News

GieKSa – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)

Nie ma już chyba wśród kibiców GKS Jastrzębie osoby, która żałowałaby decyzji o powierzeniu funkcji trenera Łukaszowi Włodarkowi. Nasi piłkarze wreszcie zaczęli grać skutecznie i… wygrywać to, co należy, aby pozostać w Fortuna I Lidze. W sobotnie popołudnie ekipa z Harcerskiej zgodnie z naszymi oczekiwaniami pokonała Stomil Olsztyn i tym samym ma już osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Jastrzębian do boju ponieśli wreszcie wpuszczeni na obiekt znakomicie dopingujący kibice, którzy przez pełne 90 minut zdzierali gardła z trybun.

Do sobotniego meczu piłkarze GKS Jastrzębie przystąpili bez Aleksandra Komora i z Faridem Alim na ławce rezerwowych, zaś “w podstawie” ponownie pojawił się Grzegorz Drazik, a na boku pomocy… Dominik Kulawiak, którego zwykle widywaliśmy w defensywie. Trochę czasu upłynęło, zanim te roszady zaczęły funkcjonować, bowiem w pierwszej połowie to Stomil miał więcej z gry. W 9. minucie mogło być 0:1, ale Wojciech Łuczak nie wykorzystał podania z prawego skrzydła i w zasadzie kopnął jedynie piłkę do stojącego przed nim Drazika. Formę naszego bramkarza sprawdzili potem jeszcze także Damian Sierant (w 18. minucie z dystansu) i ponownie Łuczak (25. minuta po rzucie wolnym). Wraz z upływem czasu inicjatywa przeszła w ręce gospodarzy, którzy jednak przed przerwą nie stworzyli sobie praktycznie żadnej dogodnej okazji do otwarcia wyniku.

W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną GieKSę. Sygnał do ataku dał Mateusz Słodowy, który w 51. minucie uderzył z prawego skrzydła i po rykoszecie o mały włos nie zaskoczył Michała Leszczyńskiego. Chwilę potem nie było już wątpliwości, gdy znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Kamil Jadach, a wykończył je mierzonym uderzeniem Daniel Rumin. Gol dodał skrzydeł gospodarzom, którzy całkowicie przejęli kontrolę nad środkiem pola i nie dopuszczali Stomilu do sytuacji podbramkowych. W 70. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Łukasz Zejdler, a koziołkująca piłka niemal zaskoczyła olsztyńskiego golkipera. Dwie minuty później doczekaliśmy się podwyższenia prowadzenia, gdy po centrze wprowadzonego pięć minut wcześniej na murawę Farida Alego skuteczną główką rezultat poprawił Mateusz Bondarenko. Prowadzenie GieKSy ani przez moment nie było zagrożone, przy czym – choć zwycięzców się nie sądzi – to nie można nie wspomnieć o kontrze… pięciu na dwóch z 85. minuty, którą jastrzębianie koncertowo zmarnowali.

Tak czy inaczej, trzy punkty zostały przy Harcerskiej, co w połączeniu z wynikiem meczu Korona Kielce – GKS Bełchatów (3:0) daje podopiecznym Łukasza Włodarka wspomniane osiem punktów przewagi nad strefą spadkową. Za tydzień jastrzębianie staną przed szansą na podtrzymanie nas w dobrych nastrojach, bowiem przed nami mecz o sześć punktów w Sosnowcu.

A my dołączamy się do radosnej pieśni, która niosła się przy Harcerskiej…. “Nigdy nie spadnie, GKS nigdy nie spadnie”!

15 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)
1:0 Daniel Rumin ’51
2:0 Mateusz Bondarenko ’72

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Bondarenko, Szcześniak, Witkowski – Kulawiak, Bielak, Zejdler (82. Feruga), Mróz, Jadach (66. Ali) – Rumin (76. Szczepan).

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Stomil Olsztyn (zapowiedź)

W tych nienormalnych czasach rzeczy wydawałoby się oczywiste muszą cieszyć. Sport zawodowy opiera się na kibicach, jednak z uwagi na tzw. pandemię fani musieli przez ostatnie pół roku pozostawać w domach, oglądając transmisje telewizyjne. Wprawdzie nikt nie wyjaśnił, jakim sposobem wirus może “bardziej” zarażać na otwartym i przewiewnym stadionie niż w zamkniętym markecie, ale… zostawmy już tę dyskusję.

