0:0
(w)
1:1
(d)

2:1
(d)
2:2
(w)

1:2
(w)
1:2
(d)

1:1
(d)
0:0
(d)

2:2
(w)
3:2
(d)

1:1
(w)
03.06
(d)

2:0
(d)
07.06
(w)

1:1
(w)
12.06
(d)

1:0
(d)
17.06
(w)

4:2
(w)
20.06
(d)

1:3
(w)
27.06
(d)

1:3
(w)
01.07
(d)

1:0
(d)
04.07
(w)

2:0
(w)
11.07
(d)

2:0
(d)
16.07
(w)

2:2
(w)
19.07
(d)

2:2
(d)
25.07
(w)
GKS Jastrzębie
Strona główna
Terminarz
Tabela
Kadra
Statystyki
Puchar Polski
Galeria zdjęć
Stadion
Wiadomości
Kontakt
Historia
Historia
Poprzednie sezony
Statystyki
Najlepsi Strzelcy
8
Jakub Wróbel
7
Farid Ali
4
Damian Tront
3
Kamil Adamek
Pełne statystyki zawodników
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 1,592
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: ~benus800
Piotr Rzepka: "Szanujmy to, że mamy II ligę"
Piotr Rzepka
Od kilku tygodni praca trenera Piotra Rzepki była na cenzurowanym w mediach i u kibiców. Słowa krytyki pojawiały się po każdej kolejnej porażce, a także po... ostatnim zwycięstwie. Rozmowa miała miejsce przy okazji B-klasowego spotkania pomiędzy Granicą Ruptawa i Orłem Jankowice.

- Runda wiosenna w wykonaniu GKS Jastrzębie nie jest rewelacyjna. Zajmujemy trzecie miejsce od końca w tabeli rundy. Co się dzieje?
- Dzieje się to, że mieliśmy bardzo dobry kwiecień. Gdyby nie porażka ze Zniczem, to miesiąc ten zamknęlibyśmy bez porażki. Dzieje się to, że czasami trafiamy na drużyny piłkarsko lepsze od nas. Taki Znicz jest lepszy, ale wygrywa jedynie dzięki błędom i niezdecydowaniu defensywy, a nie dzięki walorom czysto sportowym. Staramy się to równoważyć ambicją i zaangażowaniem. Zremisowaliśmy z Podbeskidziem i wygraliśmy na Pelikanie. To jest II liga i mam takie odczucia, że zbyt szybko zapomniano o III i IV lidze, w których GKS Jastrzębie grał przez ostatnie 17 lat. Czasami trzeba trochę cierpliwości. Każdy mecz można wygrać, przegrać lub zremisować, a jeśli przegrywamy, tzn. że przeciwnik był lepszy. Jesień była udana także z uwagi na szczęście, którego mieliśmy trochę więcej. Teraz sytuacja nieco się odwróciła. Tracimy bramki po rykoszetach czy „strzałach plecami”, jak w meczu ze Zniczem. Na pewno nie wzniecałbym żadnego alarmu. Tak po prostu bywa w piłce. Do tej pory nie przeprowadziliśmy żadnych olśniewających transferów, więc postęp muszą robić ci, których już mamy. Być może dla niektórych poziom II ligi zaczyna być zbyt wysoki. Dochodzi presja. Ale bez cierpliwości w piłce i w życiu nie można funkcjonować. Jestem zwolennikiem ciężkiej i systematycznej pracy. Szanujmy to, co mamy. II liga to bardzo wysoki poziom. Mamy to w Jastrzębiu po 17 latach. Podkreślam, szanujmy to.

