GKS Jastrzębie - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)
Dodane przez Black Hawk dnia Kwietnia 30 2008 18:51:20

Beniaminek z Pruszkowa jest w dalszym ciągu rewelacją II-ligowych rozgrywek i nieoczekiwanie kontynuuje swój marsz do ekstraklasy. W dzisiejszym meczu Znicz potwierdził że jest groźny na wyjazdach (aż 9 zwycięstw!) Choć pierwszą bramkę (do szatni) pruszkowianie zdobyli trochę przypadkowo (po rykoszecie) Tuż po przerwie główką podwyższył Kokosiński i było po herbacie , a goście mogli grać swoją grę z kontry jednocześnie kontrolując przebieg spotkania. W meczu dwóch przyjaciół z boiska (trenerzy Rzepka i Grębocki pod koniec lat 80-tych grali wspólnie w zabrskim Górniku) zdecydowanie lepszy okazał się trener gości.

GKS Jastrzębie - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)

0:1 Mikołaj Rybaczuk 42'
0:2 Daniel Kokosiński 54'

GKS Jastrzębie:
Jakub Kafka - Artur Jędrzejczyk, Michał Pietroń, Łukasz Pielorz, Janusz Wrześniak (70. Marcin Bednarek) - Bartosz Woźniak, Witold Wawrzyczek (58. Mariusz Adaszek), Kamil Wilczek, Maciej Małkowski - Krzysztof Rusinek (46. Marcin Karwot), Robert Żbikowski

Znicz Pruszków :
Adrian Bieniek - Igor Lewczuk, Daniel Kokosiński, Zbigniew Kowalski, Artur Januszewski, Mikołaj Rybaczuk (55. Dawid Florian), Paweł Zawistowski, Łukasz Grzeszczyk, Maciej Rybaczuk (90. Michał Herman), Tomasz Feliksiak, Robert Lewandowski (80. Adrian Paluchowski). .

żółte kartki: Janusz Wrześniak, Artur Jędrzejczyk.

sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław).
widzów: 3.500. (18 gości)
Rozszerzona zawartość newsa
Beniaminek z Pruszkowa jest w dalszym ciągu rewelacją II-ligowych rozgrywek i nieoczekiwanie kontynuuje swój marsz do ekstraklasy. W dzisiejszym meczu Znicz potwierdził że jest groźny na wyjazdach (aż 9 zwycięstw!) Choć pierwszą bramkę (do szatni) pruszkowianie zdobyli trochę przypadkowo (po rykoszecie) Tuż po przerwie główką podwyższył Kokosiński i było po herbacie , a goście mogli grać swoją grę z kontry jednocześnie kontrolując przebieg spotkania. W meczu dwóch przyjaciół z boiska (trenerzy Rzepka i Grębocki pod koniec lat 80-tych grali wspólnie w zabrskim Górniku) zdecydowanie lepszy okazał się trener gości.

GKS Jastrzębie - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)

0:1 Mikołaj Rybaczuk 42'
0:2 Daniel Kokosiński 54'

GKS Jastrzębie:
Jakub Kafka - Artur Jędrzejczyk, Michał Pietroń, Łukasz Pielorz, Janusz Wrześniak (70. Marcin Bednarek) - Bartosz Woźniak, Witold Wawrzyczek (58. Mariusz Adaszek), Kamil Wilczek, Maciej Małkowski - Krzysztof Rusinek (46. Marcin Karwot), Robert Żbikowski

Znicz Pruszków :
Adrian Bieniek - Igor Lewczuk, Daniel Kokosiński, Zbigniew Kowalski, Artur Januszewski, Mikołaj Rybaczuk (55. Dawid Florian), Paweł Zawistowski, Łukasz Grzeszczyk, Maciej Rybaczuk (90. Michał Herman), Tomasz Feliksiak, Robert Lewandowski (80. Adrian Paluchowski). .

żółte kartki: Janusz Wrześniak, Artur Jędrzejczyk.

sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław).
widzów: 3.500. (18 gości)

GKS Jastrzębie nadal bez wiosennego zwycięstwa na własnym stadionie. W obecności ok. 3500 widzów po kardynalnych błędach w obronie Zielono-Czarno-Żółci ulegli rewelacyjnemu Zniczowi Pruszków. Goście nie pokazali wielkich umiejętności taktycznych (chyba że za takowe uznać symulowanie fauli godne włoskich drużyn) jednak wywożą z Jastrzębia trzy punkty, które przybliżają podwarszawski zespół do awansu do Ekstraklasy. Podopieczni Jacka Grembockiego bezlitośnie wykorzystali niefrasobliwość naszego zespołu i ku uciesze małej grupki swoich fanów, która przyjechała na ten mecz, stali się trzecią ekipą, która w tym sezonie wygrywa na Miejskim (po Śląsku i Lechii).

Pierwsza bramka padła w maksymalnie kuriozalnej sytuacji, kiedy to nasi obrońcy czekając na gwizdek sędziego (nad tym panem również najlepiej spuścić zasłonę milczenia) oddali piłkę Rybaczukowi, a ten lobem-rykoszetem wrzucił piłkę za plecy Jakuba Kafki. Drugi gol został przez Kokosińskiego zdobyty... plecami, choć można mieć wątpliwości, czy w zamieszaniu po dośrodkowaniu trafienia samobójczego nie zaliczył jeden z naszych piłkarzy.