W końcu w dniu 15 maja po raz pierwszy w 2021 roku przyjdzie kibicom futbolu jako pierwszym spośród sympatyków jastrzębskiego sportu zasiąść na trybunach. Tego dnia o godz. 17:00 piłkarze GKS Jastrzębie podejmą w niezwykle ważnym pojedynku ekipę Stomilu Olsztyn, która także znajduje się w strefie drużyn walczących o utrzymanie w Fortuna I Lidze. Goście z Warmii są jak najbardziej w zasięgu podopiecznych Łukasza Włodarka, a zatem nie ukrywajmy, że będziemy liczyć na komplet punktów.

W listopadzie w Olsztynie jastrzębianie wygrali 1:0 (1:0) po golu w 9. minucie Farida Alego. Był to jeden z pierwszych meczów, w których nasi piłkarze wreszcie zaczęli punktować, odrywając się zarazem od dna ligowej tabeli. Co istotne, Ali będzie do dyspozycji Łukasza Włodarka, podobnie jak Daniel Szczepan i Mariusz Pawełek, których zabrakło ostatnio w kadrze GieKSy. Niestety, nasz szkoleniowiec będzie musiał poradzić sobie z innym problemem, a mianowicie “kartkową” absencją obrońcy Aleksandra Komora.

Podczas naszego pojedynku będziemy z uwagą śledzić także rezultaty innych spotkań. O tej samej porze w Kielcach miejscowa Korona podejmie GKS Bełchatów, zaś w Głogowie Chrobry zagra z Zagłębiem Sosnowiec, z którym jastrzębianie powalczą za tydzień. Krótko mówiąc – walka o uniknięcie ostatniego miejsca w tabeli wchodzi w decydującą fazę.

Wróćmy do kwestii trybun, na które w sobotę wejdzie maksymalnie 999 osób. Mecz ze Stomilem będzie imprezą niemasową, a widzowie zmuszeni zostaną do korzystania wyłącznie z zaznaczonych krzesełek. Do podziału zostało jeszcze kilkaset siedzisk, jednak trybuna kryta oraz środkowe sektory są już praktycznie pełne. Warto pospieszyć się z decyzją o zakupie biletu on-line (https://bilety.gksjastrzebie.com/) lub w Sklepie Kibica, ponieważ kasy biletowe przy Harcerskiej będą z oczywistych powodów zamknięte.

Tych kibiców, których z różnych powodów zabraknie na Miejski, zapraszamy na tradycyjną nieobiektywną relację tekstową live pod adresem: https://jasnet.pl/live-gieksa-vs-stomil/.

ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)

Piłkarze GKS Jastrzębie sprawili nam miłą niespodziankę i w niedzielne popołudnie zdobyli niezwykle cenny punkt na obiekcie wyżej notowanego ŁKS-u Łódź. Nasz zespół przez siedemdziesiąt minut grał w dziesiątkę (!) i nie wykorzystał rzutu karnego (!), a mimo to w doliczonym czasie gry zdołał wyrwać gospodarzom remis. Gola na wagę punktu zdobył Daniel Rumin, który zamienił na bramkę drugą z podyktowanych dla naszego zespołu “jedenastek”. Dodajmy, że Rumin tym samym zmył plamę za zmarnowanie tej pierwszej…

