Mocne słowa w szatni GieKSy
Dodane przez Luniz dnia Lipiec 28 2020 01:16:10
Powoli opadają emocje po sobotnim pojedynku piłkarzy GieKSy w Legnicy, który zakończył się remisem. Za sprawą wyników ostatniej kolejki spotkań Fortuna 1 Ligi 2019/2020 podopieczni Pawła Ściebury pozostali na zapleczu ekstraklasy, a wraz z upływem czasu kibice mają okazję poznać coraz więcej szczegółów tego, co działo się tego pamiętnego sobotniego popołudnia...

Redakcja oficjalnej strony klubu zebrała kilka opinii tuż po zakończonych zawodach, które teraz są sukcesywnie publikowane. Kapitan naszego zespołu Kamil Szymura, który w 50. minucie wyrównał stan meczu z rzutu karnego, nie owijał w bawełnę. - W przerwie w szatni nie było spokoju, wręcz się paliło. Każdy się motywował i padło parę naprawdę mocnych słów. Myślę, że tak to powinno wyglądać. Ten wstrząs był potrzebny, sami na siebie byliśmy wkurzeni i jak widać to poskutkowało - mówił Szymura, który... liczył się z tym, że przyjdzie mu wykonywać jedenastkę. - Szczerze mówiąc, to już wczoraj sobie ten rzut karny w głowie układałem i dzisiaj miałem przeczucie, że ten rzut karny, jeśli się pojawi, mogę wykonywać. Od początku wiedziałem, jak uderzę, więc pełen spokój - wyjaśnił kapitan GieKSy.

Rozszerzona zawartość newsa
Powoli opadają emocje po sobotnim pojedynku piłkarzy GieKSy w Legnicy, który zakończył się remisem. Za sprawą wyników ostatniej kolejki spotkań Fortuna 1 Ligi 2019/2020 podopieczni Pawła Ściebury pozostali na zapleczu ekstraklasy, a wraz z upływem czasu kibice mają okazję poznać coraz więcej szczegółów tego, co działo się tego pamiętnego sobotniego popołudnia...

Redakcja oficjalnej strony klubu zebrała kilka opinii tuż po zakończonych zawodach, które teraz są sukcesywnie publikowane. Kapitan naszego zespołu Kamil Szymura, który w 50. minucie wyrównał stan meczu z rzutu karnego, nie owijał w bawełnę. - W przerwie w szatni nie było spokoju, wręcz się paliło. Każdy się motywował i padło parę naprawdę mocnych słów. Myślę, że tak to powinno wyglądać. Ten wstrząs był potrzebny, sami na siebie byliśmy wkurzeni i jak widać to poskutkowało - mówił Szymura, który... liczył się z tym, że przyjdzie mu wykonywać jedenastkę. - Szczerze mówiąc, to już wczoraj sobie ten rzut karny w głowie układałem i dzisiaj miałem przeczucie, że ten rzut karny, jeśli się pojawi, mogę wykonywać. Od początku wiedziałem, jak uderzę, więc pełen spokój - wyjaśnił kapitan GieKSy.

Wielkie obawy miał natomiast Mariusz Pawełek, który przed rokiem spadł z Fortuna 1 Ligi z GKS Katowice. Doświadczony bramkarz nie ukrywał, że powtórka z tamtego scenariusza byłaby wręcz fatalna. - Mega się cieszę z tego utrzymania. Tyle, co ja ostatnio przeżywałem... Może nie, że się bałem, ale gdyby powtórzyła mi się sytuacja z poprzedniego sezonu, to nie wiem, jakie decyzje musiałbym podjąć. Bałem się, że to ja jakąś żabą bym wtedy był. Wydaje mi się jednak, że ostatecznie nie wyglądało to z mojej strony tak źle i mogę chodzić z podniesioną głową, bo w jakiś sposób chyba też przyczyniłem się do tego utrzymania - powiedział Mariusz Pawełek, którego postawa przed tygodniem przy Harcerskiej (wybroniony karny przeciw Termalice Nieciecza) dała jastrzębianom bezcenny punkt.

Z kolei legenda jastrzębskiego futbolu Kamil Jadach przyznał, że ten finisz tego sezonu był najtrudniejszy od kilku dobrych lat. - Nie pamiętam tak ciężkiej psychicznie rundy w poprzednich latach. Te ostatnie miesiące były chyba najtrudniejsze. Mam jednak nadzieję, że dzięki temu ten zespół będzie tylko silniejszy - powiedział "Carlos". - Dla ludzi zawistnych to utrzymanie jest "tylko" utrzymaniem, a my taki cel minimum postawiliśmy sobie jeszcze przed ligą. Wiadomo, że byliśmy w pewnym momencie blisko baraży, ale patrząc na to, jak większość drużyn grała po pandemii, to musimy się cieszyć ze zrealizowania tego celu. Teraz trzeba zresetować głowy i przygotowywać się do nowego sezonu - powiedział Kamil Jadach.