0:0
(w)
1:1
(d)

2:1
(d)
2:2
(w)

1:2
(w)
30.11
(d)

1:1
(d)
29.02
(w)

2:2
(w)
07.03
(d)

1:1
(w)
14.03
(d)

2:0
(d)
21.03
(w)

1:1
(w)
28.03
(d)

1:0
(d)
04.04
(w)

4:2
(w)
11.04
(d)

1:3
(w)
18.04
(d)

1:3
(w)
25.04
(d)

2:0
(w)
09.05
(d)

1:0
(d)
02.05
(w)

2:0
(d)
16.05
(w)

2:2
(w)
23.05
(d)

2:2
(d)
30.05
(w)
GKS Jastrzębie
Strona główna
Terminarz
Tabela
Kadra
Statystyki
Puchar Polski
Galeria zdjęć
Stadion
Wiadomości
Kontakt
Historia
Historia
Poprzednie sezony
Statystyki
Najlepsi Strzelcy
8
Jakub Wróbel
7
Farid Ali
4
Damian Tront
3
Kamil Adamek
Pełne statystyki zawodników
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 1,592
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: ~benus800
ŁKS Łomża - GKS Jastrzębie 0:3 (0:2)
ŁKS ŁomżaRelacja wg.: http://prostozlomzy.pl

Piłkarze ŁKS Browar Łomża w kiepskim stylu przegrali w swoim ostatnim pojedynku przed własną publicznością 0:3 z GKS Jastrzębie. Mecz przejdzie jednak do historii nie ze względu poziom sportowy, co przez skandaliczne zachowanie kibiców, którzy na kilka minut przerwali zmagania na boisku.

Do dzisiejszego spotkania zespół prowadzony przez Grzegorza Lewandowskiego przystępował w mocno okrojonym składzie. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mogli zagrać Damian Świerblewski, Piotr Petasz, Tomasz Bzdęga, Paweł Jurgielewicz oraz Paweł Sędrowski.

- Te dwa ostatnie spotkania przeniesione z rundy wiosennej to dla zespołów walczących o utrzymanie prawdziwa kara - przyznał opiekun biało-czerwonych. -
Mam bardzo wąską ławkę rezerwowych i już kiedyś powiedziałem, że mam tylko siedmiu, góra ośmiu zawodników do gry w drugiej lidze. A dzisiaj pięciu z nich pauzowało za kartki i musiałem dać szansę gry zmiennikom.

Ci jednak nie potrafili udźwignąć ciężaru drugoligowego spotkania. Oczywiście nie można im odmówić woli walki i zaangażowania, ale to nie wystarczyło na dobrze poukładany zespół z Jastrzębia. Co prawda momentami ŁKS osiągał przewagę optyczną, częściej będąc w posiadaniu piłki i przebywając na połowie rywala, ale w poczynaniach biało-czerwonych brakowało precyzji w kolejnych zagraniach i przez to nie potrafili stworzyć pod bramką przyjezdnych żadnej groźnej sytuacji. Nawet silne strzały Grzegorza Lewandowskiego i Łukasza Adamskiego przelatywały w bezpiecznej odległości od bramki GKS-u.

- Trenujemy na kortach tenisowych i gdy wchodzimy na trawę to chyba oszaleliśmy - próbował wytłumaczyć te niedokładności Przemysław Mądry. - Ta piłka dla nas jest po prostu zbyt szybka.

Precyzji nie brakowało za to gościom, którzy w 31 min. pokonali Kamila Ulmana. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Macieja Małkowskiego piłkę do siatki ŁKS-u wpakował Janusz Wrześniak. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę po raz drugi golkipera ŁKS-u do kapitulacji zmusił Bartosz Woźniak, a kolejną asystę w tym spotkaniu zapisał na swoim koncie Małkowski.

ŁKS mógł odwrócić losy spotkania w 54 min., gdy piłkę głową do siatki GKS-u skierował Maxwell Kalu. Jednak prowadzący spotkanie Włodzimierz Bartos nie uznał trafienia naszego napastnika uznając sygnalizację arbitra bocznego, który twierdził że napastnik biało-czerwonych był na spalonym.