- Czy przygotował Pan drużynę pod kątem tego maratonu pięciu spotkań w dwa tygodnie?
- Wiedziałem, że tak będzie, ale nie mogliśmy tak daleko patrzeć. Musimy myśleć przede wszystkim o najbliższym meczu. Trochę komplikują nam życie kontuzje i kartki. Dziwnie się składa, że wypadają nam zawodnicy, którzy są akurat w największym gazie. Marcin Narwojsz w momencie złapania kontuzji był poza zasięgiem większości obrońców w II lidze. Bartek Grabczyński wygrywał batalie w środku pola, mimo że to jego pierwszy sezon na tym poziomie rozgrywek. I też uraz. Kamil Wilczek i Bartek Woźniak również ciągną ten wózek i nagle wypadają nam za czerwone kartki. Czasami decyduje zbieg okoliczności. Upieram się przy zdaniu, że tegoroczny poziom II ligi jest najwyższy od co najmniej dekady. Na pewno też nie było na tym poziomie tak ogromnych pieniędzy. Bądźmy cierpliwi. Lokata, którą zajmuje nasz klub jest bardzo dobra. Zespoły typu Kmita Zabierzów, Pelikan Łowicz czy Stal Stalowa Wola nie są od nas dużo słabsze, a jednak mamy od nich więcej punktów. GKS Jastrzębie musi dojrzeć do II ligi. Po stylu, w jakim wywalczyliśmy awans, była na pewno euforia. Ale klub musi się dalej rozwijać i wzmacniać. Trzeba też wiele poprawić w kwestiach organizacyjnych.

- Pytanie o naszą ofensywę, która stanowiła poważną siłę jesienią. Robert Żbikowski przez długi czas nie potrafił się przełamać. Był sprowadzony Pavel Huscava. Co z nim?
- Pavel jest próbowany w rezerwach i niestety, nie wyróżnia się tam. Oznacza to tyle, że w II lidze niewiele byłoby z niego pożytku. Dlaczego? Cóż, doszedł do nas zimą. Byliśmy po ciężkiej pracy, a on najwidoczniej na świeżości. Na początku wyglądał bardzo dobrze, ale z czasem... Wiadomo, że napastnicy są najdroższymi piłkarzami. A my mamy takich, jakich mamy. Robert bardzo dużo pracuje na boisku i potem w sytuacjach typowo napastniczych może mu brakować sił. Krzysiek Rusinek ciągle szuka formy i nie potrafi wykorzystać swojej szybkości. Marcin Karwot nie jest z kolei typowym napastnikiem. Zimą nie było nas stać na sprowadzenie takich graczy, jakich ja bym chciał. Mimo to, patrząc na liczbę strzelonych bramek, to jesteśmy w ścisłej czołówce najskuteczniejszych zespołów. Więc chyba nie jesteśmy w ofensywie tacy słabi. Nasz problem polega bardziej na kwestiach defensywnych. W kwietniu wydawało się, że nie robimy już tak naiwnych błędów, jak wcześniej. Ale cóż, przydarzyły się takie, jakie nie mogą pojawiać się na tym poziomie. Po raz kolejny powtórzę, że musimy być cierpliwi. Każdy z nas chce wygrywać. Jestem wdzięczny kibicom, że nawet w trudnych chwilach są za nami.

- A może za Panem.
- Jeśli za mną, to i za całą drużyną. Kibice to niesamowita siła GKS Jastrzębie. Musimy to kultywować i pielęgnować. To dzięki kibicom wychodzi się z trudnych momentów.

- Wracając do Znicza Pruszków. Jak wytłumaczyłby Pan fenomen tej drużyny? Beniaminek, bez znanych nazwisk, trzech trenerów. Młodzi zawodnicy, ale cwani, co było widać w czasie meczu z nami.
- To prawda. Sportowcy młodzi, ale dojrzali piłkarsko. Czasami tak jest, że kilku zawodników w jednym czasie i w jednym miejscu „dociera się”. Zaczęli wygrywać i potoczyło się. Oni przyjechali do nas z okrutnym lękiem. Trener Grembocki mówił mi, że bali się tego meczu nawet bardziej niż Piasta. Ale poczekali na nasze błędy i wygrali. Uważam, że jeśli nie przytrafi im się przypadkowa porażka i mechanizm się nie zatnie, to stać ich na wiele. Nie kalkulują, a materiał ludzki jest. Pojawiło się kilka prawdziwych talentów. Na dobrą sprawę o naszych zawodników nikt nie pyta, bo nawet w przypadku Maćka Małkowskiego to bardziej rozmowy jego managera. Tymczasem u pruszkowian pod obserwacją I ligi jest ośmiu piłkarzy i to od dłuższego czasu.