Powiedzieć, że po pierwszej połowie nikt nie postawiłby złamanego grosza na punkt dla GieKSy, to nic nie powiedzieć. Ekipa gospodarzy była zdecydowanie lepsza i tylko wielkiemu szczęściu jastrzębianie zawdzięczają, że przegrywali tylko 0:1. Tę jedyną bramkę strzelił w 12. minucie Antonio Dominguez, który wykorzystał dość kontrowersyjny rzut karny po faulu Aleksandra Komora. Bramka uskrzydliła łodzian, którzy w 14. i 15. minucie powinni byli podwyższyć wynik, ale Pirulo dwukrotnie uderzył minimalnie obok bramki. W 23. minucie miała miejsce sytuacja, która potrafiłaby załamać każdy zespół. Wówczas to drugą żółtą kartkę za niepotrzebny faul zobaczył Michał Bojdys i w efekcie musieliśmy radzić sobie w dziesiątkę. Chwilę potem Pirulo pocelował z rzutu wolnego w słupek, zaś dobitkę do “pustaka” zmarnował Maksymilian Rozwandowicz. I wtedy…. ŁKS Łódź przestał grać. Gospodarze najwyraźniej uwierzyli, że prowadząc 1:0 ze grającym w osłabieniu rywalem mają pewne trzy punkty. W efekcie do końca pierwszej połowy nie było wielkich emocji.

W pierwszych dwudziestu minutach po przerwie łodzianie stworzyli sobie jeszcze dwie praktycznie stuprocentowe okazje do podwyższenia wyniku, jednak w pojedynkach z Antonio Dominguezem i Michałem Trąbką kapitalnie spisał się Grzegorz Drazik. To właśnie jemu GieKSa zawdzięczała pozostanie w meczu. W ostatnich minutach jastrzębianie poczuli, że gospodarze słabną i chyba niespodziewanie dla nich ruszyli do ataku. To przyniosło skutek w 85. minucie, gdy w rezultacie naszego naporu jeden z obrońców ŁKS-u musiał uciec się do faulu. Sędzia wskazał na “wapno”, ale wówczas – jak już wspomnieliśmy – Dawid Arndt wyczuł intencje Daniela Rumina i wybronił jego strzał. Ta sytuacja na szczęście nie sparaliżowała jastrzębian, którzy ponowili nacisk i dzięki temu doprowadzili do powtórki karnego w 91. minucie. I tym razem do piłki podszedł Rumin (nerwy ze stali?!), przymierzył i… fantastycznie zapakował piłkę w okienko. Remis utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego i bez wątpienia jest to dla nas bardzo cenna zdobycz.

W kolejnym spotkaniu podopieczni Łukasza Włodarka podejmą na Stadionie Miejskim Stomil Olsztyn. Będzie to mecz z gatunku “wygrać za wszelką cenę”.

9 maja 2021, Łódź, 15:00
ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)
1:0 Antonio Dominguez ’12 (karny)
1:1 Daniel Rumin ’90 (karny)

GKS Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Komor, Bojdys, Szcześniak – Kulawiak (81. Zalewski), Bielak, Zejdler (90. Bondarenko), Jadach (46. Feruga), Apolinarski (46. Niewiadomski) – Rumin.

ŁKS Łódź – GieKSa (zapowiedź)

W niedzielne popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Faworytem pojedynku będą gospodarze, których celem jest powrót do ekstraklasy i którzy jesienią przy Harcerskiej wygrali pewnie 3:0 (1:0) po golach Antonio Domingueza, Tomasza Nawotki i Łukasza Sekulskiego. Jednak w rundzie wiosennej łodzianie spisują mocno poniżej oczekiwań i w tym podopieczni Łukasza Włodarka mogą upatrywać szansy na sprawienie niespodzianki.

ŁKS Łódź fantastycznie rozpoczął obecny sezon. Zespół następców mistrzów Polski z 1958 i 1998 roku wygrywał we wrześniu, październiku i listopadzie mecz za meczem, na dodatek praktycznie nie tracąc bramek. Paradoksalnie ostatnim spotkaniem tej serii było wspomniane wyżej zwycięstwo w Jastrzębiu-Zdroju, po którym maszyna trenera Wojciech Stawowego wyraźnie się zacięła. W rezultacie w marcu oddano stery w ręce Ireneusza Mamrota, jednak nie zmieniło to sytuacji.

Biorąc pod uwagę wyłącznie mecze od połowy listopada, ŁKS Łódź zdobył w siedemnastu pojedynkach zaledwie szesnaście punktów, co w tej prowizorycznej tabeli plasuje piłkarzy al. Unii Lubelskiej na szesnastym miejscu. Oznacza to, że ekipa trenera Włodarka przy pewnej dozie szczęścia oraz powtórzenia występów przeciw Górnikowi Łęczna i Odrze Opole może pokusić się zdobycz punktową. Należy dodać, że w Łodzi jastrzębianie z konieczności wystąpią bez jednego z liderów środka pola Marka Mroza, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek.

Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i teraz każdy punkt będzie na wagę złota. Warto pamiętać, że po meczu z ŁKS-em Łódź czekają nas pojedynki “o sześć punktów” z Zagłębiem Sosnowiec i GKS Bełchatów. Obyśmy nie musieli podchodzić do nich z przysłowiowym “nożem na gardle”…

GieKSa – Miedź Legnica 1:2 (1:1)

Nie udało się piłkarzom GieKSy podtrzymać nas w dobrych nastrojach po okazałym zwycięstwie nad Odrą Opole. W środowe popołudnie podopieczni Łukasza Włodarka przegrali na Stadionie Miejskim z walczącą o baraże Miedzią Legnica 1:2 (1:1) i tym samym nie powiększyli przewagi nad strefą spadkową. Wprawdzie to jastrzębianie otworzyli wynik już w 5. minucie, jednak potem do głosu doszli goście, którzy ostatecznie zgarnęli komplet punktów.

Zaległe spotkanie z Miedzią Legnica poprzedziła sympatyczna uroczystość podziękowania trenerowi Jarosławowi Skrobaczowi za lata pracy przy Harcerskiej. Potem jednak sentymentów już nie było, przy czym – jak wspomnieliśmy wyżej – jako pierwsi powody do radości mieli gospodarze, bowiem w 5. minucie do bramki legniczan trafił Daniel Rumin. Nasz napastnik wykorzystał świetne podanie z głębi pola i mimo asysty obrońców posłał piłkę obok Pawła Lenarcika. Gol dla GieKSy zmusił gości do ofensywnej gry. Niestety, napór Miedzi szybko przyniósł skutek. Wprawdzie w 21. minucie uratował nas jeszcze wspaniale broniący… nogami Grzegorz Drazik, ale po czterech kolejnych minutach nie było już wątpliwości. Wówczas to ładną zespołową akcję rywali wykończył Joan Roman, któremu pozostało jedynie pokonać bezradnego Drazika. Do końca premierowej odsłony żadna z drużyn nie stworzyła już sobie dogodnej okazji do zmiany wyniku. Można jedynie wspomnieć o kontrze GieKSy z 44. minuty, gdy po akcji Marka Mroza i Kamila Jadacha Daniel Rumin pocelował w słupek. Dodajmy jednak, że Rumin w momencie oddania strzału głową faulował rywala, a zatem gol i tak nie zostałby uznany.

W drugą połowę lepiej weszli gospodarze, którzy w 48. minucie powinni byli odzyskać prowadzenie, jednak Dawid Witkowski przesadził z szarżą w kontrataku i nie podał do znakomicie ustawionego Farida Alego. Potem inicjatywa wróciła do Miedzi. Goście kontrolowali środek pola, ale długo nie potrafili sforsować naszych zasieków. Spośród godnych odnotowania sytuacji należy wspomnieć o szansach Pawła Tupaja z 55. minuty (strzał nad poprzeczką) oraz Daniego Pinillosa z 71. minuty (uderzenie obok słupka). W końcu nadeszła pechowa dla nas 81. minuta, w której obejrzeliśmy niemal powtórkę z pierwszego gola dla legniczan. Goście ponownie rozklepali naszą defensywę, a główne skrzypce rozegrał tu wprowadzony chwilę wcześniej na murawę niewysoki Marcin Garuch. Jego podanie otworzyło drogę do bramki Tupajowi, który wyłożył “patelnię” Pawłowi Zielińskiemu, a ten dopełnił formalności. W następstwie tej sytuacji Miedź zamurowała swoją połowę, a jastrzębianie nie byli w stanie odmienić losów widowiska.

Porażka z Miedzią Legnica nie jest niespodzianką, jednak po świetnym meczu przeciw Odrze Opole liczyliśmy na nieco więcej. Teraz przed GieKSą wyprawa na ŁKS Łódź, a następnie pojedynek ze Stomilem Olsztyn, na którym będą mogli wreszcie pojawić się kibice. Będzie to także spotkanie, które bezwzględnie należy wygrać, jeśli chcemy myśleć o pozostaniu w Fortuna I Lidze.

