Sokół Aleksandrów Łódzki - GKS Jastrzębie 0:1 (0:0)
Dodane przez irish dnia Kwietnia 03 2010 18:37:11

Miły prezent na Święta Wielkanocne swoim kibicom sprawili piłkarze GKS Jastrzębie. Grając w Jastrzębiu w roli gości podopieczni Wojciecha Boreckiego pokonali jednego z rywali w walce o utrzymanie - Sokół Aleksandrów Łódzki. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył mierzonym uderzeniem zza pola karnego kapitan GieKSy Witold Wawrzyczek. Tym samym zdobycz wiosenna - doliczając walkower za mecz z Hetmanem Zamość - po trzech spotkaniach wynosi 9 punktów. Na podobne osiągnięcie jesienią czekaliśmy 14 kolejek.

3 kwietnia 2010, Jastrzębie Zdrój, 14:00
Sokół Aleksandrów Łódzki - GKS Jastrzębie 0:1 (0:0)
0:1 Witold Wawrzyczek '54

Galeria


Rozszerzona zawartość newsa
Miły prezent na Święta Wielkanocne swoim kibicom sprawili piłkarze GKS Jastrzębie. Grając w Jastrzębiu w roli gości podopieczni Wojciecha Boreckiego pokonali jednego z rywali w walce o utrzymanie - Sokół Aleksandrów Łódzki. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył mierzonym uderzeniem zza pola karnego kapitan GieKSy Witold Wawrzyczek. Tym samym zdobycz wiosenna - doliczając walkower za mecz z Hetmanem Zamość - po trzech spotkaniach wynosi 9 punktów. Na podobne osiągnięcie jesienią czekaliśmy 14 kolejek.

Niecodzienne okoliczności rozgrywania sobotniego spotkania okazały się sprzymierzeńcem... gości. Ze względu na remont stadionu w Aleksandrowie mecz odbył się na Stadionie Miejskim w Jastrzębiu, ale oficjalnym gospodarzem był Sokół. Zatem oba starcia Gieksy z tym rywalem zostały rozegrane przy Harcerskiej. Pół roku temu zwyciężyli piłkarze spod Łodzi, choć podopieczni Jerzego Wyrobka mieli w tym spotkaniu zdecydowaną przewagę. Tym razem, już pod wodzą Wojciecha Boreckiego, GKS Jastrzębie pokonał przeciwnika, dzięki czemu zajmuje obecnie pierwszą lokatę w tabeli rundy rewanżowej. Jeśli passa zostanie podtrzymana, Gieksa zasłuży na miano prawdziwych Rycerzy Wiosny.

W pierwszej połowie spotkania przeważali jastrzębianie, którzy stworzyli więcej klarownych sytuacji podbramkowych. Tradycyjnie jednak szwankowała skuteczność. Na prawej flance dobrze spisywał się Artur Miły, który w 9. minucie przeprowadził indywidualną akcję po skrzydle i dośrodkował na pole karne. Niestety, podania nie przeciął wbiegający pod bramkę rywali Artur Łaciok. Pięć minut później futbolówkę z autu wrzucił w pole karne rozgrywający kolejne świetne zawody Filipe. "Dośrodkowanie" przeciął główką Kamil Kostecki i w tym momencie większość zgromadzonych kibiców widziała piłkę w siatce, ale ta jakimś niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności minęła słupek. W 20. minucie świetnym dograniem na wolne pole popisał się późniejszy bohater meczu Witold Wawrzyczek, ale Łaciok ponownie nie stanął na wysokości zadania. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła młody napastnik nie wytrzymał presji i... podał mu piłkę. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy kolejnym ciekawym zagraniem popisał się Kostecki, ale szarżujący w polu karnym Miły nie zdołał doskoczyć do dośrodkowania. Chwilę później do głosu doszli gospodarze sobotniego meczu. Niesygnalizowany strzał z daleka oddał Arkadiusz Noga, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Piotra Pasia. Ostatnim aktem pierwszej odsłony było silne uderzenie Artura Łacioka, ale Simie tym razem dopisało szczęście.

