Rozgrywki ligowe

GieKSa – Miedź Legnica 1:2 (1:1)

Nie udało się piłkarzom GieKSy podtrzymać nas w dobrych nastrojach po okazałym zwycięstwie nad Odrą Opole. W środowe popołudnie podopieczni Łukasza Włodarka przegrali na Stadionie Miejskim z walczącą o baraże Miedzią Legnica 1:2 (1:1) i tym samym nie powiększyli przewagi nad strefą spadkową. Wprawdzie to jastrzębianie otworzyli wynik już w 5. minucie, jednak potem do głosu doszli goście, którzy ostatecznie zgarnęli komplet punktów.

Zaległe spotkanie z Miedzią Legnica poprzedziła sympatyczna uroczystość podziękowania trenerowi Jarosławowi Skrobaczowi za lata pracy przy Harcerskiej. Potem jednak sentymentów już nie było, przy czym – jak wspomnieliśmy wyżej – jako pierwsi powody do radości mieli gospodarze, bowiem w 5. minucie do bramki legniczan trafił Daniel Rumin. Nasz napastnik wykorzystał świetne podanie z głębi pola i mimo asysty obrońców posłał piłkę obok Pawła Lenarcika. Gol dla GieKSy zmusił gości do ofensywnej gry. Niestety, napór Miedzi szybko przyniósł skutek. Wprawdzie w 21. minucie uratował nas jeszcze wspaniale broniący… nogami Grzegorz Drazik, ale po czterech kolejnych minutach nie było już wątpliwości. Wówczas to ładną zespołową akcję rywali wykończył Joan Roman, któremu pozostało jedynie pokonać bezradnego Drazika. Do końca premierowej odsłony żadna z drużyn nie stworzyła już sobie dogodnej okazji do zmiany wyniku. Można jedynie wspomnieć o kontrze GieKSy z 44. minuty, gdy po akcji Marka Mroza i Kamila Jadacha Daniel Rumin pocelował w słupek. Dodajmy jednak, że Rumin w momencie oddania strzału głową faulował rywala, a zatem gol i tak nie zostałby uznany.

W drugą połowę lepiej weszli gospodarze, którzy w 48. minucie powinni byli odzyskać prowadzenie, jednak Dawid Witkowski przesadził z szarżą w kontrataku i nie podał do znakomicie ustawionego Farida Alego. Potem inicjatywa wróciła do Miedzi. Goście kontrolowali środek pola, ale długo nie potrafili sforsować naszych zasieków. Spośród godnych odnotowania sytuacji należy wspomnieć o szansach Pawła Tupaja z 55. minuty (strzał nad poprzeczką) oraz Daniego Pinillosa z 71. minuty (uderzenie obok słupka). W końcu nadeszła pechowa dla nas 81. minuta, w której obejrzeliśmy niemal powtórkę z pierwszego gola dla legniczan. Goście ponownie rozklepali naszą defensywę, a główne skrzypce rozegrał tu wprowadzony chwilę wcześniej na murawę niewysoki Marcin Garuch. Jego podanie otworzyło drogę do bramki Tupajowi, który wyłożył “patelnię” Pawłowi Zielińskiemu, a ten dopełnił formalności. W następstwie tej sytuacji Miedź zamurowała swoją połowę, a jastrzębianie nie byli w stanie odmienić losów widowiska.

Porażka z Miedzią Legnica nie jest niespodzianką, jednak po świetnym meczu przeciw Odrze Opole liczyliśmy na nieco więcej. Teraz przed GieKSą wyprawa na ŁKS Łódź, a następnie pojedynek ze Stomilem Olsztyn, na którym będą mogli wreszcie pojawić się kibice. Będzie to także spotkanie, które bezwzględnie należy wygrać, jeśli chcemy myśleć o pozostaniu w Fortuna I Lidze.

5 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Miedź Legnica 1:2 (1:1)
1:0 Daniel Rumin '5
1:1 Joan Roman ’25
1:2 Paweł Zieliński ’81

GKS Jastrzębie: Drazik – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski (83. Słodowy) – Ali, Zejdler (83. Bojdys), Feruga (59. Apolinarski), Mróz, Jadach (76. Szczęch) – Rumin.

