28.08
(d)
27.02
(w)

05.09
(w)
06.03
(d)

12.09
(d)
13.03
(w)

19.09
(w)
20.03
(d)

26.09
(d)
20.03
(w)

30.09
(w)
27.03
(d)

04.10
(w)
03.04
(d)

10.10
(w)
10.04
(d)

17.10
(w)
17.04
(d)

24.10
(w)
28.04
(d)

06.11
(w)
01.05
(d)

14.11
(d)
08.05
(w)

21.11
(w)
15.05
(d)

28.11
(d)
22.05
(w)

02.12
(w)
29.05
(d)

05.12
(d)
05.06
(w)

12.12
(w)
12.06
(d)
GKS Jastrzębie
Strona główna
Terminarz
Tabela
Kadra
Statystyki
Puchar Polski
Galeria zdjęć
Stadion
Wiadomości
Kontakt
Historia
Historia
Poprzednie sezony
Statystyki
Najlepsi Strzelcy
1
Marek Mróz
1
Daniel Rumin
Pełne statystyki zawodników
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 1,593
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: ~patrykmiasko
"Bez miasta nie ma Gieksy" - wywiad z Joachimem Langerem
Joachim Langer
Sytuacja finansowa i organizacyjna klubu GKS Jastrzębie nie jest godna pozazdroszczenia. Wybory władz, kwestie licencyjne i ubytki kadrowe skutecznie spędzały sen z powiek ludziom, którym na sercu leży dobro jastrzębskiej piłki.

3 lipca do dymisji podał się prezes Joachim Langer. Wybrano nowe władze, ale nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Dlatego Langer zdecydował, że należy za wszelką cenę walczyć o licencję. Ostatecznie Gieksa otrzymała prawo do gry w II lidze. Mimo to sytuacja daleka jest od idealnej. O różnych aspektach działalności naszego klubu oraz jego przeszłości i przyszłości, a także ocenie własnej działalności zdecydował się wypowiedzieć prezes Joachim Langer.

- Jaka jest obecnie sytuacja w naszym klubie?

- Nie będę ukrywał, że duży wpływ na zawirowania miały wybory. 3 lipca złożyłem rezygnację, tymczasem po dwóch tygodniach otrzymałem pocztą pismo od pana Mariana Jarosza, w którym poinformował mnie, że walne zebranie wyborcze nie odbyło się w zgodzie z wymogami. Tym samym wszystkie dokumenty podpisane przez nowego prezesa są nieważne. Nie było czasu na dociekanie, czy wszystko odbyło się w sposób legalny, czy też nie. Na prośbę pewnych osób, którym na sercu leży istnienie futbolu w Jastrzębiu, postanowiłem walczyć o licencję. Jak dowiedziałem się z mediów, wybrany zarząd zaniechał działań w tym kierunku. Czasu na załatwienie wszystkich formalności było bardzo niewiele. Dlatego zdecydowałem, że trzeba jechać do Warszawy i starać się o uratowanie piłki w mieście, bo plany rozpoczynania wszystkiego od klasy B uważam za chybione. Mam jednak wrażenie, że tych dwóch tygodni nam mimo wszystko zabrakło.

- Był pan w Warszawie trzykrotnie.

- Tak. Za pierwszym razem było to posiedzenie komisji odwoławczej ds. licencji pierwszoligowej. Brak stosownych dokumentów z Urzędu Skarbowego spowodował, że nie otrzymaliśmy zgody na grę na zapleczu ekstraklasy. Byli ze mną wiceprezydent miasta Krzysztof Baradziej oraz mecenas Krystian Juraszczyk, ale nawet ich obecność i pomoc nie wystarczyła. Tym niemniej z całego serca dziękuję im za okazane zaangażowanie. Kolejne dwie wizyty w stolicy złożyłem już sam. Najpierw na komisji licencyjnej ds. drugiej ligi, kiedy to również nie udało się nic uzyskać, a następnie na komisji odwoławczej, gdzie ostatecznie przyznano klubowi prawo do gry w drugiej lidze wschodniej. Zadecydowało pismo z Urzędu Skarbowego, w którym pani naczelnik zgodziła się rozłożyć nasze zadłużenie na raty do 2013 roku. Bardzo jej za to dziękuję. Drugoligowa licencja nie jest spełnieniem naszych marzeń, ale jestem szczęśliwy, że choć tyle udało się uratować. I to wszystko dzięki przychylności władz naszego miasta, choć są niesłusznie opluwane za brak działań w tym kierunku. Powiem więcej. Ponad trzygodzinne posiedzenie komisji odwoławczej ds. licencji w drugiej lidze mogło zakończyć się naszą porażką, gdyby nie prezydenci. Otóż po przedstawieniu układu ratalnego z Urzędem Skarbowym członkowie tego ciała zażądali kolejnego pisma gwarantującego pomoc od prezydenta miasta. I dano mi na to... 45 minut. W ciągu trzech kwadransów ciągle przypominano mi o upływającym czasie. Zadzwoniłem do wiceprezydenta Krzysztofa Baradzieja, bo prezydent Marian Janecki był na spotkaniu. Baradziej natychmiast ściągnął Janeckiego do Urzędu Miasta. Prezydent ekspresowo przysłał mi stosowny dokument, który przedstawiłem na 5 minut przed czasem. I tak uzyskaliśmy licencję. Jestem pełen wdzięczności dla władz miasta. Bez nich nie byłoby Gieksy i trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie.

