GKS Jastrzębie - Miedź Legnica 2:2 (1:0)
Dodane przez Luniz dnia Listopad 09 2019 19:51:00

W przypadku meczu GieKSy z Miedzią Legnica wręcz truizmem będzie wspominanie, że "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić". Wprawdzie remis 2:2 z mocnym kadrowo spadkowiczem z ekstraklasy nie jest złym wynikiem, ale jeśli marnuje się dwie doskonałe okazje do prowadzenia 3:0, a następnie na własne życzenie traci dwa punkty, to trudno nie czuć sporego niedosytu.

Teraz przed GieKSą dwa tygodnie przerwy, bowiem najbliższy mecz z Puszczą Niepołomice został przełożony na 26 listopada. Tym samym najbliższy mecz jastrzębianie rozegrają w Tychach i bez dwóch zdań będzie to pojedynek o sześć punktów.

9 listopada 2019, Jastrzębie Zdrój, 16:00
GKS Jastrzębie - Miedź Legnica 2:2 (1:0)
1:0 Jakub Wróbel '38
2:0 Farid Ali '66
2:1 Bożo Musa '80
2:2 Marquitos '88

Galeria

Rozszerzona zawartość newsa
W przypadku meczu GieKSy z Miedzią Legnica wręcz truizmem będzie wspominanie, że "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić". Wprawdzie remis 2:2 z mocnym kadrowo spadkowiczem z ekstraklasy nie jest złym wynikiem, ale jeśli marnuje się dwie doskonałe okazje do prowadzenia 3:0, a następnie na własne życzenie traci dwa punkty, to trudno nie czuć sporego niedosytu.

W pierwszej połowie to goście częściej przebywali na połowie rywala, ale to jastrzębianie stworzyli sobie znacznie bardziej dogodne okazje bramkowe. Pierwsza z nich miała miejsce w 18. minucie, gdy po akcji Łukasza Norkowskiego Kamil Szymura i Marek Mróz nie zdołali postawić "kropki nad i". W dalszej części premierowej odsłony Miedź dyktowała wprawdzie tempo, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Z kolei GieKSa ukłuła raz, a porządnie - w 38. minucie świetne dogranie tuż przed polem karnym dostał Jakub Wróbel, po czym płaskim strzałem po ziemi pokonał Łukasza Załuskę. Z wydarzeń, które miały miejsce przed przerwą odnotować należy pierwszy śnieg, który zawitał w tym sezonie do Jastrzębia-Zdroju.

W drugiej połowie tempo gry spadło, na co niewątpliwy wpływ miała spadająca temperatura. W zasadzie na jego podkręcenie czekaliśmy aż do 66. minuty, gdy prowadzenie GieKSy podwyższył Farid Ali, dobijając strzał Marka Mroza, który zresztą sam powinien był trafić do siatki. Chwilę potem jastrzębianie powinni byli wygrywać już 3:0, jednak strzał Wróbla z dystansu do opuszczonej przez pogubionego Załuskę bramki minął poprzeczkę. Jeszcze pewniejszą "setkę" miał w 77. minucie Dominik Kulawiak, ale z bliska pocelował w poprzeczkę.

Co się potem stało? Trudno powiedzieć. Szczęście, które dopisało Miedzi w ostatnich minutach najwyraźniej zdopingowało gości do walki. W 80. minucie nasz zespół nie popisał się przy rzucie rożnym dla rywali, który na gola zamienił Bożo Musa. Natomiast w 88. minucie zupełnie niepilnowany przed rozpaczliwie interweniującym Mariuszem Pawełkiem Marquitos doprowadził do remisu. Ostatecznie skończyło się na remisie 2:2, który powoduje, że obie ekipy nadal mają taki sam bilans w rozgrywkach Fortuna I Ligi.

Teraz przed GieKSą dwa tygodnie przerwy, bowiem najbliższy mecz z Puszczą Niepołomice został przełożony na 26 listopada. Tym samym najbliższy mecz jastrzębianie rozegrają w Tychach i bez dwóch zdań będzie to pojedynek o sześć punktów.

Warto dodać, że przed meczem kibice obu drużyn na okoliczność zbliżającego się 11 listopada odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego.

9 listopada 2019, Jastrzębie Zdrój, 16:00
GKS Jastrzębie - Miedź Legnica 2:2 (1:0)
1:0 Jakub Wróbel '38
2:0 Farid Ali '66
2:1 Bożo Musa '80
2:2 Marquitos '88

GKS Jastrzębie: 81. Mariusz Pawełek - 16. Dominik Kulawiak, 5. Michał Bojdys, 17. Kamil Szymura, 94. Dawid Gojny - 10. Farid Ali (81. 7. Patryk Skórecki), 6. Łukasz Norkowski, 20. Damian Tront, 21. Marek Mróz (90. 9. Adam Żak) - 8. Kamil Jadach (67. 23. Daniel Liszka), 12. Jakub Wróbel.

Miedź Legnica: 1. Łukasz Załuska - 23. Paweł Zieliński, 26. Bożo Musa, 25. Nemanja Mijusković, 17. Marcin Warcholak - 70. Maciej Śliwa (71. 27. Patryk Makuch), 7. Krzysztof Danielewicz (46. 8. Marquitos), 13. Adrian Purzycki, 9. Dawid Kort - 21. Henrik Ojamaa (60. 20. Valerijs Sabala), 10. Jakub Łukowski.







Fot. Jan Kalinowski (baron)

Galeria