Konferencja po ostatnim meczu sezonu przy Harcerskiej
Dodane przez irish dnia Czerwca 06 2010 23:01:19
Konferencja prasowa po spotkaniu GKS Jastrzębie z Ruchem Wysokie Mazowieckie miała dość niecodzienny przebieg. Okazało się bowiem, iż trenerzy obu drużyn to... starzy znajomi z boiska. Szkoleniowiec bramkarzy Ruchu komplementował gospodarzy, narzekając na zaangażowanie swoich podopiecznych. Z kolei Wojciech Borecki podkreślił świetną postawę sportową piłkarzy Gieksy, do której nijak nie przystaje fatalna sytuacja organizacyjna klubu.

Andrzej Bart (trener bramkarzy Ruchu Wysokie Mazowieckie): Chcę przeprosić w imieniu trenera Copjaka za to, że nie mógł przybyć na konferencję prasową. Na początku chciałbym pogratulować trenerowi Wojciechowi Boreckiemu, z którym poznaliśmy się 40 lat temu.

Wojciech Borecki (GKS Jastrzębie): Dziękuję za miłe słowa. Poznaliśmy się dawno temu i miło spotkać kogoś, z kim się rywalizowało na boisku, po tylu latach.

Rozszerzona zawartość newsa
Konferencja prasowa po spotkaniu GKS Jastrzębie z Ruchem Wysokie Mazowieckie miała dość niecodzienny przebieg. Okazało się bowiem, iż trenerzy obu drużyn to... starzy znajomi z boiska. Szkoleniowiec bramkarzy Ruchu komplementował gospodarzy, narzekając na zaangażowanie swoich podopiecznych. Z kolei Wojciech Borecki podkreślił świetną postawę sportową piłkarzy Gieksy, do której nijak nie przystaje fatalna sytuacja organizacyjna klubu.

Andrzej Bart (trener bramkarzy Ruchu Wysokie Mazowieckie): Chcę przeprosić w imieniu trenera Copjaka za to, że nie mógł przybyć na konferencję prasową. Na początku chciałbym pogratulować trenerowi Wojciechowi Boreckiemu, z którym poznaliśmy się 40 lat temu. Przypomnieliśmy się sobie nawzajem. Dawno to było... Jestem pod wrażeniem tego wszystkiego, co szkoleniowiec zrobił w Jastrzębiu mimo ciężkiej sytuacji finansowej i różnych zawirowań. Słowa uznania dla gospodarzy, którzy pięknie walczyli. Z naszej strony gra wyglądała dobrze do momentu nie strzelonego karnego. Wcześniej kontrolowaliśmy sytuację. Potem ten karny, wyrównanie i to podłamało zespół. Drugi gol dla Jastrzębia postawił kropkę nad i. Naszemu zespołowi zabrakło tego serca do walki, jakie dziś zaprezentował GKS.
Wojciech Borecki (GKS Jastrzębie): Dziękuję za miłe słowa. Poznaliśmy się dawno temu i miło spotkać kogoś, z kim się rywalizowało na boisku, po tylu latach. O pierwszej połowie chciałbym szybko zapomnieć. Cieszę się, że w ten sposób zakończyliśmy ten mecz, bo w przypadku porażki kibice pamiętaliby tylko ją, a nie wszystko to, co zrobiliśmy wcześniej. Staraliśmy się być profesjonalistami. Wszystko to znajdowało odzwierciedlenie w tej rundzie. Nie wiem czy GKS będzie dalej istniał. Nie mnie sądzić, choć jestem wielkim pesymistą w tej kwestii. Cieszę się, że zespół w taki sposób pożegnał się z publicznością. Ja również, bo chyba nie będzie mi dane dalej tu pracować. Chwała chłopakom, że tak podeszli do drugiej połowy. Widać, że w tym zespole drzemią spore umiejętności piłkarskie. To nie przypadek, że odbieraliśmy punkty kandydatom do awansu i zdobywaliśmy cenne punkty z trudnymi rywalami. Mimo pewnego niedosytu oceniam stronę sportową bardzo poprawnie. Chłopcy grali z ogromnym zaangażowaniem. Musicie przyznać, że tą determinację było widać. Nawet w przypadku braku jakichś umiejętności nadrabialiśmy sercem. To wszystko stworzyło kolektyw. Do momentu przestrzelenia rzutu karnego rywal istotnie grał dobrze, choć przede wszystkim pozytywnie pokazał się w pierwszej połowie. Potem my obudziliśmy się i przejęliśmy inicjatywę, czego efektem były cztery gole. Nie wiem, czy pojedziemy do Łowicza. Nie wiem, co będzie jutro. Na razie nie rozmawiałem z prezesem. Nie chcę rozwijać tematu, ale symptomy są takie, a nie inne. Ja już tu kilka rzeczy deklarowałem, ale później było różnie. Jestem rozczarowany, że klub nie złożył wniosku licencyjnego. Nie zostało również wysłane napisane przeze mnie odwołanie, gdyż zostałem ukarany dwoma spotkaniami i grzywną 4 tys. zł. Ale to pokazuje sytuację, jak ten klub wyglądał przez całą rundę. Jeśli będzie jeszcze szansa odwołania, to się odwołam. Na razie wezwano mnie do PZPN w innej sprawie, choć jeszcze nie wiem jakiej. Jestem rozczarowany, bo obojętnie co by się działo, wniosek o licencję trzeba złożyć. Być może "góra" już się poddała. Chłopcy, jak widać, jeszcze nie. Ostatnie pół roku na pewno było przykrym okresem. Trening zaczynał się od rozmów o pieniądzach i jedzeniu. Tak samo w trakcie treningu i po nim. Chcę coś chłopakom wpoić, tymczasem takie rzeczy w oczywisty sposób przeszkadzają. Tu stworzył się bardzo ciekawy kolektyw, który walczył. Dobrze rokował również na przyszłość, ale chyba to wszystko się rozleci. Jestem pesymistą. Chcemy ten sezon dograć w sposób godny i, jeśli pojedziemy, to w Łowiczu zagramy o kolejne trzy punkty.