5 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:00
GKS Jastrzębie – Miedź Legnica 1:2 (1:1)
1:0 Daniel Rumin '5
1:1 Joan Roman ’25
1:2 Paweł Zieliński ’81

GKS Jastrzębie: Drazik – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski (83. Słodowy) – Ali, Zejdler (83. Bojdys), Feruga (59. Apolinarski), Mróz, Jadach (76. Szczęch) – Rumin.

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Miedź Legnica (zapowiedź)

W środowe popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie podejmą przy Harcerskiej Miedź Legnica. Pojedynek ten miał zostać rozegrany w kwietniu, jednakże z uwagi na przypadki zakażenia koronawirusem w zespole naszych rywali musiał zostać przełożony na maj. Jak wszyscy doskonale wiemy, trenerem gości jest Jarosław Skrobacz, który w latach 2016-2020 pracował w naszym klubie, odnosząc historyczne sukcesy. Teraz jednak sentymenty należy odłożyć na bok. Po niedzielnym triumfie nad Odrą Opole podopieczni Łukasza Włodarka liczą na pójście za ciosem, a to koliduje z marzeniami legniczan o kolejnych punktach na drodze do ekstraklasy.

Czy jastrzębianie są w stanie pokonać Miedź? Na pewno potencjał kadrowy i finansowy jest po stronie rywali. Ponadto trener Jarosław Skrobacz oglądał z trybun ostatni mecz GieKSy z Odrą, a zatem na pewno wyciągnął już odpowiednie wnioski. Dodatkowym problemem są braki kadrowe po naszej stronie, bowiem w środę nie zobaczymy Daniela Szczepana (kontuzja), Lukasza Bielaka (pauza za kartki) oraz Jakuba Niewiadomskiego, który… zdaje właśnie maturę.

Z kolei za powody do optymizmu należy uznać m.in. jesienny remis w Legnicy, który okazał się być wówczas jedyną jaskółką nadziei w potoku porażek. Ponadto Miedź wydaje się drużyną dość chimeryczną, która potrafi zarówno wygrać z Górnikiem Łęczna, jak i stracić punkty z niżej notowanymi rywalami. Potencjał Miedzi powinien plasować ją w czubie tabeli, a tymczasem “jaki koń jest, każdy widzi”. Dodajmy, że podobnie jak niedawno GKS Tychy, także legniczanie przyjadą na Harcerską po serii spotkań zakończonych wynikami 1:0, 0:0 i 0:1. Oznacza to, że ponownie o wszystkim zadecydować może jeden gol.

Z meczu przy Harcerskiej przeprowadzimy nieobiektywną relację live. Przypomnijmy, że jest to ostatni mecz na Stadionie Miejskim bez udziału publiczności, ponieważ od pojedynku ze Stomilem Olsztyn miłościwie nam panujący zezwolą na wejście na otwarty obiekt pewnej liczby fanów futbolu.

GieKSa – Odra Opole 3:0 (1:0)

Takiego wyniku nie mieli prawa przewidywać nawet najwięksi optymiści! W niedzielne wczesne popołudnie piłkarze GieKSy po raz kolejny okazali się lepsi od Odry Opole i udowodnili tym samym, że posiadają swoisty patent na tę drużynę. Dość powiedzieć, że jastrzębianie wygrali z tym rywalem wszystkie ligowe mecze od trzech pierwszoligowych sezonów! Gole na wagę najwyższego zwycięstwa w meczu o punkty od niemal dwóch lat zdobyli Aleksander Komor, Dominik Kulawiak i Daniel Rumin.

Odra Opole to rywal, z którym ekipa z Kasztanowej i Harcerskiej najczęściej walczyła na przestrzeni ostatnich czterech dekad. Tak się składało, że obie drużyny spotykały się zarówno na drugim, jak i na trzecim oraz czwartym szczeblu rozgrywkowym. Tym bardziej interesująca jest passa, jaką w ciągu ostatnich trzech lat jastrzębianie notują z tym przeciwnikiem. Jak wspominaliśmy w zapowiedzi, niezależnie od kłopotów czy impasów – GieKSa z Odrą… po prostu wygrywa. Podobnie było w dniu 2 maja.