- Co było dalej?

- Następnego dnia spotkałem się z prezydentem Marianem Janeckim oraz wiceprezydentami Krzysztofem Baradziejem i Franciszkiem Piksą i poprosiłem ich o kolejną pomoc dla GKS Jastrzębie. Chodzi tu o przyznanie dotacji, abyśmy mogli funkcjonować do końca rundy jesiennej. Spotkałem się z pełnym zrozumieniem z ich strony. Poprosiłem o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, na której stosowna kwestia dotycząca dotacji ma zostać uchwalona przez naszych radnych. Sesja odbędzie się w przyszłym tygodniu. Każdy kibic może przyjść i w niej uczestniczyć na zasadzie obserwatora. Zapraszam wszystkich serdecznie. Poza tym zwróciłem się do wiceprezydenta Baradzieja o pomoc w zorganizowaniu spotkania z przedstawicielami największych firm w Jastrzębiu. Takie zebranie odbędzie się w poniedziałek i oby okazało się owocne. Poza Krzysztofem Baradziejem oraz przedsiębiorcami obecny będzie trener Jerzy Wyrobek i ja. Trzeba jednak powiedzieć, że samo przystąpienie do rozgrywek drugiej ligi okazało się sporym problemem, ale jakoś postarałem się o to, aby drużyna wyjechała na mecz do Wolbromia.

- To, o czym pan mówi stoi w sprzeczności z odczuciami większości kibiców, narzekających na brak działań miasta w kwestii pomocy dla GKS Jastrzębie.

- Nie mogę się zgodzić z tymi wypowiedziami. Miasto nam naprawdę bardzo pomogło. Gdyby nie miasto, to klubu już nie ma. Podkreślam to. Światowa gospodarka jest w kryzysie i nie jest to przecież dla nikogo tajemnicą. Jastrzębska Spółka Węglowa oraz Polski Koks przelały na konto klubu mniejszą kwotę, niż rok temu. Za otrzymane pieniądze ogromnie dziękuję prezesom Jarosławowi Zagórowskiemu oraz Włodzimierzowi Hereźniakowi. Z pozostałych firm nie otrzymaliśmy złotówki. Miasto Jastrzębie Zdrój przyznało klubowi stypendia i ratuje go w każdy możliwy sposób. Mamy obietnice, że w przyszłym budżecie znajdą się środki na futbol. Apeluję do wszystkich radnych o podniesienie ręki „za” przyznaniem dotacji dla GKS Jastrzębie. Powtórzę, że zapraszam wszystkich kibiców, którzy chcą obserwować obrady. Czy w takiej sytuacji można powiedzieć, że miasto zrobiło za mało? Uważam takie twierdzenie za błędne.

- Proszę zatem wyjaśnić kibicom, kto jest prezesem GKS Jastrzębie.

- Nie miałem czasu sprawdzać, jak prawnie wyglądała sytuacja z zebraniem. Formalnie prezesem jestem ja. Nowy zarząd stwierdził zaistnienie uchybień i na tym się skupił. Nikt nie rejestrował nowych władz w Krajowym Rejestrze Sądowym. Żeby klub mógł funkcjonować, musiałem wycofać rezygnację z 3 lipca. Inaczej nie mógłbym walczyć o licencję. Dlatego jestem obecnie jednoosobowym zarządem klubu. Zachęcam każdego, kto chce i może pomóc, aby wszedł do zarządu lub został prezesem. Przecież wielokrotnie o tym mówiłem, że Langer nie jest tu żadną przeszkodą. Dwa razy podawałem się do dymisji.

- Nowy zarząd funkcjonował dwa tygodnie. Ale klub już wcześniej wyglądał tak, jak wyglądał. Czy nie dało się w maju lub czerwcu pomyśleć o wymogach licencyjnych na kolejny sezon? Czy prezes Marian Jarosz wiedział o wszystkim?