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Miedź Legnica (zapowiedź)

W środowe popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie podejmą przy Harcerskiej Miedź Legnica. Pojedynek ten miał zostać rozegrany w kwietniu, jednakże z uwagi na przypadki zakażenia koronawirusem w zespole naszych rywali musiał zostać przełożony na maj. Jak wszyscy doskonale wiemy, trenerem gości jest Jarosław Skrobacz, który w latach 2016-2020 pracował w naszym klubie, odnosząc historyczne sukcesy. Teraz jednak sentymenty należy odłożyć na bok. Po niedzielnym triumfie nad Odrą Opole podopieczni Łukasza Włodarka liczą na pójście za ciosem, a to koliduje z marzeniami legniczan o kolejnych punktach na drodze do ekstraklasy.

Czy jastrzębianie są w stanie pokonać Miedź? Na pewno potencjał kadrowy i finansowy jest po stronie rywali. Ponadto trener Jarosław Skrobacz oglądał z trybun ostatni mecz GieKSy z Odrą, a zatem na pewno wyciągnął już odpowiednie wnioski. Dodatkowym problemem są braki kadrowe po naszej stronie, bowiem w środę nie zobaczymy Daniela Szczepana (kontuzja), Lukasza Bielaka (pauza za kartki) oraz Jakuba Niewiadomskiego, który… zdaje właśnie maturę.

Z kolei za powody do optymizmu należy uznać m.in. jesienny remis w Legnicy, który okazał się być wówczas jedyną jaskółką nadziei w potoku porażek. Ponadto Miedź wydaje się drużyną dość chimeryczną, która potrafi zarówno wygrać z Górnikiem Łęczna, jak i stracić punkty z niżej notowanymi rywalami. Potencjał Miedzi powinien plasować ją w czubie tabeli, a tymczasem “jaki koń jest, każdy widzi”. Dodajmy, że podobnie jak niedawno GKS Tychy, także legniczanie przyjadą na Harcerską po serii spotkań zakończonych wynikami 1:0, 0:0 i 0:1. Oznacza to, że ponownie o wszystkim zadecydować może jeden gol.

Z meczu przy Harcerskiej przeprowadzimy nieobiektywną relację live. Przypomnijmy, że jest to ostatni mecz na Stadionie Miejskim bez udziału publiczności, ponieważ od pojedynku ze Stomilem Olsztyn miłościwie nam panujący zezwolą na wejście na otwarty obiekt pewnej liczby fanów futbolu.

GieKSa – Odra Opole 3:0 (1:0)

Takiego wyniku nie mieli prawa przewidywać nawet najwięksi optymiści! W niedzielne wczesne popołudnie piłkarze GieKSy po raz kolejny okazali się lepsi od Odry Opole i udowodnili tym samym, że posiadają swoisty patent na tę drużynę. Dość powiedzieć, że jastrzębianie wygrali z tym rywalem wszystkie ligowe mecze od trzech pierwszoligowych sezonów! Gole na wagę najwyższego zwycięstwa w meczu o punkty od niemal dwóch lat zdobyli Aleksander Komor, Dominik Kulawiak i Daniel Rumin.

Odra Opole to rywal, z którym ekipa z Kasztanowej i Harcerskiej najczęściej walczyła na przestrzeni ostatnich czterech dekad. Tak się składało, że obie drużyny spotykały się zarówno na drugim, jak i na trzecim oraz czwartym szczeblu rozgrywkowym. Tym bardziej interesująca jest passa, jaką w ciągu ostatnich trzech lat jastrzębianie notują z tym przeciwnikiem. Jak wspominaliśmy w zapowiedzi, niezależnie od kłopotów czy impasów – GieKSa z Odrą… po prostu wygrywa. Podobnie było w dniu 2 maja.