- Na pewno nie byłem na spalonym - zarzeka się Kalu. - Za to na ewidentnym, czterometrowym spalonym był zawodnik GKS-u, gdy strzelał trzecią bramkę.

A ta wpadła do siatki łomżan w 57 min. gdy na listę strzelców wpisał się Krzysztof Rusinek.

ŁKS miał jeszcze jedną okazję do zmiany wyniku, ale strzał z powietrza Johna Rausa po dośrodkowaniu Mariusza Siary przeleciał nad bramką GKS-u. Również przyjezdni stworzyli sobie kilka znakomitych sytuacji do podwyższenia prowadzenia. Ale na szczęście strzały "górników" albo mijały bramkę Ulmana lub też lądowały w rękach golipera ŁKS-u.

- Sześć punktów z ŁKS-em na pewno cieszą - przyznał po spotkaniu kapitan górników Tomasz Ciemięga. - Cofnęliśmy się do obrony i czekaliśmy na okazję do kontr. I to nam się udało. Dlatego też myślę, że wygraliśmy zasłużenie.

- Wygraliśmy zasłużenie - podkreślał zdobywca drugiej bramki Bartosz Woźniak. - Na pewno nie było łatwo, ale muszę przyznać, że spodziewaliśmy się większej zapory ze strony ŁKS-u.

Opiekun Jastrzębian przyznał jednak, że wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania.

- Cieszą mnie te punkty, gdyż do tej pory na wyjazdach szło nam ciężko - podkreślał Piotr Rzepka. - Był to bardzo ciężki mecz, jednak było kilka momentów, które decydowały o takim wyniku. Ale zdarzają się takie dni, że z jednej strony wszystko wchodzi, a innym zaczynają się różne przemyślenia. Wiadomo, że dzisiaj pogoda utrudniała grę w piłkę i tutaj najprostsze sposoby były najskuteczniejsze.

Dużo bardziej krytyczny był szkoleniowiec ŁKS-u.
- Dzisiaj dla zmienników, którzy grali okazało się, że druga liga to za wysoki poziom - podkreślał Lewandowski. - Każdy z nich musi zdawać sobie sprawę z tego, co chce robić w przyszłości. Czy grać w piłkę na takim poziomie, czy na niższym. A te dwa mecze przeniesione z wiosny to dla zespołów mających szeroką ławkę rezerwowych żaden problem. A dla drużyn walczących o utrzymanie to ogromne wyzwanie - dodaje trener.

Wypowiedzi pomeczowe:

Piotr Rzepka (trener GKS Jastrzębie):
- Cieszę się z tych dzisiejszych punktów, bo ostatnio na wyjazdach szło nam różnie. Tydzień temu w Płocku wygraliśmy i dzisiaj też to się udało. Mimo wysokiego wyniku wydawać by się mogło, że gra była jednostronna, a jednak ten mecz był ciężki. Było kilka nerwowych momentów gdzie różnie to mogło się potoczyć. Czasem tak jest, że z jednej strony wszystko wchodzi a z drugiej nic nie chce. Pogoda dziś utrudniała grę, więc zespoły stosowały jak najprostsze środki żeby stworzyć zagrożenie pod bramką. Dopisujemy kolejne trzy punkty, które powodują, że tabela wygląda dla nas coraz przyjemniej.

Grzegorz Lewandowski (trener ŁKS Łomża):
- Zdawałem sobie sprawę z trudności dzisiejszego meczu. Sytuacja kadrowa jest tragiczna. W lidze z taką kadrą daleko się nie zajedzie. Wcześniej mówiłem, że mam 7-8 ludzi do grania, z czego dziś pięciu z nich nie mogło grać. Gratuluje trenerowi gości trzech punktów, gdyż wygrali zasłużenie i bezdyskusyjnie. Moi zmiennicy nie sprostali zadaniu. Trzeba otwarcie powiedzieć, że zespół jest nieprzygotowany i mecze przeniesione z rundy wiosennej są dla nas karą i to dzisiaj było doskonale widać. Gdyby sędzia uznał gola Maxwella Kalu na 2:1 to kto wie jak ten mecz by się dalej potoczył. Sam zawodnik zarzeka się, że na spalonym nie był, ale musimy uszanować decyzje arbitra.

