmy się jednak, że taka powtórka – choć byłaby mile widziana – jest bardzo mało prawdopodobna.

Aktualnie najbardziej zagrożoną spadkiem ekipą jest GKS Bełchatów, któremu brakuje do bezpiecznej lokaty sześciu punktów. Dlatego faktem jest, że jastrzębianie musieliby się mocno “postarać”, aby spaść do II ligi. Jednak po dotkliwej porażce w Sosnowcu nasi kibice bez wątpienia zasługują na nieco więcej, aniżeli tylko wyliczanie punktów rywalom. Co ciekawe, jastrzębianie mogą być pewni pozostania na zapleczu ekstraklasy już w… połowie starcia z Sandecją, bowiem potrzebujący kompletu punktów “Brunatni” z Bełchatowa rozpoczną swój wyjazdowy mecz w Głogowie o godz. 16:00, a zatem całe sześćdziesiąt minut szybciej niż nasz zespół. Każda strata punktów przez outsidera skaże go na spadek.

Wróćmy jednak na Harcerską. W sobotę na Stadionie Miejskim zamelduje się sensacyjnie spisująca się w drugiej części sezonu Sandecja, która przez długi czas okupowała (zresztą wespół z GieKSą) pozycję ostatnią lub przedostatnią, a następnie po zmianie trenera rozpoczęła marsz w górę tabeli, który mógł zakończyć się nawet w barażach o ekstraklasę. W związku z tym za umiarkowanego faworyta starcia należy uznać gości, w których szeregach zobaczymy zapewne Macieja Małkowskiego – pomocnika rodem z centrum Jastrzębia-Zdroju wychowanego kilkaset metrów od naszego stadionu.

Przypomnijmy, że mecz z Sandecją jest imprezą niemasową, a zatem zobaczy go maksymalnie 999 osób. Kilkaset wejściówek wciąż jest dostępne w serwisie bilety.gksjastrzebie.com oraz w Sklepie Kibica w “małych pasażach”. Warto pamiętać, że w kasach Miejskiego nie można kupić biletów.

Zagłębie Sosnowiec – GieKSa 3:0 (1:0)

Piłkarze GKS Jastrzębie wciąż jeszcze nie są pewni utrzymania w Fortuna I Lidze. Wprawdzie w piątek GKS Bełchatów przegrał z Radomiakiem, ale podopieczni Łukasza Włodarka nie wykorzystali tej sytuacji do powiększenia przewagi nad ostatnią drużyną. Faktem jest, że aktualnie jastrzębska GieKSa dystansuje bełchatowską o osiem oczek, ale… mimo to mogliśmy spodziewać się lepszego występu przeciw Zagłębiu Sosnowiec. 0:3 na obiekcie przedostatniego zespołu w tabeli chluby nie przynosi.

Wprawdzie początek sobotniego meczu należał do ekipy z Harcerskiej, ale to sosnowiczanie jako pierwsi wyprowadzili zabójczy cios. Już w 10. minucie po szybkiej kontrze gospodarzy śliskiej piłki po dośrodkowaniu z prawej strony nie zdołał opanować Grzegorz Drazik, co błyskawicznie wykorzystał Michał Masłowski. Na drugiego gola czekaliśmy do 53. minuty, kiedy to Szymon Sobczak pewnym strzałem z rzutu karnego nie dał szans naszemu bramkarzowi. Chwilę wcześniej rywala faulował Jakub Niewiadomski, a nasi piłkarze praktycznie nie zaprotestowali przeciw decyzji sędziego. Rezultat ustalił w 77. minucie Maciej Abrosiewicz, który ładnym uderzeniem z dystansu wykończył akcję Zagłębia będącą ponownie efektem naszych błędów w obronie.

Czy słaby mecz w Sosnowcu był efektem rozprężenia po porażce GKS Bełchatów? Trudno powiedzieć. Na pewno jednak trener Łukasz Włodarek będzie miał teraz spory materiał do analizy przed meczami z Sandecją, Resovią i… Bełchatowem. Obyśmy na ten ostatni mecz jechali z zapewnionym utrzymaniem.

Na koniec warto dodać, że pojedynek na Stadionie Ludowym oglądała grupa naszych kibiców, która była świetnie słyszalna w trakcie zawodów. To pierwszy oficjalny wyjazd naszych fanów w tym roku.