Na rozkręcenie się pierwszej połowy trzeba było czekać do drugiego kwadransa. W 23. minucie świetną okazję do otwarcia wyniku miał Jakub Szrek, jednak jego uderzenie w krótki róg Mariusz Pawełek sparował na rzut rożny. Cztery minuty później groźnie strzelił z dystansu Konrad Nowak, ale futbolówka minęła poprzeczkę. W końcu nadeszła kluczowa 30. minuta. Po akcji Daniela Ferugi w bocznym sektorze pola karnego Odry piłka trafiła przez Daniela Rumina na głowę Aleksandra Komora, a ten wykorzystał swój okazały wzrost i otworzył wynik meczu. Dzięki zdobytej bramce jastrzębianie mogli cofnąć się na swoją połowę, zmuszając zarazem gości do (jak się potem okazało) nieskutecznego ataku pozycyjnego.

O rezultacie meczu zadecydował pierwszy kwadrans drugiej połowy. Nie wiemy, czy nasi piłkarze mieli świadomość wyniku meczu w Rzeszowie (GKS Bełchatów prowadził wówczas z Resovią), ale faktem jest, iż zagrali tak, jak powinni. Sportowe “trzęsienie ziemi” w opolskich szeregach trwało od 55. do 60. minuty. Najpierw fantastycznym uderzeniem zza pola karnego popisał się nowy kapitan GieKSy Dominik Kulawiak, który pięknym płaskim strzałem po ziemi znalazł drogę do bramki Błażeja Sapielaka. Odra nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się po tym golu, gdy świetne podanie na pole karne zaliczył wprowadzony chwilę wcześniej Kamil Jadach. Centra “Carlosa” padła łupem Daniela Rumina, który strzałem głową ustalił rezultat. Niebawem mogło być nawet i 4:0, jednak indywidualna akcja Marka Mroza zakończyła się uderzeniem obok bramki. Do końca zawodów podopieczni Łukasza Włodarka kontrolowali grę, w zasadzie nie dając konkurentom najmniejszej nadziei na sukces.

Tak grających piłkarzy GKS Jastrzębie chcielibyśmy oglądać do końca sezonu. Jeśli nasz zespół będzie prezentował podobną formę w kolejnych meczach, to o utrzymanie możemy być spokojni. Ciekawe, co o występie przeciw Odrze pomyślał trener Jarosław Skrobacz, który oglądał niedzielne spotkanie z trybun… Przypomnijmy, że w najbliższą środę to właśnie prowadzona przez tego szkoleniowca Miedź Legnica zagości przy Harcerskiej.

2 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 12:40
GKS Jastrzębie – Odra Opole 3:0 (1:0)
Bramki: Komor 30, Kulawiak 55, Rumin 60

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor (87. Bojdys), Szcześniak, Witkowski – Apolinarski (58. Jadach), 21. Mróz (73. Niewiadomski), Bielak, Feruga (87. Sieracki), Ali – Rumin.

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Odra Opole (zapowiedź)

W niedzielne wczesne popołudnie (godz. 12:40) piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na Stadionie Miejskim z Odrą Opole. Nie ma w Fortuna I Lidze bardziej “przyjaznego” dla naszej drużyny rywala. W poprzednich pięciu meczach podopieczni Jarosława Skrobacza i Pawła Ściebury właśnie z tym przeciwnikiem notowali… wyłącznie zwycięstwa. Choćby jastrzębianie przegrywali mecz za meczem, a optymizmu było tyle, ile wiosennej pogody w ostatnich tygodniach, to na Odrze Opole ekipa z Harcerskiej zdobywała punkty. Czy również 2 maja będzie podobnie? Oby…

Biorąc jednak pod uwagę obraz ligowej tabeli, za faworyta muszą uchodzić goście. Zajmują oni ósme miejsce z dorobkiem 39 pkt., a zatem jest on niemal dwukrotnie wyższy, aniżeli nasz. Na wyjazdach opolanie wygrali pięciokrotnie, zdobywając obiekty Sandecji Nowy Sącz, Chrobrego Głogów, Korony Kielce, Stomilu Olsztyn i Zagłębia Sosnowiec. Odra nie przegrała także w Niecieczy, Gdyni, Rzeszowie i Bełchatowie. Dodajmy jednak, że w rundzie wiosennej nasz niedzielny rywal trzykrotnie urywał w ten sposób punkty gospodarzom.