Druga połowa była bardziej wyrównana, a napastnicy Sokoła kilkakrotnie zagrozili Pasiowi. Wychowanek MOSiR-u spisywał się bardzo dobrze, a jedno z jego zagrań przypomniało nieco starszym kibicom wyczyny... Rene Higuity. Kolumbijski bramkarz odznaczał się zagraniami "pod publikę" na własnym polu karnym, co kończyło się różnie. Jednak ekscentryczny wyczyn Piotra Pasia nie zakończył się na szczęście żadnymi przykrymi konsekwencjami. W 51. minucie Arkadiusz Świętosławski, który przed kilkoma laty reprezentował barwy Widzewa Łódź, mocno i celnie uderzył z rzutu wolnego, ale golkiper Gieksy popisał się efektowną paradą. Po trzech minutach Harcerska eksplodowała z radości. Najpierw Kostecki dośrodkowaniem zmusił Simę do rozpaczliwej interwencji, ale po chwili zza pola karnego dokładnie strzelił Witold Wawrzyczek. Precyzyjnie bita piłka przy słupku minęła linię bramkową, a kapitan drużyny utonął w objęciach kolegów. Od tego momentu podopieczni Boreckiego skupili się na obronie rezultatu i wyprowadzaniu kontrataków. Pamiętając ilość traconych jesienią bramek, była to bez wątpienia ryzykowna taktyka. Ale na szczęscie w naszych szeregach występuje obecnie Filipe, który w 64. minucie uratował Gieksę przed niechybnym golem. W zamieszaniu podbramkowym jeden z zawodników Sokoła skierował piłkę do naszej bramki. Futbolówka minęła Piotra Pasia i tylko przytomność Brazylijczyka pozwoliła na utrzymanie korzystnego rezultatu. Od tego momentu gra przeniosła się w środkową strefę boiska. Dynamika spotkania wyraźnie spadła, choć w końcówce meczu Sokół rozpaczliwie starał się uratować co najmniej punkt. Na szczęście defensywa Gieksy tym razem nie zawiodła i po ostatnim gwizdku sędziego jastrzębianie mogli cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. To drugi mecz z rzędu, w którym Piotr Paś zachował czyste konto.

W kolejnym spotkaniu GKS Jastrzebie podejmie u siebie Concordię Piotrków Trybunalski. Rywal zajmuje przedostatnie miejsce w rozgrywkach. Jesienią na wyjeździe nasi piłkarze wygrali 2:1. Zwycięstwo pozwoli na odbicie się od strefy bezwarunkowo zagrożonej spadkiem, a jednocześnie umożliwi nawiązanie kontaktu z ekipami środka tabeli. Z uwagi na słabą postawę zespołów ze wschodniej Polski na zapleczu ekstraklasy prawdopodobnym staje się scenariusz, w którym utrzymanie w II lidze wschodniej wiązać się będzie z zajęciem co najmniej 12. lokaty.

3 kwietnia 2010, Jastrzębie Zdrój, 14:00
Sokół Aleksandrów Łódzki - GKS Jastrzębie 0:1 (0:0)
0:1 Witold Wawrzyczek '54

Sokół Aleksandrów Łódzki: 22. Arkadiusz Sima (59. 1. Michał Chachuła) - 7. Jacek Kuklis, 4. Kamil Cyran (63. 6. Kossi Sessou), 5. Piotr Słyścio, 3. Arkadiusz Noga - 15. Jan Karp (77. 23. Krzysztof Kukiełka), 25. Michał Białek, 13. Mateusz Turek, 18. Przemysław Woźniczak (68. 8. Kamil Bartos) - 17. Dominic Ocanu, 20. Arkadiusz Świętosławski.

GKS Jastrzębie: 21. Piotr Paś - 14. Michał Chrabąszcz, 22. Wojciech Smarduch, 5. Bartosz Kopacz, 18. Filipe - 16. Artur Miły (83. 19. Adrian Kopacz), 23. Witold Wawrzyczek, 20. Kamil Kostecki, 26. Mateusz Milkowski - 24. Mariusz Adaszek, 6. Artur Łaciok (71. 15. Grzegorz Horubała).

sędzia: Robert Marciniak (Kraków)
żółte kartki: Przemysław Woźniczak, Jan Karp, Mateusz Turek, Jacek Kuklis - Kamil Kostecki, Artur Miły
widzów: 2.000

Galeria