22 maja 2021, Sosnowiec, 12:40
Zagłębie Sosnowiec – GKS Jastrzębie 3:0 (1:0)
Bramki: Masłowski 10, Sobczak 53 (karny), Abrosiewicz 77

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Bondarenko, Szcześniak, Witkowski (46. Niewiadomski) – Jadach (61. Apolinarski), Bielak, Zejdler (46. Szczepan), Mróz, Kulawiak (46. Ali) – Rumin.

GieKSa – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)

Nie ma już chyba wśród kibiców GKS Jastrzębie osoby, która żałowałaby decyzji o powierzeniu funkcji trenera Łukaszowi Włodarkowi. Nasi piłkarze wreszcie zaczęli grać skutecznie i… wygrywać to, co należy, aby pozostać w Fortuna I Lidze. W sobotnie popołudnie ekipa z Harcerskiej zgodnie z naszymi oczekiwaniami pokonała Stomil Olsztyn i tym samym ma już osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Jastrzębian do boju ponieśli wreszcie wpuszczeni na obiekt znakomicie dopingujący kibice, którzy przez pełne 90 minut zdzierali gardła z trybun.

Do sobotniego meczu piłkarze GKS Jastrzębie przystąpili bez Aleksandra Komora i z Faridem Alim na ławce rezerwowych, zaś “w podstawie” ponownie pojawił się Grzegorz Drazik, a na boku pomocy… Dominik Kulawiak, którego zwykle widywaliśmy w defensywie. Trochę czasu upłynęło, zanim te roszady zaczęły funkcjonować, bowiem w pierwszej połowie to Stomil miał więcej z gry. W 9. minucie mogło być 0:1, ale Wojciech Łuczak nie wykorzystał podania z prawego skrzydła i w zasadzie kopnął jedynie piłkę do stojącego przed nim Drazika. Formę naszego bramkarza sprawdzili potem jeszcze także Damian Sierant (w 18. minucie z dystansu) i ponownie Łuczak (25. minuta po rzucie wolnym). Wraz z upływem czasu inicjatywa przeszła w ręce gospodarzy, którzy jednak przed przerwą nie stworzyli sobie praktycznie żadnej dogodnej okazji do otwarcia wyniku.

W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną GieKSę. Sygnał do ataku dał Mateusz Słodowy, który w 51. minucie uderzył z prawego skrzydła i po rykoszecie o mały włos nie zaskoczył Michała Leszczyńskiego. Chwilę potem nie było już wątpliwości, gdy znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Kamil Jadach, a wykończył je mierzonym uderzeniem Daniel Rumin. Gol dodał skrzydeł gospodarzom, którzy całkowicie przejęli kontrolę nad środkiem pola i nie dopuszczali Stomilu do sytuacji podbramkowych. W 70. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Łukasz Zejdler, a koziołkująca piłka niemal zaskoczyła olsztyńskiego golkipera. Dwie minuty później doczekaliśmy się podwyższenia prowadzenia, gdy po centrze wprowadzonego pięć minut wcześniej na murawę Farida Alego skuteczną główką rezultat poprawił Mateusz Bondarenko. Prowadzenie GieKSy ani przez moment nie było zagrożone, przy czym – choć zwycięzców się nie sądzi – to nie można nie wspomnieć o kontrze… pięciu na dwóch z 85. minuty, którą jastrzębianie koncertowo zmarnowali.

Tak czy inaczej, trzy punkty zostały przy Harcerskiej, co w połączeniu z wynikiem meczu Korona Kielce – GKS Bełchatów (3:0) daje podopiecznym Łukasza Włodarka wspomniane osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Za tydzień jastrzębianie staną przed szansą na podtrzymanie nas w dobrych nastrojach, bowiem przed nami mecz o sześć punktów w Sosnowcu.

A my dołączamy się do radosnej pieśni, która niosła się przy Harcerskiej…. “Nigdy nie spadnie, GKS nigdy nie spadnie”!

15 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)
1:0 Daniel Rumin ’51
2:0 Mateusz Bondarenko ’72

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Bondarenko, Szcześniak, Witkowski – Kulawiak, Bielak, Zejdler (82. Feruga), Mróz, Jadach (66. Ali) – Rumin (76. Szczepan).

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Stomil Olsztyn (zapowiedź)

W tych nienormalnych czasach rzeczy wydawałoby się oczywiste muszą cieszyć. Sport zawodowy opiera się na kibicach, jednak z uwagi na tzw. pandemię fani musieli przez ostatnie pół roku pozostawać w domach, oglądając transmisje telewizyjne. Wprawdzie nikt nie wyjaśnił, jakim sposobem wirus może “bardziej” zarażać na otwartym i przewiewnym stadionie niż w zamkniętym markecie, ale… zostawmy już tę dyskusję.

