GKS Jastrzębie - Krupiński Suszec 2:0 (1:0)
Dodane przez irish dnia Września 28 2013 18:54:00

Piłkarze GieKSy zdali jeden z najważniejszych egzaminów piłkarskiej jesieni, pokonując przy Harcerskiej rewelacyjnego beniaminka z Suszca. Gospodarze sobotniego meczu przespali początek pierwszej połowy, w której goście stworzyli sobie kilka dobrych okazji do zdobycia gola. Jednak po kwadransie przejęli inicjatywę i nie oddali jej do ostatniego gwizdka arbitra z Sosnowca. Podopieczni Grzegorza Łukasika udokumentowali swoją przewagę zdobyciem dwóch goli. Pierwszego strzelił Patryk Dudziński po festiwalu błędów obrony Krupińskiego, a autorem drugiego był Kamil Jadach, który wykończył piękną akcję Adriana Kopacza i Kamila Gorzały. Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale pod bramką Wilczewskiego brakowało nieco szczęścia. Ponadto w 54. minucie po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym sędzia nie zdecydował się podyktować jedenastki dla naszej drużyny. Dzięki wygranej GieKSa umocniła się na pozycji lidera IV ligi. Za tydzień jastrzębianie zagrają na wyjeździe z Drzewiarzem Jasienica.

28 września 2013, Jastrzębie Zdrój, 16:00
GKS 1962 Jastrzębie - Krupiński Suszec 2:0 (1:0)
1:0 Patryk Dudziński '38
2:0 Kamil Jadach '69

Galeria

Rozszerzona zawartość newsa
Piłkarze GieKSy zdali jeden z najważniejszych egzaminów piłkarskiej jesieni, pokonując przy Harcerskiej rewelacyjnego beniaminka z Suszca. Gospodarze sobotniego meczu przespali początek pierwszej połowy, w której goście stworzyli sobie kilka dobrych okazji do zdobycia gola. Jednak po kwadransie przejęli inicjatywę i nie oddali jej do ostatniego gwizdka arbitra z Sosnowca. Podopieczni Grzegorza Łukasika udokumentowali swoją przewagę zdobyciem dwóch goli. Pierwszego strzelił Patryk Dudziński po festiwalu błędów obrony Krupińskiego, a autorem drugiego był Kamil Jadach, który wykończył piękną akcję Adriana Kopacza i Kamila Gorzały. Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale pod bramką Wilczewskiego brakowało nieco szczęścia. Ponadto w 54. minucie po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym sędzia nie zdecydował się podyktować jedenastki dla naszej drużyny. Dzięki wygranej GieKSa umocniła się na pozycji lidera IV ligi. Za tydzień jastrzębianie zagrają na wyjeździe z Drzewiarzem Jasienica.

Kolejny mecz i kolejne zwycięstwo bez straty gola. Piłkarze GieKSy pokonali rewelacyjnego beniaminka z Suszca 2:0 i umocnili się na pozycji lidera IV ligi, jednocześnie zamykając usta tym malkontentom, wieszczącym koniec jastrzębskiej piłki po wynikach spotkań sparingowych. Podopieczni Grzegorza Łukasika zachowali się niczym wytrawny bokser, który dał się młodemu i ambitnemu rywalowi wyszumieć na początku pierwszej rundy, ale potem raz po raz skutecznie wykuwał swoje zwycięstwo, odbierając przeciwnikowi chęć do gry.

Początek meczu istotnie należał do Krupińskiego. W 5. minucie Łukasz Winkler dwukrotnie podniósł ciśnienie trenerowi Łukasikowi i licznie przybyłym kibicom. Najpierw po jego zagraniu wzdłuż linii bramkowej nie znalazł się nikt, kto mógłby zamknąć akcję i skierować piłkę do siatki, a chwilę później ten sam zawodnik przegrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Drazikiem. Na pierwszą okazję dla gospodarzy sympatycy GieKSy musieli czekać aż do 16. minuty, kiedy po serii udanych zwodów niecelnym strzałem popisał się Kamil Gorzała. W 23. minucie kilkudziesięciometrową akcją popisał się Kamil Jadach, który podał na wolne pole do Bartosza Hajczuka, ale ten nie zdołał trafić w światło bramki. Trzy minuty później goście z Suszca mieli sporo szczęścia, gdy popularny Carlos zamieszał w polu karnym, ale i tym razem Paweł Wilczewski był górą. W 29. minucie na prowadzenie mógł wyjść Krupiński, jednak Roland Kachel uderzył głową z kilku metrów ponad poprzeczką. Pięć minut później wynik niespodziewanie dla samego siebie otworzyć mógł samobójczym uderzeniem Jacek Biedrzycki. W końcu jednak bramka Wilczewskiego została odczarowana. W 38. minucie GieKSa objęła prowadzenie po golu, jaki piłkarze i kibice zwykli określać dość niecenzuralnym słowem. Damian Tront przedarł się z piłką przez obronę gości, ta trafiła do Hajczuka, który jakimś sposobem wyratował ją przed opuszczeniem pola gry, a wyroku dopełnił Patryk Dudziński. Nie wiemy, co przy tym festiwalu błędów obrony Suszca mówił trener Paweł Sibik, ale bez wątpienia nie nadawałoby się to do druku.

