GKS Jastrzębie - Garbarnia Kraków 1:2 (0:0)
Dodane przez Luniz dnia Wrzesień 15 2018 22:17:11

To był dziwny mecz. Piłkarze GieKSy do 66. minuty dominowali na murawie Stadionu Miejskiego i powinni byli prowadzić z Garbarnią Kraków co najmniej 3:0, ale mimo to przegrali 1:2. To trzecia domowa porażka podopiecznych Jarosława Skrobacza w tym sezonie. Dodajmy - bardzo niezasłużona porażka, jednak za wrażenia artystyczne oraz "dzień konia" bramkarza rywali nikt niestety punktów nie przyznaje...

- Zdobyte na tak trudnym terenie punkty muszą cieszyć. Jednak zdaję sobie sprawę, że do przerwy to Jastrzębie powinno prowadzić, ale nie wykorzystało licznych sytuacji i to się zemściło. Gospodarze nie musieli tego spotkania przegrać. Mieliśmy już w tym sezonie podobne mecze, przy czym wtedy to my przegrywaliśmy. Dziś dopisało nam szczęście - nie ukrywał radości trener Garbarni Mirosław Hajdo. - Co mam powiedzieć... Delikatnie mówiąc, jesteśmy niezadowoleni. Przegraliśmy, choć stworzyliśmy sobie tyle sytuacji. Do momentu zdobycia pierwszego gola przez Garbarnię graliśmy dobrze. Nie można jednak w taki sposób tracić bramek... Szkoda - powiedział z kolei trener GieKSy Jarosław Skrobacz. - Szczęście, że kolejny mecz gramy już w środę (0 19:00 ze Stomilem Olsztyn - przyp. red.), więc będzie szansa na rehabilitację - dodał szkoleniowiec.

15 września 2018, Jastrzębie Zdrój, 15:00
GKS Jastrzębie - Garbarnia Kraków 1:2 (0:0)
0:1 Tomasz Ogar '66
0:2 Marek Masiuda '83
1:2 Krzysztof Gancarczyk '90

Galeria

Rozszerzona zawartość newsa
To był dziwny mecz. Piłkarze GieKSy do 66. minuty dominowali na murawie Stadionu Miejskiego i powinni byli prowadzić z Garbarnią Kraków co najmniej 3:0, ale mimo to przegrali 1:2. To trzecia domowa porażka podopiecznych Jarosława Skrobacza w tym sezonie. Dodajmy - bardzo niezasłużona porażka, jednak za wrażenia artystyczne oraz "dzień konia" bramkarza rywali nikt niestety punktów nie przyznaje...

W pierwszej połowie GieKSa niemal całkowicie zdominowała pole gry. Momenty, w których rywal zdołał przedostać się pod naszą bramkę można było policzyć na palcach jednej ręki, a bodaj największe zagrożenie dla Grzegorza Drazika pojawiło się w 37. minucie, gdy Dawid Nowak huknął z dystansu, po czym piłka po rykoszecie minęła poprzeczkę. Dość powiedzieć, że jastrzębianie mieli co najmniej kilka lepszych okazji. W 16. minucie wynik otworzyć mógł Maciej Spychała, ale jego strzał głową jakimś cudem nie wpadł do bramki znakomicie dysponowanego Marcina Cabaja. Były golkiper Cracovii zatrzymał także strzały Piotra Pacholskiego, Kamila Jadacha i Farida Alego. Najlepszą sytuację do zdobycia gola miał natomiast tuż przed przerwą Kamil Adamek, ale Cabaj wybronił jego strzał końcami palców rzucając się w... przeciwną stronę do toru lotu piłki. Jakim cudem ten facet tego dokonał?! Trudno powiedzieć.

Pierwszy kwadrans drugiej odsłony wyglądał bliźniaczo.W 49. minucie świetne podanie w jedenastkę dostał Farid Ali, ale niepotrzebnie wdał się w drybling, zamiast wyjść sam na sam i załatwić sprawę. W kolejnych akcjach Cabaj mógł mówić o ogromnym szczęściu, gdy nasi zawodnicy nie potrafili wbić piłki do siatki mimo groźnych centr z rzutów rożnych. To zemściło się w 66. minucie. Gospodarze najwyraźniej uwierzyli, że Garbania już do końca meczu nie wyjdzie z własnej połowy, w efekcie czego zostawili za dużo miejsca Tomaszowi Ogarowi i w niefrasobliwy sposób pozwolili krakowianom na pokonanie Grzegorza Drazika. Po tym trafieniu z GieKSy z minuty na minutę uchodziło powietrze. Garbarnia grała na czas i groźnie kontrowała, czego efektem był piękny gol Marka Masiudy, zdobyty głową po celnym dośrodkowaniu. Wprawdzie podopieczni Jarosława Skrobacza zdołali odzyskać kontakt po bardzo ładnej akcji i strzale w długi róg Krzysztofa Gancarczyka, ale na więcej naszego zespołu nie było już stać. Mecz, który winien był zakończyć się pewną wygraną, został przegrany...

- Zdobyte na tak trudnym terenie punkty muszą cieszyć. Jednak zdaję sobie sprawę, że do przerwy to Jastrzębie powinno prowadzić, ale nie wykorzystało licznych sytuacji i to się zemściło. Gospodarze nie musieli tego spotkania przegrać. Mieliśmy już w tym sezonie podobne mecze, przy czym wtedy to my przegrywaliśmy. Dziś dopisało nam szczęście - nie ukrywał radości trener Garbarni Mirosław Hajdo. - Co mam powiedzieć... Delikatnie mówiąc, jesteśmy niezadowoleni. Przegraliśmy, choć stworzyliśmy sobie tyle sytuacji. Do momentu zdobycia pierwszego gola przez Garbarnię graliśmy dobrze. Nie można jednak w taki sposób tracić bramek... Szkoda - powiedział z kolei trener GieKSy Jarosław Skrobacz. - Szczęście, że kolejny mecz gramy już w środę (0 19:00 ze Stomilem Olsztyn - przyp. red.), więc będzie szansa na rehabilitację - dodał szkoleniowiec.

15 września 2018, Jastrzębie Zdrój, 15:00
GKS Jastrzębie - Garbarnia Kraków 1:2 (0:0)
0:1 Tomasz Ogar '66
0:2 Marek Masiuda '83
1:2 Krzysztof Gancarczyk '90

GKS Jastrzębie: Drazik - Kulawiak (80. Żak), Pacholski, Szymura, Gojny - Ali (61. Skórecki), Jaroszek (74. Gancarczyk), Tront, Spychała - Jadach, Adamek.

Garbarnia Kraków: Cabaj - Pyciak, Wrześniewski (76. Kalemba), Garzeł, Nieśmiałowski - Gawle (56. Kobusiński), Pietras (65. Lech), Masiuda, Kiebzak - Ogar, Nowak.

sędzia: Mariusz Torpalski (Toruń)
żółte kartki: Jaroszek, Ali, Spychała - Wrześniewski, Kobusiński

Galeria