Szczakowianka Jaworzno - GKS Jastrzębie 2:4 (1:1)
Dodane przez Luniz dnia Kwiecień 23 2007 16:46:59
Kolejne, już szóste wiosną, zwycięstwo odnieśli podopieczni trenera Piotra Rzepki. Lider nie bez trudu pokonał w Jaworznie Szczakowiankę i na osiem kolejek przed końcem ma już pięć punktów przewagi nad drugim w tabeli GKS-em Katowice.

Rozszerzona zawartość newsa
Szczakowianka - GKS Jastrzębie 2:4

Chociaż piłkarze z Jaworzna nie zdobyli w meczu z liderem nawet punktu, to nikt na stadionie przy ul. Krakowskiej nie narzekał. Gospodarze grali momentami porywająco!

- Do 60. minuty nic nie mogliśmy na nich poradzić. Szczakowianka była bardziej dynamiczna, by nie powiedzieć - zdesperowana - tłumaczył Piotr Rzepka, szkoleniowiec GKS-u.

Z postawy swoich piłkarzy był dumny trener Andrzej Sermak.
- Na lidera każdy się mobilizuje. Powtarzam chłopakom, że nawet jeżeli latem zespół przestanie istnieć, to trzem, czterem z nich na pewno uda się wybić. Taki mecz jest jak przepustka do lepszego klubu - tłumaczył grający szkoleniowiec gospodarzy.

Gdyby oceniać umiejętności zawodników Szczakowianki tylko po meczu z Jastrzębiem, to najwyższe noty dostaliby Radomir Jarzynka i Adam Janeczko. Pierwszy czarował techniką i strzelił lobem pięknego gola. Natomiast Janeczko zadziwiał nieustępliwością - przy drugiej bramce ograł trzech rywali zanim wyłożył piłkę przed niemal pustą bramkę.

- Wszyscy zapieprzali - uśmiechał się Sermak. Na tle kipiących energią jaworznian przez długie minuty rywal prezentował się bardzo blado. Maciej Budka nerwowo podskakiwał między słupkami tylko, kiedy do piłki podchodził Witold Wawrzyczek. Gdy pomocnik GKS-u zabierał się do wykonania rzutu wolnego, kibice prosili: "Nie rób nam tego, Witek!".
Były piłkarz Szczakowianki posłuchał i tylko raz trafił w poprzeczkę.
- Serce mam rozdarte. Gram w Jastrzębiu, ale miło wspominam okres spędzony w Jaworznie - mówił po meczu przewiązany szalikiem, który dostał od kibiców Szczakowianki.

Jak to możliwe, że mimo tylu pochwał zespół z Jaworzna nie zdobył nawet punktu?

- Nie wytrzymali tempa. Zwyczajnie zabrakło im sił - tłumaczył Robert Żbikowski. Napastnik lidera popisał się niezwykłą sztuką - zdobył dwa gole w dwie minuty!
- Pierwszy był trochę przypadkowy. Bramkarz chyba popełnił błąd. A drugi? Hmm... Spojrzałem i przymierzyłem. W samo okno! - śmiał się jastrzębski napastnik.

- Robert złapał gaz! Odkąd jestem trenerem, czegoś takiego jeszcze nie widziałem! - podkreślał Rzepka. - Pewnie, że miałem obawy, ale już mądrzejsi powiedzieli, że gra się do końca - dodał szkoleniowiec GKS-u.

- Szkoda pierwszej połowy. Mogliśmy prowadzić i 3:0... - smucił się Sermak.

Szczakowianka Jaworzno 2 (1)

GKS Jastrzębie 4 (1)

Bramki: 1:0 Jarzynka (27.), 1:1 Narwojsz (44.), 2:1 Boś (64.), 2:2 Żbikowski (77.), 2:3 Żbikowski (78.), 2:4 Małkowski (83.).

Szczakowianka: Budka - Prażmowski Ż , Skrzypek, Boś, Hejnowski - Zdun Ż, P. Sermak (83. Rejdych), A. Sermak Ż (79. Chojnowski), Cygnar - Jarzynka Ż (87. Rapacz), Janeczko (83. Fuchs).

GKS Jastrzębie: Podolak - Wrześniak, Ciemięga, Tasior (73. Pisarczyk), Bednarek (46. Małkowski) - Woźniak Ż, Wawrzyczek, Adaszek (46. Taraszkiewicz), Foszmańczyk - Żbikowski, Narwojsz Ż (81. Grabczyński).

Sędziował: Marcin Roguski (Warszawa).

Widzów: 1500