- Nie wiem, czy zdawał sobie sprawę, czego się podejmuje. Tym niemniej mógł przecież wcześniej powiedzieć, że nie chce tego brać na siebie. Ja wycofałem się, bo chciała tego grupa kibiców. Przecież nikt nie powie, że tak nie było. Byłem wyzywany, wybito mi szyby w oknach i poprzecinano opony. Grożono mojej żonie przez telefon. Zastraszano moją rodzinę. Podałem się do dymisji, bo nie wytrzymywałem tego psychicznie. Pewnie popełniłem jakieś błędy w zarządzaniu klubem, nie jestem przecież omnibusem. Ale nie mogłem przewidzieć kryzysu gospodarczego. Przepraszam, że zabrakło mi tej ostrożności. Z Jastrzębskiej Spółki Węglowej otrzymaliśmy 500 tys. zł. Tymczasem wcześniej mogliśmy liczyć na co najmniej 1,5 miliona. 200 tys. dostaliśmy z Polskiego Koksu. W tym miejscu jeszcze raz chciałem ogromnie podziękować za wsparcie tym dwóm firmom. Ja naprawdę nie jestem Bogusławem Cupiałem czy innym prywatnym inwestorem, który łoży na klub pieniądze ze swojej kieszeni. Nie stać mnie na to. Skąd się wziął dług wobec Urzędu Skarbowego? Rósł, bo wszystkie dostępne środki przeznaczaliśmy na wypłaty dla piłkarzy i ich rodzin, tym samym nie odprowadzając należnych składek. Wiem, że były zaległości i zdaję sobie z tego sprawę. Tym niemniej naprawdę nie mogłem przewidzieć, że tak drastycznie zmaleją wpływy do klubu.

- A kontrakty trzeba było wypełniać. Jacek Wiśniewski miał bardzo wysokie zarobki. Skąd decyzja o płaceniu temu piłkarzowi tak wielkich pieniędzy? Zaległości wobec zawodników o mało nie kosztowały nas drugoligowej licencji.

- Cóż, popełniono błąd. Przepraszam za to. Chciał go trener, ja również słyszałem o nim wiele dobrego. Dziękuję mu za grę w Jastrzębiu, bo zostawił tu trochę zdrowia. A wysokość kontraktu... Mieliśmy zapewnienia kilku firm, że utrzymają tego zawodnika przez jeden sezon. To był rzeczywiście najwyższy kontrakt, oscylujący wokół 13 tysięcy zł. Tymczasem nasi Czesi zarabiali ok. 2 tys. zł. Tu z kolei udało się załatwić jako takie oszczędności.

- Jak Joachim Langer odniesie się do często pojawiającego się zarzutu, że „klubowi nikt nie pomoże, bo prezesem jest związkowiec”?

- Nie wiem, skąd to poczucie. Nigdy, także w czasie spotkań w prezesem Jarosławem Zagórowskim, nie odczułem jakiejkolwiek niechęci z tego powodu. Sam prezes w obecności prezydenta Mariana Janeckiego powiedział, że nic do mnie nie ma i na relacje między nami nie ma wpływu moja funkcja w związkach zawodowych. Jak się odniosę... Cóż, złożyłem rezygnację, a jakoś te miliony do klubu nie wpłynęły. Dwukrotnie rezygnowałem i prosiłem, aby ktoś to przejął. Niech ktoś w końcu przyjdzie i przekona się, czy tak łatwo prowadzi się ten klub. A ja robię to od dziesięciu lat. Powtórzę, że nie jestem żadną przeszkodą. Nie pobieram za pracę w klubie żadnego wynagrodzenia. Nic nikomu nie zabrałem, ani nie ukradłem. Nie buduję żadnych domów za klubowe pieniądze. Mam mieszkanie 37m2 i to jest mój cały majątek. A kiedy nie można się przyczepić do mnie, to zaczynają się ataki na moją rodzinę. Mój syn nie ma nic wspólnego z klubem, a ciągle miesza się go z błotem i zarzuca niestworzone sprawy. On buduje swój dom i ja, jako ojciec, jestem dumny, że robi pożyteczne rzeczy. Bo robi to za własne, uczciwie zarobione pieniądze. Kompletną głupotą jest mówienie, że za kasę z klubu. Każdy ojciec dumny jest, gdy dzieci coś osiągają. Nie wiem, kto wymyśla takie rzeczy. Nie wiem.

- Czy poza panem Marianem Jaroszem nie pojawił się w ostatnim czasie żaden kandydat na następcę?