Jest jeszcze jedna rzecz, która może niezmiernie martwić sympatyków jastrzębskiej drużyny - mianowicie w kolejnym spotkaniu fatalnie wygląda nasza ofensywa. Nasi piłkarze nie wypracowali ani jednej 100% sytuacji strzeleckiej. W kontekście najbliższych meczów ze Śląskiem Wrocław i Arką Gdynia nie brzmi to najlepiej. Z jednej strony przyznać należy, że nasz zespół jest zdziesiątkowany kontuzjami i kartkami. Z drugiej jednak - wskazuje na brak wartościowych zastępców. W tym sezonie nie powinniśmy martwić się utrzymaniem, gdyż to zapewniła nam świetna jesień. Ale jeśli nie nastąpi poprawa, to sezon 2008/09 może wyglądać nieciekawie.

Mikołaj Rybaczuk (Znicz): - Musiałem zejść z boiska, bo nie wyhamowałem za bramką i wylądowałem na betonie. No warunki tutaj są takie a nie inne. Nie gramy tylko dobrze na wyjazdach, bo u siebie także wygrywamy. Nasza murawa także nie jest w najlepszym stanie, a na wyjazdach do tej pory graliśmy na lepszych. Dzisiaj musieliśmy się ograniczyć do długich podań, jastrzębie nie postawiło zbyt wysoko poprzeczki i wygraliśmy to spotkanie.

Zbigniew Kowalski (Znicz): - W młodości siła. Do tej pory gra się nam dobrze układa, w szczególności na wyjazdach. Tutaj nie czuliśmy na sobie presji kibiców, a to ma duże znaczenie gdy zespół jest młody. Tutaj murawa podobnie jak u nas pozostawia wiele do życzenia. W takich spotkaniach jak z Arką, Piastem czy Śląskiem, gdzie jest dobra murawa i gra się przy świetle młody zespół pokazuje charakter. Zgodzę się z tym, że nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu. Większa mobilizacja jest na pewno przed spotkaniami z tymi silniejszymi rywalami, a ze słabszymi już troszkę mniejsza. Przed nami można powiedzieć derby Warszawy, bo gramy teraz z Polonią. Było widać, że wszyscy są już myślami przy tym meczu. Cieszymy się z tego zwycięstwa, daleki wyjazd na trudny teren. Obawialiśmy się przed tym spotkaniem, bo GKS nie wygrał jeszcze u siebie w tej rundzie, a wiadomo jak się odbić to w spotkaniu z dobrą drużyną. O awansie nie myślimy, my skupiamy się na najbliższych spotkaniach a o końcowym bilansie będzie można porozmawiać 23 maja.

Jacek Grembocki (trener Znicza): - Wiedzieliśmy, że na pewno będzie to bardzo trudne spotkanie. Patrząc na statystki zawodników można powiedzieć, że zagrały dwa młode zespoły. Takie mecze charakteryzują się tym, ze wygrywa ten, która ma większą ambicję oraz więcej szczęścia. Uważam, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo choć przy bramkach pomogło nam szczęście. Mieliśmy kilka dobrych okazji ze stałych fragmentów i to jest na pewno nasz groźny element. Dopisało nam jednak to szczęście, strzeliliśmy dwie bramki więcej i jestem bardzo szczęśliwy, bo bardzo obawialiśmy się tego spotkania.

Jakub Kafka (GKS): - Nie dało się nie zauważyć, że było to nasz najsłabszy mecz w tej rundzie na własnym obiekcie. Myślę, że w grę powoli wchodzi zmęczenie. Znicz również zagrał dobre spotkanie i to po co dziś przyjechali właściwie osiągnęli. Gdybyśmy wiedzieli czemu przegrywany to na pewno zagralibyśmy inaczej. Według mnie nie stwarzamy sobie sytuacji by zagrozić bramce przeciwnika. Dzisiaj właściwie nie mieliśmy żadnej stu procentowej sytuacji i stąd taki, a nie inny wynik.

Piotr Rzepka (trener GKS-u): - Znicz na pewno był dzisiaj od nas lepszy piłkarsko. Można powiedzieć, że zdecydowanie lepszy, bo przeważał prawie we wszystkich elementach czysto piłkarskich. Trochę przeraża mnie jednak, że bramki padły kuriozalnie. Pierwsza to sytuacja gdzie mogliśmy wybić piłkę, atu rykoszet za kołnierz. Później stały fragment gry i zawodnik z trzech metrów strzela. Także to trochę pokazuję nasze problemy z tyłu. Widać, ze te wyjazdowe punkty Znicza to nie jest przypadek. Przeciwnik pokazał głównie w defensywie wyrachowaną grę i obrońcy Znicza nie pozwalali praktycznie naszym napastnikom na zbyt wiele. Wygrywali wszystkie pojedynki, zarówno te w górze czy na dole. Mimo, ze Znicz był lepszy piłkarsko to jednak wynik powinien być w okolicach remisu. Zaważyło szczęście, które wiadomo sprzyja lepszym. Jednak te dwie bramki po ewidentnych błędach naszej obrony. Może trochę za dużo sił zostawiliśmy w Katowicach i zbyt mało czasu było by dojść do siebie. Dziś bezradność niektórych zawodników może trochę niepokoić.