GKS Jastrzębie - Chojniczanka Chojnice 1:3 (0:3)
Dodane przez Luniz dnia Czerwiec 26 2020 21:57:20

Tej porażki nie braliśmy pod uwagę. W piątkowe późne popołudnie piłkarze GieKSy mieli przełamać domowy impas w starciu z przedostatnią w tabeli Chojniczanką Chojnice, a tymczasem w pierwszej połowie byliśmy świadkami... prawdziwego kataklizmu i nie chodzi tu wyłącznie o gradobicie, które przerwało zawody na pół godziny. - Trenerze, co z tą drużyną?! - pytali naszego szkoleniowca zdezorientowani kibice. - Za pierwszą połowę wypada chyba po prostu powiedzieć "przepraszam" - przyznał po spotkaniu trener Jarosław Skrobacz.

Po meczu drużyna wraz z trenerem podeszła do trybun, na których czekali zdenerwowani kibice. Treść rozmowy między fanami a szkoleniowcem oraz Kamilem Jadachem to już sprawa samych dyskutujących. W każdym razie hasło "Czy wygrywasz, czy nie, ja i tak kocham cię..." niosło się potem i tym razem po stadionie.

W najbliższy wtorek o godz. 20:40 GieKSa spróbuje przerwać wreszcie ten paskudny impas i nie wyrównać niechlubnego rekordu ekipy Jerzego Wyrobka z 2009 roku (pięć domowych porażek z rzędu). Łatwo jednak nie będzie, bo na Harcerskiej zamelduje się mielecka Stal.

26 czerwca 2020, Jastrzębie Zdrój, 17:40
GKS Jastrzębie - Chojniczanka Chojnice 1:3 (0:3)
0:1 Janusz Surdykowski '15
0:2 Janusz Surdykowski '26
0:3 Mateusz Kuzimski '31
1:3 Marek Mróz '78 (karny)

Galeria

Rozszerzona zawartość newsa
Tej porażki nie braliśmy pod uwagę. W piątkowe późne popołudnie piłkarze GieKSy mieli przełamać domowy impas w starciu z przedostatnią w tabeli Chojniczanką Chojnice, a tymczasem w pierwszej połowie byliśmy świadkami... prawdziwego kataklizmu i nie chodzi tu wyłącznie o gradobicie, które przerwało zawody na pół godziny. - Trenerze, co z tą drużyną?! - pytali naszego szkoleniowca zdezorientowani kibice. - Za pierwszą połowę wypada chyba po prostu powiedzieć "przepraszam" - przyznał po spotkaniu trener Jarosław Skrobacz.

To wprawdzie nie jest jeszcze moment do bicia na alarm, bo mimo wszystko nad ekipami zagrożonymi walką o utrzymanie mamy jeszcze nieco przewagi, jednak takie huśtawki nastrojów nie są dobre dla samopoczucia. Wszak w pierwszą połowę lepiej weszli nasi piłkarze i wydawało się, że wszystko będzie zgodnie z planem. Tymczasem pierwsza kontra rywali zakończyła się otwarciem wyniku, czego dokonał Janusz Surdykowski, wykorzystując wspólnie z Tomaszem Mikołajczakiem błędy naszej defensywy. Wydawało się, że ten gol jeszcze bardziej pobudzi gospodarzy, a tymczasem podziałał niczym cios wprost w nos. Nie minął bowiem kwadrans, a Surdykowski po raz drugi pokonał zastępującego Mariusza Pawełka Grzegorz Drazika.

Zaraz po tej akcji "wściekły się" niebiosa, bo nad Harcerską rozpętało się gradobicie, jakiego nie widzieliśmy podczas meczu GieKSy od jakichś trzydziestu lat (czyli od momentu powstania Stadionu Miejskiego). Piłkarze zdołali uciec do szatni, a kibice zmieścili się pod dachem i na szczęście żadnemu stewardowi nie przyszło do głowy, aby nakazywać ludziom utrzymywania dwóch metrów dystansu.

Po trzydziestu minutach mecz został wznowiony, ale niestety obraz gry nie zmienił się. Co gorsza, trzy minuty później Chojniczanka ukłuła po raz trzeci, gdy Drazika pokonał ładnym strzałem Mateusz Kuzimski. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, obserwując pojedynek, który nie miał prawa wyglądać aż tak źle! Na drugą połowę na boisko powrócili pozostawieni tym razem w rezerwie Marek Mróz i Farid Ali, a potem również Kamil Jadach. Rozruszali oni nieco grę GieKSy, jednak skryta za podwójną gardą Chojniczanka nie mogła wypuścić tego zwycięstwa. Gospodarzom udało się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki, gdy po faulu na Kamilu Adamku honorowe trafienie z karnego zapisał na swoje konto Marek Mróz.

Po meczu drużyna wraz z trenerem podeszła do trybun, na których czekali zdenerwowani kibice. Treść rozmowy między fanami a szkoleniowcem oraz Kamilem Jadachem to już sprawa samych dyskutujących. W każdym razie hasło "Czy wygrywasz, czy nie, ja i tak kocham cię..." niosło się potem i tym razem po stadionie.

W najbliższy wtorek o godz. 20:40 GieKSa spróbuje przerwać wreszcie ten paskudny impas i nie wyrównać niechlubnego rekordu ekipy Jerzego Wyrobka z 2009 roku (pięć domowych porażek z rzędu). Łatwo jednak nie będzie, bo na Harcerskiej zamelduje się mielecka Stal.

26 czerwca 2020, Jastrzębie Zdrój, 17:40
GKS Jastrzębie - Chojniczanka Chojnice 1:3 (0:3)
0:1 Janusz Surdykowski '15
0:2 Janusz Surdykowski '26
0:3 Mateusz Kuzimski '31
1:3 Marek Mróz '78 (karny)

GKS Jastrzębie: 1. Grzegorz Drazik - 16. Dominik Kulawiak, 32. Bartosz Jaroszek, 5. Michał Bojdys, 23. Daniel Liszka - 15. Daniel Szczepan (46. 21. Marek Mróz), 6. Łukasz Norkowski, 20. Damian Tront, 7. Patryk Skórecki (46. 10. Farid Ali), 9. Petr Galuska (65. 8. Kamil Jadach) - 28. Kamil Adamek.

Chojniczanka Chojnice: 84. Radosław Janukiewicz - 90. Jan Mudra (50. 20. Oskar Paprzycki), 5. Kamil Wiktorski, 38. Martin Klabnik, 18. Krystian Wachowiak - 13. Aleksander Jagiełło (60. 9. Robert Ziętarski), 22. Łukasz Zejdler, 68. Bartosz Wolski, 17. Tomasz Mikołajczak (65. 7. Marcin Trojanowski), 14. Mateusz Kuzimski - 11. Janusz Surdykowski.

Galeria