Maxwell Kalu (ŁKS Łomża):
- Tego ostatniego meczu w Łomży nie chcieliśmy przegrać. Straciliśmy kilka razy koncentrację i stało się. Nie było strzałów na bramkę. Graliśmy jednym napastnikiem i sam nie mogłem za wiele zdziałać. Strzeliłem gola i nie mam pojęcia jak to się stało, że sędzia widział spalonego. Przy ostatnim golu dla Jastrzębia spalony był kilkumetrowy, ale gol został uznany. Szkoda tego meczu.

Przemysław Mądry (ŁKS Łomża):
- Nie udało nam się zwycięstwem pożegnać z kibicami. To mój ostatni mecz tutaj, więc tym bardziej żałuję. Trenujemy na ziemnym boisku, wychodzimy na trawę i piłka okazuje się za szybka, a my gramy niedokładnie. Trzeba się wziąć w garść i przepracować solidnie zimę, żeby wiosną wyglądało to zdecydowanie lepiej.

Tomasz Ciemięga (GKS Jastrzębie):
- Łomża to zespół który nam bardzo leży. Zdobyliśmy z nimi sześć punktów i to szczególnie cieszy. Plan na ten mecz był taki, że cofnęliśmy się do tyłu, czekając na kontry i to się w pełni powiodło. Przeciwnik stworzył jedynie dwie klarowne okazje, więc twierdzę, że wygraliśmy zasłużenie. Sam mecz nie był łatwy, zresztą w tej lidze łatwych spotkań nie ma. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia na boisku, a to często procentuje dobrym wynikiem.

Bartosz Woźniak (GKS Jastrzębie):
- Spodziewaliśmy się dzisiaj większej zapory ze strony gospodarzy. Wygraliśmy zasłużenie i nie podlega to żadnej dyskusji. Chociaż zwyciężyliśmy wysoko to wcale nie łatwo. Zdobyliśmy trzy gole, a można się było pokusić o więcej trafień. Mecz w naszym wykonaniu był bardzo dobry, stąd wygrana i mój dobry humor. Właśnie w takich humorach wracamy do Jastrzębia
żródło: Sportowefakty



Trzy gole piłkarzy Jastrzębia w Łomży
Tomasz Piekarski, Łomża

Jastrzębianie mieli w Łomży ułatwione zadanie, bo u gospodarzy za żółte kartki pauzowało aż pięciu podstawowych graczy. Ich zmiennicy wyglądali tak, jakby tylko chcieli dotrwać do ostatniego gwizdka sędziego.
Nasi piłkarze grali ambitnie, nie było dla nich straconych piłek i już przed przerwą zdobyli dwa gole. Najpierw Janusza Wrześniaka nie upilnował grający trener ŁKS-u Grzegorz Lewandowski. Następnie przy biernej postawie całej linii obrony gospodarzy piłkę do siatki skierował Bartosz Woźniak.

- Spodziewaliśmy się większej zapory ze strony rywali. Mieliśmy w pamięci spotkanie na inaugurację sezonu, kiedy co prawda wygraliśmy 3:1, ale po ciężkiej walce - wspominał Woźniak.

Po zmianie stron łomżanie trafili w końcu do siatki, lecz sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. - Nie byłem na spalonym. Za to na ewidentnym, czterometrowym spalonym był zawodnik GKS-u [Krzysztof Rusinek w 57. minucie - przyp. red.], gdy strzelał trzecią bramkę - denerwował się po meczu Maxwell Kalu, zawodnik ŁKS-u.