W końcu w dniu 15 maja po raz pierwszy w 2021 roku przyjdzie kibicom futbolu jako pierwszym spośród sympatyków jastrzębskiego sportu zasiąść na trybunach. Tego dnia o godz. 17:00 piłkarze GKS Jastrzębie podejmą w niezwykle ważnym pojedynku ekipę Stomilu Olsztyn, która także znajduje się w strefie drużyn walczących o utrzymanie w Fortuna I Lidze. Goście z Warmii są jak najbardziej w zasięgu podopiecznych Łukasza Włodarka, a zatem nie ukrywajmy, że będziemy liczyć na komplet punktów.

W listopadzie w Olsztynie jastrzębianie wygrali 1:0 (1:0) po golu w 9. minucie Farida Alego. Był to jeden z pierwszych meczów, w których nasi piłkarze wreszcie zaczęli punktować, odrywając się zarazem od dna ligowej tabeli. Co istotne, Ali będzie do dyspozycji Łukasza Włodarka, podobnie jak Daniel Szczepan i Mariusz Pawełek, których zabrakło ostatnio w kadrze GieKSy. Niestety, nasz szkoleniowiec będzie musiał poradzić sobie z innym problemem, a mianowicie “kartkową” absencją obrońcy Aleksandra Komora.

Podczas naszego pojedynku będziemy z uwagą śledzić także rezultaty innych spotkań. O tej samej porze w Kielcach miejscowa Korona podejmie GKS Bełchatów, zaś w Głogowie Chrobry zagra z Zagłębiem Sosnowiec, z którym jastrzębianie powalczą za tydzień. Krótko mówiąc – walka o uniknięcie ostatniego miejsca w tabeli wchodzi w decydującą fazę.

Wróćmy do kwestii trybun, na które w sobotę wejdzie maksymalnie 999 osób. Mecz ze Stomilem będzie imprezą niemasową, a widzowie zmuszeni zostaną do korzystania wyłącznie z zaznaczonych krzesełek. Do podziału zostało jeszcze kilkaset siedzisk, jednak trybuna kryta oraz środkowe sektory są już praktycznie pełne. Warto pospieszyć się z decyzją o zakupie biletu on-line (https://bilety.gksjastrzebie.com/) lub w Sklepie Kibica, ponieważ kasy biletowe przy Harcerskiej będą z oczywistych powodów zamknięte.

Tych kibiców, których z różnych powodów zabraknie na Miejski, zapraszamy na tradycyjną nieobiektywną relację tekstową live pod adresem: https://jasnet.pl/live-gieksa-vs-stomil/.

ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)

Piłkarze GKS Jastrzębie sprawili nam miłą niespodziankę i w niedzielne popołudnie zdobyli niezwykle cenny punkt na obiekcie wyżej notowanego ŁKS-u Łódź. Nasz zespół przez siedemdziesiąt minut grał w dziesiątkę (!) i nie wykorzystał rzutu karnego (!), a mimo to w doliczonym czasie gry zdołał wyrwać gospodarzom remis. Gola na wagę punktu zdobył Daniel Rumin, który zamienił na bramkę drugą z podyktowanych dla naszego zespołu “jedenastek”. Dodajmy, że Rumin tym samym zmył plamę za zmarnowanie tej pierwszej…

Powiedzieć, że po pierwszej połowie nikt nie postawiłby złamanego grosza na punkt dla GieKSy, to nic nie powiedzieć. Ekipa gospodarzy była zdecydowanie lepsza i tylko wielkiemu szczęściu jastrzębianie zawdzięczają, że przegrywali tylko 0:1. Tę jedyną bramkę strzelił w 12. minucie Antonio Dominguez, który wykorzystał dość kontrowersyjny rzut karny po faulu Aleksandra Komora. Bramka uskrzydliła łodzian, którzy w 14. i 15. minucie powinni byli podwyższyć wynik, ale Pirulo dwukrotnie uderzył minimalnie obok bramki. W 23. minucie miała miejsce sytuacja, która potrafiłaby załamać każdy zespół. Wówczas to drugą żółtą kartkę za niepotrzebny faul zobaczył Michał Bojdys i w efekcie musieliśmy radzić sobie w dziesiątkę. Chwilę potem Pirulo pocelował z rzutu wolnego w słupek, zaś dobitkę do “pustaka” zmarnował Maksymilian Rozwandowicz. I wtedy…. ŁKS Łódź przestał grać. Gospodarze najwyraźniej uwierzyli, że prowadząc 1:0 ze grającym w osłabieniu rywalem mają pewne trzy punkty. W efekcie do końca pierwszej połowy nie było wielkich emocji.