- Wielokrotnie rozmawiałem na ten temat z ludźmi interesu z Jastrzębia i nie tylko. Uwierzcie, że nie znalazłem nikogo. Wszyscy tylko potrafią mówić, ale z tego nie ma efektów. Chodzę i pytam, czy ktoś chce to przejąć. Dziesięć lat jestem w Gieksie. Coś tam udało się osiągnąć. Zagraliśmy kilka fantastycznych i niezapomnianych spotkań. Można odejść i zostawić wszystko do likwidacji. Ale tak się nie robi. Powtórzę po raz trzeci. Langer nie jest przeszkodą.

- Co ma pan zamiar zrobić, aby poprawić swoje relacje z tą grupą kibiców, która nie akceptuje pana jako prezesa?

- Bez kibiców nie ma tego klubu. Taka jest prawda. Jeżdżą za piłkarzami po całej Polsce. Za to mogę im tylko serdecznie podziękować. Apeluję i proszę o spotkanie. Powinniśmy sobie w końcu wszystko wyjaśnić. Odpowiem na wszystkie pytania. Musimy oczyścić atmosferę i takie spotkanie w tym pomoże.

- Zapytajmy o przyszłość. Co dalej?

- Liczymy na pomoc miasta i to, że radni zagłosują „za” klubem. Jeśli dogramy do końca rundę jesienną, to zimą będzie można na spokojnie poukładać drużynę. Mam nadzieję na hojność sponsorów, jeśli pewne rzeczy uda się zrealizować. Wtedy będziemy mogli powalczyć o coś więcej. Musimy jednak dotrwać do zimy a GKS nie zniknie z mapy Polski.

- Trener Jerzy Wyrobek mocno zaangażował się w to, aby klub rzeczywiście nie zniknął z mapy Polski. To ogromnie pozytywne zaskoczenie. Dlaczego on to robi?

- Takiego trenera, jak Jerzy Wyrobek, jeszcze u nas nie było. Mówię to z całym szacunkiem do jego wszystkich poprzedników, którzy odnosili z tym klubem mniejsze lub większe sukcesy. Trener Wyrobek również nie otrzymuje wynagrodzenia. Ale jego osobowość, charakter oraz zaangażowanie zasługują na najwyższe uznanie. Z całego serca mu dziękuję. Takich ludzi można naprawdę nieczęsto spotkać. Apeluję do kibiców, aby w jakiś sposób uhonorowali tego człowieka. To jest wspaniała osoba. Dziękuję również piłkarzom, którzy u nas są. Liczę, że Witek Wawrzyczek i grupa starszych zawodników, którzy mimo wszystko zdecydowali się u nas zostać, pomogą w budowaniu nowej drużyny. Mamy kilku bardzo młodych i perspektywicznych piłkarzy. Liczę, że coś z tego wyjdzie. W tym miejscu chciałbym również podziękować wszystkim osobom, które wspierały i wspierają klub niezależnie od jego sytuacji materialnej i organizacyjnej. Są to nie tylko moi przyjaciele, ale przede wszystkim wierni i oddani kibice Gieksy.

- Na koniec warto zadać pytanie dotyczące kwestii liczby osób, które uczestniczyły w ostatnim zebraniu wyborczym. Na mecze przychodzi kilka tysięcy, na wyjazd jeździ kilka setek, a na spotkaniu było 14 ludzi. Dlaczego tylko tylu i czy tutaj również nie popełniono błędów w informowaniu kibiców o Stowarzyszeniu MKS GKS Jastrzębie.

- Rzeczywiście, było tylko 14 osób. Mogę tylko zaapelować do osób mających GKS w sercu o zaangażowanie w klub. Nie tylko w kibicowanie, ale również pracę na rzecz jego przyszłości. Może spośród nich wyrośnie człowiek, który będzie w stanie przejąć ten klub i doprowadzić go do najwyższych zaszczytów. Ja żałuję niektórych rzeczy, bo jestem tylko zwykłym człowiekiem. Popełniłem kilka błędów i przyznaję to z bólem. Zawiódł dar przewidywania. Nigdy nie twierdziłem, że jestem jakimś menadżerem najwyższej klasy, który zna się na wszystkim. Jeśli takowy jest w mieście, niech mnie zastąpi. Chciałbym, aby powstał zarząd z ludźmi znającymi się na rzeczy, potrafiącymi pomóc. Ja staram się działać w jak najlepszym interesie klubu. Pozyskiwać sponsorów i biegać za różnymi sprawami. Ale jestem tylko człowiekiem. Nie miejcie mi za złe, że niektórych rzeczy nie przewidziałem. Jestem górnikiem z kopalni „Jas-Mos”. A dla tego klubu zostawiłem serce. I coś mimo wszystko udało mi się osiągnąć.