Na rozkręcenie się pierwszej połowy trzeba było czekać do drugiego kwadransa. W 23. minucie świetną okazję do otwarcia wyniku miał Jakub Szrek, jednak jego uderzenie w krótki róg Mariusz Pawełek sparował na rzut rożny. Cztery minuty później groźnie strzelił z dystansu Konrad Nowak, ale futbolówka minęła poprzeczkę. W końcu nadeszła kluczowa 30. minuta. Po akcji Daniela Ferugi w bocznym sektorze pola karnego Odry piłka trafiła przez Daniela Rumina na głowę Aleksandra Komora, a ten wykorzystał swój okazały wzrost i otworzył wynik meczu. Dzięki zdobytej bramce jastrzębianie mogli cofnąć się na swoją połowę, zmuszając zarazem gości do (jak się potem okazało) nieskutecznego ataku pozycyjnego.

O rezultacie meczu zadecydował pierwszy kwadrans drugiej połowy. Nie wiemy, czy nasi piłkarze mieli świadomość wyniku meczu w Rzeszowie (GKS Bełchatów prowadził wówczas z Resovią), ale faktem jest, iż zagrali tak, jak powinni. Sportowe “trzęsienie ziemi” w opolskich szeregach trwało od 55. do 60. minuty. Najpierw fantastycznym uderzeniem zza pola karnego popisał się nowy kapitan GieKSy Dominik Kulawiak, który pięknym płaskim strzałem po ziemi znalazł drogę do bramki Błażeja Sapielaka. Odra nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się po tym golu, gdy świetne podanie na pole karne zaliczył wprowadzony chwilę wcześniej Kamil Jadach. Centra “Carlosa” padła łupem Daniela Rumina, który strzałem głową ustalił rezultat. Niebawem mogło być nawet i 4:0, jednak indywidualna akcja Marka Mroza zakończyła się uderzeniem obok bramki. Do końca zawodów podopieczni Łukasza Włodarka kontrolowali grę, w zasadzie nie dając konkurentom najmniejszej nadziei na sukces.

Tak grających piłkarzy GKS Jastrzębie chcielibyśmy oglądać do końca sezonu. Jeśli nasz zespół będzie prezentował podobną formę w kolejnych meczach, to o utrzymanie możemy być spokojni. Ciekawe, co o występie przeciw Odrze pomyślał trener Jarosław Skrobacz, który oglądał niedzielne spotkanie z trybun… Przypomnijmy, że w najbliższą środę to właśnie prowadzona przez tego szkoleniowca Miedź Legnica zagości przy Harcerskiej.

2 maja 2021, Jastrzębie-Zdrój, 12:40
GKS Jastrzębie – Odra Opole 3:0 (1:0)
Bramki: Komor 30, Kulawiak 55, Rumin 60

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor (87. Bojdys), Szcześniak, Witkowski – Apolinarski (58. Jadach), 21. Mróz (73. Niewiadomski), Bielak, Feruga (87. Sieracki), Ali – Rumin.

GALERIA ZDJĘĆ

GieKSa – Odra Opole (zapowiedź)

W niedzielne wczesne popołudnie (godz. 12:40) piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na Stadionie Miejskim z Odrą Opole. Nie ma w Fortuna I Lidze bardziej “przyjaznego” dla naszej drużyny rywala. W poprzednich pięciu meczach podopieczni Jarosława Skrobacza i Pawła Ściebury właśnie z tym przeciwnikiem notowali… wyłącznie zwycięstwa. Choćby jastrzębianie przegrywali mecz za meczem, a optymizmu było tyle, ile wiosennej pogody w ostatnich tygodniach, to na Odrze Opole ekipa z Harcerskiej zdobywała punkty. Czy również 2 maja będzie podobnie? Oby…

Biorąc jednak pod uwagę obraz ligowej tabeli, za faworyta muszą uchodzić goście. Zajmują oni ósme miejsce z dorobkiem 39 pkt., a zatem jest on niemal dwukrotnie wyższy, aniżeli nasz. Na wyjazdach opolanie wygrali pięciokrotnie, zdobywając obiekty Sandecji Nowy Sącz, Chrobrego Głogów, Korony Kielce, Stomilu Olsztyn i Zagłębia Sosnowiec. Odra nie przegrała także w Niecieczy, Gdyni, Rzeszowie i Bełchatowie. Dodajmy jednak, że w rundzie wiosennej nasz niedzielny rywal trzykrotnie urywał w ten sposób punkty gospodarzom.