W pierwszych dwudziestu minutach po przerwie łodzianie stworzyli sobie jeszcze dwie praktycznie stuprocentowe okazje do podwyższenia wyniku, jednak w pojedynkach z Antonio Dominguezem i Michałem Trąbką kapitalnie spisał się Grzegorz Drazik. To właśnie jemu GieKSa zawdzięczała pozostanie w meczu. W ostatnich minutach jastrzębianie poczuli, że gospodarze słabną i chyba niespodziewanie dla nich ruszyli do ataku. To przyniosło skutek w 85. minucie, gdy w rezultacie naszego naporu jeden z obrońców ŁKS-u musiał uciec się do faulu. Sędzia wskazał na “wapno”, ale wówczas – jak już wspomnieliśmy – Dawid Arndt wyczuł intencje Daniela Rumina i wybronił jego strzał. Ta sytuacja na szczęście nie sparaliżowała jastrzębian, którzy ponowili nacisk i dzięki temu doprowadzili do powtórki karnego w 91. minucie. I tym razem do piłki podszedł Rumin (nerwy ze stali?!), przymierzył i… fantastycznie zapakował piłkę w okienko. Remis utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego i bez wątpienia jest to dla nas bardzo cenna zdobycz.

W kolejnym spotkaniu podopieczni Łukasza Włodarka podejmą na Stadionie Miejskim Stomil Olsztyn. Będzie to mecz z gatunku “wygrać za wszelką cenę”.

9 maja 2021, Łódź, 15:00
ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)
1:0 Antonio Dominguez ’12 (karny)
1:1 Daniel Rumin ’90 (karny)

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Komor, Bojdys, Szcześniak – Kulawiak (81. Zalewski), Bielak, Zejdler (90. Bondarenko), Jadach (46. Feruga), Apolinarski (46. Niewiadomski) – Rumin.

ŁKS Łódź – GieKSa (zapowiedź)

W niedzielne popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Faworytem pojedynku będą gospodarze, których celem jest powrót do ekstraklasy i którzy jesienią przy Harcerskiej wygrali pewnie 3:0 (1:0) po golach Antonio Domingueza, Tomasza Nawotki i Łukasza Sekulskiego. Jednak w rundzie wiosennej łodzianie spisują mocno poniżej oczekiwań i w tym podopieczni Łukasza Włodarka mogą upatrywać szansy na sprawienie niespodzianki.

ŁKS Łódź fantastycznie rozpoczął obecny sezon. Zespół następców mistrzów Polski z 1958 i 1998 roku wygrywał we wrześniu, październiku i listopadzie mecz za meczem, na dodatek praktycznie nie tracąc bramek. Paradoksalnie ostatnim spotkaniem tej serii było wspomniane wyżej zwycięstwo w Jastrzębiu-Zdroju, po którym maszyna trenera Wojciech Stawowego wyraźnie się zacięła. W rezultacie w marcu oddano stery w ręce Ireneusza Mamrota, jednak nie zmieniło to sytuacji.

Biorąc pod uwagę wyłącznie mecze od połowy listopada, ŁKS Łódź zdobył w siedemnastu pojedynkach zaledwie szesnaście punktów, co w tej prowizorycznej tabeli plasuje piłkarzy al. Unii Lubelskiej na szesnastym miejscu. Oznacza to, że ekipa trenera Włodarka przy pewnej dozie szczęścia oraz powtórzenia występów przeciw Górnikowi Łęczna i Odrze Opole może pokusić się zdobycz punktową. Należy dodać, że w Łodzi jastrzębianie z konieczności wystąpią bez jednego z liderów środka pola Marka Mroza, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek.

Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i teraz każdy punkt będzie na wagę złota. Warto pamiętać, że po meczu z ŁKS-em Łódź czekają nas pojedynki “o sześć punktów” z Zagłębiem Sosnowiec i GKS Bełchatów. Obyśmy nie musieli podchodzić do nich z przysłowiowym “nożem na gardle”…