Konferencja po meczu z Concordią
Dodane przez irish dnia Maja 12 2010 22:07:52
Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowcy obu drużyn podkreślali trudne warunki, w jakich przyszło mierzyć się ich podopiecznym. Rozgoryczenia nie ukrywał Zbigniew Karbownik, którego piłkarze zagrali bardzo dobre zawody, ale wracali do Piotrkowa z pustymi rękami. Z kolei Wojciech Borecki cieszył się ze zwycięstwa, ale jednocześnie wyraził obawę o los kolejnych spotkań, gdyż wąska kadra zespołu i problemy organizacyjne nie mogą napawać optymizmem.

Zbigniew Karbownik (Concordia Piotrków Trybunalski): Jadąc do Jastrzębia zdawaliśmy sobie sprawę, w jakiej jesteśmy sytuacji. Punktów musimy szukać wszędzie. Nie będę ukrywał, że przyjechaliśmy tu po co najmniej jeden punkt. Niestety, nie udało się.

Wojciech Borecki (GKS Jastrzębie): Obawiałem się tego meczu. Duży zbieg okoliczności sprawił, że wygraliśmy. Ale w takim meczu też trzeba strzelić bramkę i wytrwać do końca.

Rozszerzona zawartość newsa
Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowcy obu drużyn podkreślali trudne warunki, w jakich przyszło mierzyć się ich podopiecznym. Rozgoryczenia nie ukrywał Zbigniew Karbownik, którego piłkarze zagrali bardzo dobre zawody, ale wracali do Piotrkowa z pustymi rękami. Z kolei Wojciech Borecki cieszył się ze zwycięstwa, ale jednocześnie wyraził obawę o los kolejnych spotkań, gdyż wąska kadra zespołu i problemy organizacyjne nie mogą napawać optymizmem.


Zbigniew Karbownik (Concordia Piotrków Trybunalski): Jadąc do Jastrzębia zdawaliśmy sobie sprawę, w jakiej jesteśmy sytuacji. Punktów musimy szukać wszędzie. Nie będę ukrywał, że przyjechaliśmy tu po co najmniej jeden punkt. Niestety, nie udało się. Uważam, że przed przerwą zagraliśmy bardzo dobrze. Stworzyliśmy sobie trzy sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. Po przerwie też zagraliśmy poprawnie. Moi zawodnicy grali ambitnie, widać było, że są głodni tego zwycięstwa. Zabrakło szczęścia. Mam wątpliwości co do sytuacji, w której padl gol. Moi piłkarze sygnalizowali mi, że dwóch przeciwników było na pozycji spalonej. Chciałbym zobaczyć tą bramkę na wideo. Stworzyliśmy na wyjeździe cztery świetne sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. Był to dla nas niezmiernie ważny mecz. Chcę pogratulować moim piłkarzom ambicji, bo włożyli w to spotkanie dużo sił. Niestety, przegraliśmy. Na pewno nie byliśmy zespołem słabszym, a mogę powiedzieć, że na wyjeździe byliśmy lepsi. Gratuluję trenerowi gospodarzy.
Wojciech Borecki (GKS Jastrzębie): Obawiałem się tego meczu. Duży zbieg okoliczności sprawił, że wygraliśmy. Ale w takim spotkaniu też trzeba strzelić bramkę i wytrwać do końca. Nie ukrywam, że przespaliśmy pierwszą połowę, natomiast w drugiej dominowała otwarta gra z obu stron. Miejsca zajmowane przez Jastrzębie i Concordię zdecydowanie mylą. To był bardzo emocjonujący mecz i kosztował mnie najwięcej zdrowia ze wszystkich dotychczasowych. Chcieliśmy grać w piłkę, ale w takich warunkach nie dało się wiele zrobić. Należało prostymi środkami zdobywać teren, a nie komplikować sobie życia. Zawodnicy chyba mieli za mocno zakodowane to, co nam wcześniej wychodziło. Starali się to robić, ale rywal postawił bardzo trudne warunki i lepiej przystosował się do aury. Myślę, że kibice lubią takie widowiska. Nie chcę rozwijać innych tematów, ale jest nas obecnie zaledwie czternastu. Na wodzie z "Biedronki" też długo nie pociągniemy. Grając w systemie środa - sobota i mając tylu uczniów w zespole... mam obawy. Na dodatek dzisiaj rozczarował mnie kolejny zawodnik. Świerzyński nie stawił się na odprawie. Wytłumaczenie dotarło do mnie przez jego kolegów. Chyba rozstaniemy się z tym zawodnikiem. Czy czuję się cudotwórcą? Absolutnie nie. Cieszy liczba zdobytych punktów i styl gry, ale po boisku biegają piłkarze. Ja staram się im pomagać. To był najtrudniejszy przeciwnik tej wiosny, dlatego zwycięstwo tak bardzo cieszy. Jednak mam wiele uwag do moich zawodników i czeka nas jutro długa odprawa pomeczowa.