Po naszej stronie jest statystyka poprzednich spotkań oraz fakt, że trener Łukasz Włodarek będzie miał do dyspozycji pełną kadrę. Jeśli GieKSa zagra nieco skuteczniej niż przeciw GKS Tychy, to nie można wykluczyć, że młody szkoleniowiec doczeka się pierwszej wygranej w swojej kadencji. Niemniej, tak jak każdy impas musi zostać przerwany, tak i każda passa ma swój koniec. Miejmy jednak nadzieję, że tym razem zostanie ona podtrzymana.

Dodajmy, że z uwagą będziemy śledzić nie tylko wydarzenia przy Harcerskiej, ale też w Rzeszowie, gdzie w niedzielę o godz. 12:00 miejscowa Resovia podejmie ostatni w tabeli GKS Bełchatów.

Ze Stadionu Miejskiego tradycyjnie przeprowadzimy nieobiektywną relację tekstową live, którą znajdziecie pod adresem: https://jasnet.pl/live-gieksa-vs-odra-opole/. Zapraszamy!

GieKSa – GKS Tychy 0:1 (0:1)

Niestety, powtórki z meczów z Górnikiem Łęczna i Bruk-Betem Nieciecza nie było. W trzecim spotkaniu pod wodzą Łukasza Włodarka piłkarze GKS Jastrzębie przegrali z GKS Tychy 0:1 (0:1), a jedyną bramkę w tym derbowym pojedynku zdobył… rodowity jastrzębianin i były kapitan naszej drużyny Kamil Szymura. O ile pierwszą odsłonę należy spisać na straty, o tyle w drugiej gospodarze zagrali o niebo lepiej, jednak do wyrównania zabrakło nieco szczęścia.

Wprawdzie początek derbów należał do GieKSy, jednak po kwadransie gry inicjatywę przejęli goście. W 16. minucie o włos od otwarcia wyniku był Bartosz Biel, jednak uderzył ponad poprzeczką. W 31. minucie tyszanie mocno zamieszali w naszej jedenastce, ale “piłkarski bilard” zakończył się skutecznym wybiciem piłki przez naszą obronę. Niebawem Mariusza Pawełka strzałem piętką próbował pokonać Łukasz Grzeszczyk, jednak i tu jastrzębski golkiper zdążył z interwencją. W końcu nadeszła pechowa 41. minuta, w której po dośrodkowaniu Grzeszczyka z rzutu rożnego do piłki dopadł Kamil Szymura i lekkim, a zarazem celnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się zasłużonym prowadzeniem GKS Tychy, natomiast my mieliśmy ogromne powody do pesymizmu.

Jak już wiemy, wynik do ostatniego gwizdka arbitra nie uległ zmianie, jednak nasza gra po przerwie w porównaniu do występu przed nią była niczym “niebo a ziemia”. Już w 52. minucie Aleksander Komor mógł doprowadzić do remisu, jednak uderzył ponad poprzeczką. Trzy minuty później “piłkę meczową” do wyrównania wypracował sobie Farid Ali, po czym kapitalnie uderzył po długim rogu, ale tu fantastyczną interwencją popisał się Adrian Odyjewski. W 64. minucie powróciliśmy z przysłowiowej “dalekiej podróży”, gdy po rzucie wolnym wspomniany już Grzeszczyk ostemplował słupek jastrzębskiej bramki.