Po naszej stronie jest statystyka poprzednich spotkań oraz fakt, że trener Łukasz Włodarek będzie miał do dyspozycji pełną kadrę. Jeśli GieKSa zagra nieco skuteczniej niż przeciw GKS Tychy, to nie można wykluczyć, że młody szkoleniowiec doczeka się pierwszej wygranej w swojej kadencji. Niemniej, tak jak każdy impas musi zostać przerwany, tak i każda passa ma swój koniec. Miejmy jednak nadzieję, że tym razem zostanie ona podtrzymana.

Dodajmy, że z uwagą będziemy śledzić nie tylko wydarzenia przy Harcerskiej, ale też w Rzeszowie, gdzie w niedzielę o godz. 12:00 miejscowa Resovia podejmie ostatni w tabeli GKS Bełchatów.

Ze Stadionu Miejskiego tradycyjnie przeprowadzimy nieobiektywną relację tekstową live, którą znajdziecie pod adresem: https://jasnet.pl/live-gieksa-vs-odra-opole/. Zapraszamy!

GieKSa – GKS Tychy 0:1 (0:1)

Niestety, powtórki z meczów z Górnikiem Łęczna i Bruk-Betem Nieciecza nie było. W trzecim spotkaniu pod wodzą Łukasza Włodarka piłkarze GKS Jastrzębie przegrali z GKS Tychy 0:1 (0:1), a jedyną bramkę w tym derbowym pojedynku zdobył… rodowity jastrzębianin i były kapitan naszej drużyny Kamil Szymura. O ile pierwszą odsłonę należy spisać na straty, o tyle w drugiej gospodarze zagrali o niebo lepiej, jednak do wyrównania zabrakło nieco szczęścia.

Wprawdzie początek derbów należał do GieKSy, jednak po kwadransie gry inicjatywę przejęli goście. W 16. minucie o włos od otwarcia wyniku był Bartosz Biel, jednak uderzył ponad poprzeczką. W 31. minucie tyszanie mocno zamieszali w naszej jedenastce, ale “piłkarski bilard” zakończył się skutecznym wybiciem piłki przez naszą obronę. Niebawem Mariusza Pawełka strzałem piętką próbował pokonać Łukasz Grzeszczyk, jednak i tu jastrzębski golkiper zdążył z interwencją. W końcu nadeszła pechowa 41. minuta, w której po dośrodkowaniu Grzeszczyka z rzutu rożnego do piłki dopadł Kamil Szymura i lekkim, a zarazem celnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się zasłużonym prowadzeniem GKS Tychy, natomiast my mieliśmy ogromne powody do pesymizmu.

Jak już wiemy, wynik do ostatniego gwizdka arbitra nie uległ zmianie, jednak nasza gra po przerwie w porównaniu do występu przed nią była niczym “niebo a ziemia”. Już w 52. minucie Aleksander Komor mógł doprowadzić do remisu, jednak uderzył ponad poprzeczką. Trzy minuty później “piłkę meczową” do wyrównania wypracował sobie Farid Ali, po czym kapitalnie uderzył po długim rogu, ale tu fantastyczną interwencją popisał się Adrian Odyjewski. W 64. minucie powróciliśmy z przysłowiowej “dalekiej podróży”, gdy po rzucie wolnym wspomniany już Grzeszczyk ostemplował słupek jastrzębskiej bramki.

W odpowiedzi między 70. a 73. minutą jastrzębianie wypracowali trzy dogodne okazje do otwarcia wyniku po swojej stronie. Najpierw jednak Ali uderzył w środek bramki, a następnie strzał Kamila Jadacha przy słupku świetnie wybronił Odyjewski. Ostatnią z tych szans była bomba Marka Mroza z 30 metrów, która – gdyby znalazła drogę do siatki zamiast minimalnie minąć bramkę – zasłużyłaby bez wątpienia na miano gola roku. Na początku ostatniego kwadransa obie ekipy wymieniły jeszcze po jednym ciosie (sam na sam Szymona Lewickiego oraz centymetry od przecięcia centry przez Daniela Szczepana do “pustaka”), po czym goście postanowili założyć podwójne zasieki na swojej części boiska i… to by było na tyle. Jastrzębianie nie byli w stanie ich sforsować, a z kolei zadowoleni z prowadzenia rywale ograniczyli się do skutecznej defensywy. To przyniosło im trzy punkty i awans na pozycję wicelidera Fortuna I Ligi.