- Pytanie o Łukasza Pielorza. Z jednej strony fatalny błąd w meczu z Podbeskidziem, a z drugiej piłkarz meczu w Katowicach. Skąd te wahania formy?
- Łukasz przede wszystkim musi ustabilizować się na pewnym poziomie. To nie jest bardzo młody zawodnik. Jego kariera ułożyła się w taki sposób, że zaliczył jakieś dziwne wyjazdy za granicę. Uważam, że gra w III czy IV lidze Cypru czy Grecji niewiele daje piłkarsko, ale wiem, że swoją rolę ma tu aspekt ekonomiczny. Łukasz ma bardzo dobry charakter do gry w futbol. Jest wszechstronny. Prawdą jednak jest, że potrzeba nam 2-3 dojrzałych i doświadczonych zawodników. Nie uzupełnień, ale takich, którzy pociągną ten wózek. Mamy zawodników rozwojowych i wśród nich najbardziej żal mi Kalinowskiego. Miał być motorem napędowym lewej strony, ale niestety przytrafiła mu się kontuzja w sparingu. Myślę, że latem zarząd zadziała i kadra zostanie nieco uzupełniona. Bo na dłuższą metę ułańską fantazją i spontanicznością nie uda się utrzymać II ligi.

- Podobno drugi sezon jest zawsze najtrudniejszy dla beniaminka.
- Tak. Jak się okazało, dla nas już ta runda wiosenna okazała się trudniejsza. W wielu meczach problemem są te naiwne błędy, których uniknęliśmy w spotkaniach z Pelikanem czy Kmitą, choć był to specyficzny mecz z uwagi na postawę sędziego. Gra co trzy dni niesie za sobą wielki ubytek energii i wówczas rolę zaczynają odgrywać ci, którzy dotychczas siedzieli na ławce rezerwowych. Nie mam zawodnikom wiele do zarzucenia, jeśli chodzi o ambicję i zaangażowanie. W życiu bywa tak, że wiele się chce, ale nie wychodzi.

- Do końca sezonu zostało kilka spotkań...
- I to bardzo ciekawych, z faworytami ligi.

- To jak będzie?
- Na każdy mecz wychodzimy po to, aby wygrać. Nawet jeśli jesteśmy ustawieni defensywnie. Czasami człowiek jest zadowolony z remisu, czasami jest zadowolony nieco mniej. Ale były takie mecze, jak na Motorze czy Warcie, gdzie równowaga ofensywy i defensywy była zachwiana. Dostawaliśmy bramki z kontry. W Katowicach mówili, że „broniliśmy Częstochowy”, choć stworzyliśmy kilka sytuacji. Nie w każdym meczu można mieć ich dwanaście. Gdybyśmy tam poszli na wymianę ciosów, to skończyłoby się to naszą porażką.

- A propos. Kibice GKS Jastrzębie siłą rzeczy nie mogli ocenić siły swojego dopingu, choć wiemy, że był to całkiem udany wyjazd. Czy piłkarze czuli wsparcie z trybun?
- Mecz w Katowicach do dowód na to, jaka siła tkwi w kibicach Jastrzębia. Potrafią pojechać siłą niemal tysiąca ludzi i przez cały czas prowadzić równorzędny z gospodarzami doping. A były przecież momenty, że słychać były tylko naszych kibiców. W tych trudniejszych chwilach to dwunasty zawodnik. Czasami jest tak, że zawodnikom gaśnie światło, brakuje paliwa i wtedy doping uskrzydla. Wyjazd to droga impreza i zdaję sobie sprawę, że czasami trudno to ekonomicznie wytrzymać. III ligę przeszliśmy jak burza w dużej mierze dzięki dopingowi naszych kibiców, gdy musieliśmy gonić rywali. Zdajemy sobie sprawę, jaka to jest siła.

- Co wobec tego czuje trener, który nie jest ostatnimi czasy najlepiej oceniany, a jednak słyszy z trybun swoje nazwisko?
- Cóż, na pewno jest to docenienie tego, co robimy. Odczuwam to jako nagrodę dla nas wszystkich. My zawdzięczamy coś kibicom, ale i kibice nam. W końcu lepiej oglądać mecze z Arką Gdynia niż z TOR-em Dobrzeń Wielki. Kibice to widzą, nawet jeśli pojawiają się głosy, że ktoś nie angażuje się do końca. Ale czasami po prostu rywal jest lepszy. A ja mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że piłkarze naprawdę zostawiają serce na boisku. Jeśli kibice przeanalizują wszystkie aspekty, to również to dostrzegą. Dlatego warto jest pracować w takich klubach, jak GKS Jastrzębie. Widać tu niesamowite zaangażowanie kibiców, widoczne w całym mieście przez cały czas, nie tylko w dniu meczu. Kiedyś grywałem na stadionach Gwardii Warszawa czy Szombierek dla 50 kibiców. Na trybunach byli milicjanci lub rodziny piłkarzy i to wszystko. A kiedy widzów jest 10000, na boisku są dwie świetne drużyny, to naprawdę nie ma na co narzekać.