Wynik nie uległ zmianie do końca pierwszej połowy. Zaraz po przerwie do akcji wkroczył arbiter Michał Zając z Sosnowca, który w ciągu kilku minut wlepił gospodarzom dwie żółte karki. Na szczęście nie miały one później żadnych konsekwencji, choć sędzia zdążył jeszcze podnieść ciśnienie przy Harcerskiej w 54. minucie, gdy nie podyktować ewidentnego rzutu karnego za zagranie ręką jednego z obrońców gości. W 60. minucie powinno być 2:0, jednak Mateusz Wrana z kilku metrów trafił głową prosto w Wilczewskiego, choć spokojnie mógł podwyższyć wynik. O tym, że nikt tu nie zamierza odpuszczać i odstawiać czegokolwiek, przekonaliśmy się kilkaset sekund później, gdy zawodnicy boleśnie zderzyli się głowami w polu karnym Suszca. Beniaminek wciąż miał nadzieję na zdobycie wyrównującej bramki, ale jastrzębianie pozbawili ich jej w 69. minucie po pięknej akcji, którą, w odróżnieniu od tej z pierwszej połowy, można spokojnie pokazywać w szkołach trenerskich jako piłkarski majstersztyk. Z piłką zabrał się Adrian Kopacz, zagrał do Kamila Gorzały, a ten efektownie podał do Kamila Jadacha, który z zimną krwią wykonał wyrok na Wilczewskim, po czym padł w objęcia kolegów. Wynik 2:0 podłamał gości. Nie byli oni w stanie stworzyć sobie już żadnej okazji do zdobycia choćby honorowej bramki. Z kolei zadowoleni z prowadzenia jastrzębianie delektowali się dopingiem z trybun i również niespecjalnie podkręcali tempo gry. Jedynie w 82. minucie Krupiński mógł cokolwiek zmienić na tablicy z rezultatem, ale Mateusz Habor nie zdołał dokopać do bramki gospodarzy, w której zapomniał w tym momencie być Grzegorz Drazik.

Ostatecznie GieKSa pewnie wygrała jeden z najważniejszych meczów piłkarskiej jesieni 2:0 i wciąż jest liderem rozgrywek. Ekipa trenera Łukasika prezentuje zdecydowanie wyższy niż czwartoligowy poziom, o czym świadczy również wygląd tabeli trzeciej ligi, w której prowadzą niedawni rywale naszej drużyny, czyli Nadwiślan Góra i Rekord Bielsko-Biała.

28 września 2013, Jastrzębie Zdrój, 16:00
GKS 1962 Jastrzębie - Krupiński Suszec 2:0 (1:0)
1:0 Patryk Dudziński '38
2:0 Kamil Jadach '69

GKS Jastrzębie: 26. Grzegorz Drazik - 11. Mateusz Wrana, 4. Piotr Pacholski, 17. Kamil Szymura, 3. Tomasz Kocerba - 20. Damian Tront, 7. Kamil Gorzała, 10. Bartosz Hajczuk (64. 13. Tomasz Musioł), 5. Adrian Kopacz (90. 14. Paweł Sękowski) - 8. Kamil Jadach (86. 18. Paweł Gryta), 16. Patryk Dudziński (90. 9. Kamil Duda). Trener - Grzegorz Łukasik.

Krupiński Suszec: 12. Paweł Wilczewski - 6. Artur Tumula, 5. Jacek Biedrzycki (53. 14. Łukasz Góra), 3. Tomasz Mikołajec, 17. Roland Kachel - 18. Łukasz Winkler, 20. Grzegorz Dzięgielowski, 4. Marek Malcher, 9. Mateusz Habor, 8. Kamil Biedrzycki (78. 11. Grzegorz Styczeń) - 7. Grzegorz Świenty (62. 10. Tomasz Kuś). Trener - Paweł Sibik.

sędzia: Michał Zając (Sosnowiec)
żółte kartki: Wrana, Kopacz - Świenty, Mikołajec
widzów: 700



Galeria