Porażka z GKS Tychy oznacza, że GKS Jastrzębie pozostanie przedostatnią drużyną w tabeli z przewagą czterech punktów nad outsiderem z Bełchatowa. Teraz przed naszym zespołem domowe starcie z Odrą Opole. Dotychczas pojedynki z opolanami każdorazowo stanowiły dla ekipy z Harcerskiej okazję do przełamania impasu. Czy również w najbliższą niedzielę będzie podobnie? Oby…

29 kwietnia 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:40
GKS Jastrzębie – GKS Tychy 0:1 (0:1)
0:1 Kamil Szymura ’41

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski (83. Rumin) – Ali, Bielak, Jadach (83. Niewiadomski), Mróz, Zejdler (46. Feruga) – Szczepan.

GieKSa – GKS Tychy (zapowiedź)

W czwartkowy wieczór piłkarze GKS Jastrzębie podejmą na Stadionie Miejskim ekipę GKS Tychy. Faworytem spotkania zaplanowanego na godz. 17:40 będą zapewne walczący o ekstraklasę rywale, jednak rosnąca forma podopiecznych Łukasza Włodarka daje nam powody do optymizmu. Remisy z Bruk-Betem Nieciecza i Górnikiem Łęczna spowodowały, że jastrzębianie oderwali się od strefy spadkowej na dystans czterech punktów. Tę przewagę można jeszcze powiększyć, bowiem ostatni w tabeli GKS Bełchatów przegrał we wtorek z Widzewem Łódź.

Drużyna z Tychów to zespół bardzo nieprzewidywalny, który potrafi zarówno wygrać na wyjeździe z ŁKS Łódź 3:0, aby następnie stracić u siebie punkty ze wspomnianym Bełchatowem. Z kolei w trzech ostatnich wyjazdowych meczach podopieczni Artura Derbina nie zdołali zdobyć nawet gola, przegrywając po 0:1 w Kielcach i Głogowie oraz dzieląc się punktami z Resovią. Mało tego – na przestrzeni ostatniego miesiąca tyszanie notowali wyłącznie wyniki 1:0, 0:0 i 0:1, a zatem można domniemywać, że również w czwartek na Stadionie Miejskim w Jastrzębia-Zdroju o wyniku może zadecydować jedna bramka.

Jeśli nasi piłkarze zagrają z taką determinacją, jak przeciw rywalom z Niecieczy i Łęcznej, to nie można wykluczyć, że ten złoty gol będzie właśnie ich dziełem. Na plus działa także sytuacja kadrowa, bowiem trener Łukasz Włodarek ma do dyspozycji pełen skład, do którego wraca także Daniel Feruga. Ponadto wśród zawodników gotowych do gry jest także wreszcie Łukasz Bojdys.

Na koniec nie można nie wspomnieć, że w ekipie gości zobaczymy Kamila Szymurę, którego żadnemu z naszych kibiców przedstawiać nie trzeba. Warto rzecz jasna życzyć jastrzębianinowi powrotu do ekstraklasy, jednak… akurat w tym derbowym spotkaniu będziemy liczyć na słabszą dyspozycję formacji obronnej gości, która z konieczności będzie musiała zagrać w dość eksperymentalnym zestawieniu.

Z meczu przy Harcerskiej przeprowadzimy tradycyjnie już nieobiektywną relację live, którą znajdziecie tutaj >>.

GieKSa – Bruk-Bet Nieciecza 0:0

Piłkarze GKS Jastrzębie zremisowali drugie domowe spotkanie z rzędu. Z uwagi na fakt, że podopieczni Łukasza Włodarka mierzyli się ze zmierzającym do ekstraklasy Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, rezultat bezbramkowy należy uznać za wynik co najmniej przyzwoity. Tym samym nasz zespół urwał punkty kolejno wiceliderowi oraz liderowi. Po fatalnym początku rundy wiosennej te dwa remisy stanowią mocne powody do optymizmu. Czy oznacza to, że Włodarek pozostanie na dłużej szkoleniowcem GieKSy? Nie można tego wykluczyć… coraz bardziej.