- A czy Pana jako wcześniej niezwiązanego z Jastrzębiem, zaskoczyło to zaangażowanie kibiców?
- Słyszałem, że w Jastrzębiu jest silny ruch kibicowski, ale nie spodziewałem się, że jest aż tylu kibiców i że będą z nami tak trudnych chwilach. W tym klubie oni naprawdę są niesamowitą siłą. Mnie to zastanawia tym bardziej, że przecież GKS miał duże problemy organizacyjne. Grał tyle lat w III i IV lidze, a mimo to tylu ludzi żyje tym klubem. Tego typu zespoły nie mają prawa grać poniżej II ligi.

- Rozmawiamy przy okazji spotkania Granicy Ruptawa, gdzie zawitał Pan jako kibic. Czy trener GKS Jastrzębie szuka wzmocnień w B klasie?
- (śmiech). Bardzo lubię piłkę nożną. Wiedziałem, że jest mecz na szczycie, a ponieważ jestem zaprzyjaźniony z prezesem Gabrysiem, to zdarzało mi się tu już bywać. Bardzo lubię ten środowiskowy i integracyjny aspekt futbolu. Dzięki temu dzieciaki lgną do sportu i są mniej narażone na zagrożenia XXI wieku. Cały czas powtarzam, że piłka nożna to sposób na wychowanie i socjalizację młodego pokolenia. Rywalizacja i zmęczenie sportową walką to najlepsza metoda kształtowania charakteru. Zachód odkrył to już dawno temu, tymczasem u nas częściej jest to walka z politykami o możliwość uprawiania sportu. Mam nadzieję, że i u nas pójdzie to mimo wszystko w dobrą stronę.

akrat dnia maj 08 2008 19:42:17 · Drukuj
Dołącz do nas na Facebooku

JasNet
Najnowsza galeria zdjęć
Ostatni mecz
7 marca 2020, Jastrzębie Zdrój, 15:00
GieKSa - Radomiak 3:2 (0:0)
0:1 Patryk Mikita '56
0:2 Patryk Mikita '68 (karny)
1:2 Marek Mróz '77
2:2 Kamil Jadach '80
3:2 Farid Ali '82
Następny mecz
3 czerwca 2020, Jastrzębie Zdrój, 18:10
GieKSa - Warta Poznań
23. kolejka - 02-04.06.2020
03.06 GieKSa - Warta -:-
02.06 Miedź - Stal Mielec -:-
02.06 Stomil - Chrobry -:-
02.06 Puszcza - Chojnice -:-
02.06 Nieciecza - Wigry -:-
02.06 Bełchatów- Sandecja -:-
03.06 Olimpia - Podbeskidzie -:-
04.06 Radomiak - Odra -:-
04.06 Tychy - Zagłębie -:-
Pełny terminarz
Tabela I ligi
1. Podbeskidzie 22 43 42:21
2. Warta Poznań 22 43 36:20
3. Stal Mielec 22 41 35:21
4. Radomiak 22 36 32:29
5. GKS Jastrzębie 22 34 33:27
6. Miedź Legnica 22 34 34:30
7. Ol. Grudziądz 22 34 36:36
8. GKS Tychy 22 31 43:36
9. Bruk-Bet Nieciecza 22 29 32:24
10. Zagł. Sosnowiec 22 29 33:36
11. Sandecja N. Sącz 22 29 33:37
12. Stomil Olszyn 22 29 20:27
13. Chrobry Głogów 22 26 26:35
14. Puszcza N. 22 26 21:30
15. GKS Bełchatów 22 25 24:28
16. Odra Opole 22 23 19:29
17. Wigry Suwałki 22 19 18:37
18. Chojniczanka 22 19 31:45
Pełna tabela