rozmawiali: Patryk Kalinowski i Mariusz Gołąbek

irish dnia sierpnia 06 2009 23:26:17 6 Komentarzy · 4735 Czytań · Drukuj
Komentarze
Malysz dnia sierpnia 07 2009 08:17:04
To prawda... Panu Wyrobkowi trzeba podziękować. Pracuje w ciężkich warunkach,gdzie motywować zawodników do gry,kiedy nie otrzymują za to pieniędzy,jest bardzo trudno...
Jackl dnia sierpnia 07 2009 10:21:13
Mam pytanie do Pana Prezesa. Czy zrobiono wszystko - łącznie z wyslaniem pisma do PZPN o cofnięcie kary za zamieszki z meczu z Katowicami (przy okazji dziękujemy "prawdziwym kibicom" za dobijanie klubu) podkreślając bardzo trudna sytuację klubu. I chciałbym się dowiedzieć jakie konsekwencje poniósł GKS Katowice za te "zabawy". ? Czy możliwe jest otrzymywać odpowiedzi na "komentarzach"? Proszę się ustosunkować.
Jackl dnia sierpnia 07 2009 10:23:29
Może dodam jeszcze. Brak kibiców na pierwszych trzech meczach to spore zatrzymanie wpływów z biletów. Proszę jednoczesnie podać ceny biletów jakie będą obowiązywały na jesień. Pytam nie dlatego że od ceny zależy moje przyjście na mecz, ale pytam bo to powinniśmy wiedzieć.
irish dnia sierpnia 07 2009 15:18:54
Prawdopodobnie odwołanie zostanie zlożone w poniedzialek. Nie jestem pewien, ale z tego co słyszalem, złożenie odwołania skutkuje natychmiastowym zawieszeniem kary, więc jest szansa, że najbliższe mecze odbędą się z udzialem publiczności. Ale powtórzę, że nie jestem pewny, na ten temat będą prowadzone rozmowy w najbliższych dniach. Ceny biletów raczej zostaną takie jak były, czyli 12 zł normalny a 8 zł ulgowy oraz dla kobiet. Jesli zostaną ustalone konkrety, na pewno o tym napiszemy.
ziom1962 dnia sierpnia 07 2009 18:41:55
?to ozancza ze po jesiennych rozgrywkach jak Kmita to GKS sie wycofa ????
gamisz dnia sierpnia 07 2009 19:55:35
To ozacza ze nikt nic niewie. A kmite zostaw to ne Jastrzebie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Dołącz do nas na Facebooku

JasNet
Najnowsza galeria zdjęć
Ostatni mecz
16 paĹşdziernika 2020, Nieciecza, 18:00
LKS Nieciecza - GieKSa 2:0 (1:0)
1:0 Artiom Putiwcew '11
2:0 Roman Gergel '78 (karny)
Następny mecz
23 paĹşdziernika 2020, Tychy, 18:00
GKS Tychy - GieKSa
9. kolejka - 16-18.10.2020
16.10 Bruk-Bet - GieKSa2:0
16.10 GKS Tychy - Chrobry 4:0
16.10 MiedĹş Legnica - Puszcza 1:1
16.10 Odra Opole - Radomiak 1:1
17.10 Stomil - Arka Gdynia 1:1
17.10 Łęczna - Widzew Łódź 0:0
18.10 Sandecja - Bełchatów 0:0
odw. ŁKS Łódź - Korona -:-
odw. Zagłębie - Resovia -:-
Pełny terminarz
Tabela I ligi
1. ŁKS Łódź 8 22 20:4
2. Bruk-Bet Nieciecza 8 21 14:3
3. Odra Opole 9 20 9:6
4. Arka Gdynia 8 15 13:5
5. Górnik Łęczna 6 14 10:2
6. GKS Tychy 8 14 11:6
7. MiedĹş Legnica 9 13 14:11
8. Puszcza Niepoł. 7 11 8:8
9. Widzew Łódź 9 11 7:12
10. Radomiak Radom 7 10 11:10
11. Stomil Olsztyn 9 10 7:9
12. Chrobry Głogów 8 9 9:12
13. Korona Kielce 8 9 6:11
14. Zagłębie Sosnowiec 8 7 8:7
15. GKS Bełchatów 9 7 4:10
16. Resovia RzeszĂłw 8 4 6:14
17. GKS Jastrzębie 8 1 4:15
18. Sandecja N. Sącz 9 1 5:21
Pełna tabela