Pierwsza połowa sobotniego spotkania na Stadionie Miejskim należała do gości, którzy zdominowali środek pola. Najgroźniejsze akcje ze strony rywali to dwa strzały Patryka Czarnowskiego z 19. i 45. minuty. Pierwszy z nich był efektem szybkiej kontry gości po stracie piłki przez Lukasza Bielaka, gdy jeden z pomocników lidera zacentrował z prawego skrzydła, a Czarnowski uderzył z pierwszej piłki obok słupka. Druga akcja była jeszcze groźniejsza, jednak tym razem po główce napastnika Niecieczy świetną interwencją popisał się Mariusz Pawełek. Z kolei z naszej strony najwięcej zamieszania uczynił strzał Farida Alego z rzutu wolnego w 30. minucie, który minimalnie minął poprzeczkę.

W drugiej połowie spotkanie wyrównało się. Początek należał wprawdzie do gości (w 47. minucie Roman Gergel nie został przypilnowany w polu karnym i zdołał uderzyć z półobrotu obok słupka), ale potem więcej z gry mieli jastrzębianie. Pomiędzy 63. a 69. minutą trzykrotnie Farid Ali zagroził bramce Bruk-Betu, ale albo niepotrzebnie kiwał się zamiast strzelać, albo trafiał w obrońców rywala. Z kolei w 83. minucie “Fara” kapitalnie wdarł się w pole karne Niecieczy, jednak piłka po jego uderzeniu pofrunęła obok spojenia. Natomiast wyżej notowani goście mimo optycznej przewagi nie byli w stanie mocniej zagrozić bramce Pawełka.

Remis z liderem należy uznać za bardzo cenną zdobycz. Dzięki niej jastrzębianie mają obecnie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Teraz przed nami seria ciężkich spotkań w systemie czwartek – niedziela – środa – sobota. Jeśli GieKSa utrzyma formę ze starć z pierwszą i drugą drużyną, to nie powinno być źle.

24 kwietnia 2021, Jastrzębie-Zdrój, 16:00
GKS Jastrzębie – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0:0

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski – Ali, Bielak, Zejdler (56. Apolinarski), Mróz, Jadach (75. Niewiadomski) – Szczepan (75. Rumin).

Galeria zdjęć

GieKSa – Bruk-Bet Nieciecza (zapowiedź)

Po dwutygodniowej przerwie piłkarze GKS Jastrzębie wracają do walki o pierwszoligowe punkty. Tak się składa, iż po cennym remisie z wiceliderem z Łęcznej przyjdzie podopiecznym Łukasza Włodarka zmierzyć się z prowadzącą w tabeli ekipą Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Międzynarodowe towarzystwo spod Tanowa pod wodzą Mariusza Lewandowskiego zmierza do ekstraklasy i bez wątpienia nie będzie chciało stracić punktów przy Harcerskiej. Spotkanie rozpocznie się w sobotę o godz 16:00. Przeprowadzimy z niego nieobiektywną relację live (LIVE >> ).

Przewagę popularnych “Słoni” nad resztą stawki najlepiej obrazuje fakt, iż zespół ten z powodu przypadków zakażenia koronawirusem ma rozegrane o trzy spotkania mniej od drużyn z lokat od drugiej do czwartej, a i tak pozostał na pierwszym miejscu. Dodajmy, że na wyjazdach Bruk-Bet przegrał dotychczas tylko raz – z coraz lepiej spisującą się Resovią Rzeszów, ale miało to miejsce w ostatnim meczu tuż przed zakażeniami. Trudno zatem wyciągać z tej porażki jakiekolwiek wnioski.