W odpowiedzi między 70. a 73. minutą jastrzębianie wypracowali trzy dogodne okazje do otwarcia wyniku po swojej stronie. Najpierw jednak Ali uderzył w środek bramki, a następnie strzał Kamila Jadacha przy słupku świetnie wybronił Odyjewski. Ostatnią z tych szans była bomba Marka Mroza z 30 metrów, która – gdyby znalazła drogę do siatki zamiast minimalnie minąć bramkę – zasłużyłaby bez wątpienia na miano gola roku. Na początku ostatniego kwadransa obie ekipy wymieniły jeszcze po jednym ciosie (sam na sam Szymona Lewickiego oraz centymetry od przecięcia centry przez Daniela Szczepana do “pustaka”), po czym goście postanowili założyć podwójne zasieki na swojej części boiska i… to by było na tyle. Jastrzębianie nie byli w stanie ich sforsować, a z kolei zadowoleni z prowadzenia rywale ograniczyli się do skutecznej defensywy. To przyniosło im trzy punkty i awans na pozycję wicelidera Fortuna I Ligi.

Porażka z GKS Tychy oznacza, że GKS Jastrzębie pozostanie przedostatnią drużyną w tabeli z przewagą czterech punktów nad outsiderem z Bełchatowa. Teraz przed naszym zespołem domowe starcie z Odrą Opole. Dotychczas pojedynki z opolanami każdorazowo stanowiły dla ekipy z Harcerskiej okazję do przełamania impasu. Czy również w najbliższą niedzielę będzie podobnie? Oby…

29 kwietnia 2021, Jastrzębie-Zdrój, 17:40
GKS Jastrzębie – GKS Tychy 0:1 (0:1)
0:1 Kamil Szymura ’41

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Komor, Szcześniak, Witkowski (83. Rumin) – Ali, Bielak, Jadach (83. Niewiadomski), Mróz, Zejdler (46. Feruga) – Szczepan.

GieKSa – GKS Tychy (zapowiedź)

W czwartkowy wieczór piłkarze GKS Jastrzębie podejmą na Stadionie Miejskim ekipę GKS Tychy. Faworytem spotkania zaplanowanego na godz. 17:40 będą zapewne walczący o ekstraklasę rywale, jednak rosnąca forma podopiecznych Łukasza Włodarka daje nam powody do optymizmu. Remisy z Bruk-Betem Nieciecza i Górnikiem Łęczna spowodowały, że jastrzębianie oderwali się od strefy spadkowej na dystans czterech punktów. Tę przewagę można jeszcze powiększyć, bowiem ostatni w tabeli GKS Bełchatów przegrał we wtorek z Widzewem Łódź.

Drużyna z Tychów to zespół bardzo nieprzewidywalny, który potrafi zarówno wygrać na wyjeździe z ŁKS Łódź 3:0, aby następnie stracić u siebie punkty ze wspomnianym Bełchatowem. Z kolei w trzech ostatnich wyjazdowych meczach podopieczni Artura Derbina nie zdołali zdobyć nawet gola, przegrywając po 0:1 w Kielcach i Głogowie oraz dzieląc się punktami z Resovią. Mało tego – na przestrzeni ostatniego miesiąca tyszanie notowali wyłącznie wyniki 1:0, 0:0 i 0:1, a zatem można domniemywać, że również w czwartek na Stadionie Miejskim w Jastrzębia-Zdroju o wyniku może zadecydować jedna bramka.

Jeśli nasi piłkarze zagrają z taką determinacją, jak przeciw rywalom z Niecieczy i Łęcznej, to nie można wykluczyć, że ten złoty gol będzie właśnie ich dziełem. Na plus działa także sytuacja kadrowa, bowiem trener Łukasz Włodarek ma do dyspozycji pełen skład, do którego wraca także Daniel Feruga. Ponadto wśród zawodników gotowych do gry jest także wreszcie Łukasz Bojdys.

Na koniec nie można nie wspomnieć, że w ekipie gości zobaczymy Kamila Szymurę, którego żadnemu z naszych kibiców przedstawiać nie trzeba. Warto rzecz jasna życzyć jastrzębianinowi powrotu do ekstraklasy, jednak… akurat w tym derbowym spotkaniu będziemy liczyć na słabszą dyspozycję formacji obronnej gości, która z konieczności będzie musiała zagrać w dość eksperymentalnym zestawieniu.

Z meczu przy Harcerskiej przeprowadzimy tradycyjnie już nieobiektywną relację live, którą znajdziecie tutaj >>.