Jarosław Skrobacz: "Cieszmy się z punktów"
Dodane przez Luniz dnia Marzec 04 2019 15:49:16
Nie milkną echa sobotniego meczu przy Harcerskiej, w którym GieKSa zasłużenie pokonała Odrę Opole 3:1. Po spotkaniu trenerzy obu drużyn podzielili się swoimi odczuciami na temat pierwszoligowej inauguracji wiosny 2019 przy Harcerskiej. Na konferencji prasowej głos zabrali Mariusz Rumak i Jarosław Skrobacz.

- Na początku chciałem pogratulować dobrego meczu trenerowi i zawodnikom Jastrzębia. Jeśli chodzi o samo spotkanie, to dobrze je rozpoczęliśmy - bo od zdobytej bramki i kilku dobrych sytuacji. Ale jeśli gra się na wyjeździe i takich prezentów nie wykorzystuje się, to później można popaść w problemy. I takie problemy też mieliśmy - przyznał Mariusz Rumak.

- Dziękuję za gratulacje. Cóż, to był pierwszy mecz u siebie. Po przerwie każdy oczekuje z jakąś obawą tej inauguracji. Jeśli do tego znów tracimy bramkę na samym początku, to morale mogło opaść. I tak być może było w przypadku mojej drużyny, gdzie przez kilka następnych minut nie potrafiliśmy się otrząsnąć - mówił Jarosław Skrobacz.

Rozszerzona zawartość newsa
Nie milkną echa sobotniego meczu przy Harcerskiej, w którym GieKSa zasłużenie pokonała Odrę Opole 3:1. Po spotkaniu trenerzy obu drużyn podzielili się swoimi odczuciami na temat pierwszoligowej inauguracji wiosny 2019 przy Harcerskiej. Na konferencji prasowej głos zabrali Mariusz Rumak i Jarosław Skrobacz.

- Na początku chciałem pogratulować dobrego meczu trenerowi i zawodnikom Jastrzębia. Jeśli chodzi o samo spotkanie, to dobrze je rozpoczęliśmy - bo od zdobytej bramki i kilku dobrych sytuacji. Ale jeśli gra się na wyjeździe i takich prezentów nie wykorzystuje się, to później można popaść w problemy. I takie problemy też mieliśmy - przyznał Mariusz Rumak. - Straciliśmy bramkę z rzutu rożnego, pomimo tego, że wiedzieliśmy, jak Jastrzębie może rozgrywać te fragmenty gry. Nie upilnowaliśmy jednego z zawodników. Potem też ładna bramka głową... i do przerwy jest 2:1. Po przerwie chcieliśmy wejść "wyżej", ale trochę brakowało nam argumentów. Chcieliśmy gonić wynik. Tak to czasami jest w futbolu, że gdy atakujesz, to przeciwnik stwarza sytuacje. Jastrzębie miało te sytuacje, jedną z nich wykorzystało i mecz się zamknął wynikiem 3:1 - ze stoickim spokojem mówił trener gości. - Myślę jednak, że ten mecz wiele nas nauczył. Zagraliśmy dzisiaj słabe spotkanie i nie ma co sobie opowiadać bajek. Jednak takie spotkania najwięcej uczą. Myślę, że wnioski posłużą do tego, żeby następny mecz przed własną publicznością zagrać zdecydowanie lepiej - zakończył Mariusz Rumak.

- Dziękuję za gratulacje. Cóż, to był pierwszy mecz u siebie. Po przerwie każdy oczekuje z jakąś obawą tej inauguracji. Jeśli do tego znów tracimy bramkę na samym początku, to morale mogło opaść. I tak być może było w przypadku mojej drużyny, gdzie przez kilka następnych minut nie potrafiliśmy się otrząsnąć - mówił Jarosław Skrobacz. - Potem z biegiem czasu ta gra z naszej strony wyglądała coraz lepiej, chociaż trzeba przyznać, że były też momenty trudne, kiedy Odra przesiadywała na naszej połowie i szczególnie po piłkach rzucanych na długi słupek siała u nas spore zamieszanie. Też możemy zatem mówić o sporym szczęściu, że to my nie straciliśmy przed przerwą drugiej bramki. Natomiast później to musiało tak wyglądać. Jeśli prowadziliśmy 2:1, to wiedzieliśmy, że Odra musi ruszyć do przodu i zaatakować większą liczbą zawodników. Rzeczywiście stworzyliśmy sobie kilka sytuacji po przerwie, jednak szkoda, że Kamil Adamek miał dzisiaj tak nastawiony celownik, że nie potrafił czegoś dołożyć - żałował trener GieKSy. - Nie narzekajmy jednak, cieszmy się z punktów. Robimy swoje. Jeszcze sporo czasu do końca sezonu. Trzeba grać, niemniej na pewno po wygranej w pierwszym domowym meczu musimy być zadowoleni - podsumował Jarosław Skrobacz.