Ponieważ wystarczy rzut oka na tabelę, aby przyjąć do wiadomości, kto jest faworytem sobotniego starcia, skupmy się na naszym zespole. Czy mamy przesłanki do optymizmu? Na pewno jest kilka czynników, które mogą budzić nadzieję. Po pierwsze – jastrzębianie lubią grać z kontry, a można zakładać, że lider nie przyjedzie na Stadion Miejski, aby się bronić. Po drugie – naprawdę niezłe spotkanie przeciw Górnikowi Łęczna musi budzić dobry nastrój nie tylko w kibicach, ale też w naszej drużynie, której dobry występ był potrzebny jak rybie woda. Po trzecie – trener Łukasz Włodarek miał teraz dwa tygodnie czasu, aby nadać drużynie nieco swojej filozofii gry. Biorąc pod uwagę przebieg meczu z Łęczną, możemy mieć nadzieję, że jastrzębianie wreszcie przestaną jedynie stawiać autobus na swojej połowie (zresztą i tak bardzo felerny) i zaczną odważniej grać do przodu.

Po czwarte – trener Włodarek będzie miał do dyspozycji niemal pełną kadrę, z wyłączeniem Daniela Ferugi, który musi pauzować za kartki. Dodajmy, że Feruga nie spisywał się ostatnio najlepiej, a zatem można było zakładać, że i tak zasiądzie na ławce rezerwowych. Po piąte – sam Łukasz Włodarek będzie zapewne chciał przedłużyć swoją trenerską “tymczasową” przygodę z GieKSą, która w przypadku kolejnego dobrego meczu przypuszczalnie nie zostanie przerwana.

Dlaczego? Ponieważ przed naszymi piłkarzami niezwykle trudne dwa tygodnie, w trakcie których włączanie do sztabu nowego trenera byłoby ryzykowne. Z uwagi na przełożenie meczu z Miedzią Legnica na początek maja nasz zespół czeka bowiem aż pięć spotkań w dwa tygodnie.

Wypada życzyć jastrzębianinowi Łukaszowi Włodarkowi, aby “przypadkowo” okazał się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Skrobacz przyjedzie po Majówce

Poznaliśmy nowy termin spotkania piłkarzy GKS Jastrzębie i Miedzi Legnica, które miało odbyć się w miniony piątek, ale zostało odwołane z powodu przypadków zakażenia koronawirusem w zespole rywali. Departament Piłkarstwa Profesjonalnego poinformował, że mecz odbędzie się w środę, 5 maja o godz. 17:00.

Jak informuje klub z Harcerskiej, godzina rozpoczęcia zawodów może ulec zmianie z uwagi na ewentualną transmisję w Polsacie.

Przełożenie pojedynku z prowadzoną przez Jarosława Skrobacza Miedzią Legnica na 5 maja oznacza, że GieKSę czeka jeszcze jedno ciężkie spotkanie na przestrzeni zaledwie dwóch tygodni. W ciągu czternastu dni jastrzębianie zagrają bowiem kolejno z Bruk-Betem Nieciecza (24.04), GKS Tychy (29.04), Odrą Opole (02.05), Miedzią Legnica (05.05) i ŁKS Łódź (08.05). Wiele wskazuje na to, że w najbliższych pojedynkach ligowych naszych piłkarzy nadal prowadził będzie Łukasz Włodarek.

Mecz z Miedzią przełożony

Działacze GKS Jastrzębie będą mieli więcej czasu na decyzję w sprawie nowego szkoleniowca naszego zespołu. Jak oficjalnie poinformował dziś rano klub z Harcerskiej, najbliższe spotkanie z Miedzią Legnica nie dojdzie do skutku z uwagi na zakażenia tzw. koronawirusem w drużynie Miedzi Legnica, z którą podopieczni Łukasza Włodarka mieli zagrać w piątek wieczorem przy Harcerskiej.

Na razie nie znamy nowego terminu rozegrania pojedynku z ekipą trenera Jarosława Skrobacza. Przełożenie zawodów oznacza, że spotkanie to będzie musiało zostać nadrobione “w tygodniu” przed zakończeniem sezonu 2020/2021.

Tym samym najbliższy mecz jastrzębianie rozegrają dopiero 24 kwietnia, podejmując lidera z Niecieczy.