GKS Jastrzębie - ŁKS Łódź 0:3 (0:1)
Dodane przez Luniz dnia Listopada 14 2020 15:33:51

Niespodzianki nie było. W pierwszym meczu po powrocie na Stadion Miejski piłkarze GKS Jastrzębie wysoko i zasłużenie przegrali ze zmierzającym do ekstraklasy ŁKS-em Łódź. Podopieczni Pawła Ściebury utrzymywali wprawdzie do ostatniego kwadransa dystans do lidera i stworzyli kilka szans na gole, ale generalnie łodzianie bez większych kłopotów wywieźli z Harcerskiej komplet punktów. Czy porażka 0:3 (0:1) była za wysoka? I tak, i nie. Faktem jest, że faworyt przyjechał "jak po swoje" i zwyczajnie zrobił, co do niego należało.

Na koniec należy podkreślić, że mogliśmy się wprawdzie spodziewać porażki z liderem, który wyraźnie przerasta resztę Fortuna I Ligi, ale łatwość wygranej ŁKS-u w Jastrzębiu-Zdroju nie może cieszyć. Trudno też wskazać jakiekolwiek pozytywy w tym spotkaniu po naszej stronie.

Teraz przed nami pojedynki z drużynami z dołu tabeli i miejmy nadzieję, że na finiszu jesieni GieKSa wreszcie zacznie punktować. Z dniem 14 listopada kończy się "alibi" w postaci konieczności wyłącznej gry na wyjazdach.

14 listopada 2020, Jastrzębie-Zdrój, 12:30
GKS Jastrzębie - ŁKS Łódź 0:3 (0:1)
0:1 Antonio Domingues '19
0:2 Tomasz Nawotka '76
0:3 Łukasz Sekulski '88 (karny)

Galeria

Rozszerzona zawarto newsa
Niespodzianki nie było. W pierwszym meczu po powrocie na Stadion Miejski piłkarze GKS Jastrzębie wysoko i zasłużenie przegrali ze zmierzającym do ekstraklasy ŁKS-em Łódź. Podopieczni Pawła Ściebury utrzymywali wprawdzie do ostatniego kwadransa dystans do lidera i stworzyli kilka szans na gole, ale generalnie łodzianie bez większych kłopotów wywieźli z Harcerskiej komplet punktów. Czy porażka 0:3 (0:1) była za wysoka? I tak, i nie. Faktem jest, że faworyt przyjechał "jak po swoje" i zwyczajnie zrobił, co do niego należało.

W pierwszej połowie padła tylko jedna bramka, ale za to były to przysłowiowe "stadiony świata". W 19. minucie Antonio Dominguez kapitalnym uderzeniem z ok. 30 metrów zapakował piłkę w same "widły" bramki Mariusza Pawełka. Dodajmy, że goście już wcześniej mogli objąć prowadzenie, ale Dawid Witkowski zdołał wybić piłkę, która minęła już golkipera GieKSy. Po naszej stronie godnymi odnotowania były dwie sytuacje - w 16. minucie Farid Ali pocelował głową obok słupka, natomiast w 32. minucie Daniel Rumin powinien był choćby zatrudnić Dawida Arndta, jednak z odległości ok. 11 metrów nie trafił w światło bramki.

Na początku drugiej połowy ŁKS mógł zdobyć drugiego gola, jednak po uderzeniu Jana Sobocińskiego z… 60 metrów (tak, zza połowy!) Pawełka uratował słupek. W 59. minucie szansę na wyrównanie zyskał Kamil Jadach, ale po indywidualnej akcji nie trafił w bramkę gości. Osiem minut późnej nasz golkiper znakomicie wybronił sytuację sam na sam z Tomaszem Nawotką, jednak w 76. minucie ten sam zawodnik wręcz ośmieszył byłego reprezentanta Polski, gdy ten niepotrzebnie zapędził się poza pole karne. Jakby mało było problemów, to w 87. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Kryspin Szcześniak, zaś chwilę potem Łukasz Sekulski strzałem z rzutu karnego ustalił wynik zawodów na 0:3. Już w doliczonym czasie gry podopieczni Ściebury mogli pokusić się choćby o honorowe trafienie, jednak Patryk Skórecki najwyraźniej nie wytrzymał ciśnienia i mając otwartą drogę do bramki uderzył z okolic jedenastego metra wprost w Arndta.

Na koniec należy podkreślić, że mogliśmy się wprawdzie spodziewać porażki z liderem, który wyraźnie przerasta resztę Fortuna I Ligi, ale łatwość wygranej ŁKS-u w Jastrzębiu-Zdroju nie może cieszyć. Trudno też wskazać jakiekolwiek pozytywy w tym spotkaniu po naszej stronie.

Teraz przed nami pojedynki z drużynami z dołu tabeli i miejmy nadzieję, że na finiszu jesieni GieKSa wreszcie zacznie punktować. Z dniem 14 listopada kończy się "alibi" w postaci konieczności wyłącznej gry na wyjazdach.

14 listopada 2020, Jastrzębie-Zdrój, 12:30
GKS Jastrzębie - ŁKS Łódź 0:3 (0:1)
0:1 Antonio Domingues '19
0:2 Tomasz Nawotka '76
0:3 Łukasz Sekulski '88 (karny)

GKS Jastrzębie: Pawełek - Kulawiak, Szcześniak, Bondarenko, Witkowski - Ali, Zejdler (89. Rutkowski), Bielak (57. Feruga), Mróz, Jadach (74. Skórecki) - Rumin (74. Sokół).

Galeria