- Mimo wygranej 3:0, która sugerowałaby jednostronne spotkanie, było ciężko. Najważniejsze jest to, że dopisujemy sobie kolejne trzy punkty, które sprawiają, że tabela przyjemniej dla nas wygląda - podsumował Piotr Rzepka, szkoleniowiec Jastrzębia

źródło GW K-ce


ŁKS przegrał 0:3 z GKS-em Jastrzębie

Piłkarze ŁKS-u przegrali w sobotę 0:3 z GKS-em Jastrzębie. - Ten wynik odzwierciedla sytuację, jaka panuje w tym klubie - stwierdza Łukasz Adamski, kapitan łomżan

O fatalnej sytuacji organizacyjnej i finansowej klubu z Łomży oraz o tym, że nikt nie zna sposobu na jej zmianę, pisaliśmy wielokrotnie. W jakąkolwiek poprawę nie wierzą też sami piłkarze. Myślą tylko o zbliżającej się przerwie w rozgrywkach, którą tradycyjnie poświęcą na poszukanie nowego pracodawcy.

- Jak znaleźć motywację do gry, skoro od dwóch miesięcy nie widziałem pensji, mam nieopłacone mieszkanie. Jak w takich warunkach mamy skupić się na piłce? - mówi napastnik ŁKS-u Maxwell Kalu.

- Można zagrać 10, a nawet 15 spotkań dla siebie, z powodu ambicji, ale w końcu przychodzi taki moment, że już nie ma żadnej możliwości, by odpowiednio się zmobilizować - dodaje Adamski.

Ewidentnie było to widać w sobotnim pojedynku. Gospodarze co prawda grali mocno osłabieni (za nadmiar żółtych kartek pauzowali podstawowi piłkarze: Damian Świerblewski, Piotr Petasz, Tomasz Bzdęga, Paweł Jurgielewicz, Paweł Sędrowski), ale to tym bardziej dziwne, jeśli zmiennicy w zasadzie tylko stali na boisku. Wyglądali tak, jakby tylko chcieli dotrwać do ostatniego gwizdka sędziego.

Rywale nie zachwycali. Jednak bardziej zależało im na wygranej, grali ambitnie, nie było dla nich straconych piłek i już przed przerwą zdobyli dwa gole. Najpierw Janusza Wrześniaka nie upilnował grający trener ŁKS-u Grzegorz Lewandowski. Następnie przy biernej postawie całej linii obrony gospodarzy piłkę do siatki skierował Bartosz Woźniak.

- Wbrew pozorom nie było to łatwe spotkanie - zaznacza strzelec drugiego gola. - Chociaż muszę przyznać, że spodziewaliśmy się większej zapory ze strony rywali. Mieliśmy bowiem w pamięci spotkanie na inaugurację sezonu, kiedy co prawda wygraliśmy 3:1, ale po ciężkiej walce.

Po zmianie stron łomżanie trafili w końcu do siatki rywali, lecz sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.

- Nie byłem na spalonym. Za to na ewidentnym, czterometrowym spalonym był zawodnik GKS-u, gdy strzelał trzecią bramkę - denerwował się po meczu Kalu. Jednak jego nerwy nie zdały się na nic. Zresztą podobnie jak i inni zawodnicy szuka sobie nowego pracodawcy. Pewne jest, że w Łomży nie zagra m.in. Przemysław Mądry.

- Kontrakt mi się kończy i nie widzę możliwości dalszej współpracy - stwierdza piłkarz. - Każdy wie, jaka jest sytuacja w tym klubie i jeżeli coś się nie zmieni, to tutaj nie ma żadnej przyszłości.

- Od dwóch lat nic się nie zmienia, są tylko obietnice - dodaje Adamski. - Tu nie ma żadnych perspektyw, chociaż ja niestety mam tu jeszcze ważną umowę i zobaczymy, jak potoczy się moja przyszłość [zawodnik ma propozycję przejścia m.in. do Widzewa Łódź - red.]. Pewne jest tylko to, że musimy wykrzesać jeszcze z siebie trochę sił, aby jakimś korzystnym wynikiem zakończyć granie na jesienni.

źródło GW Białystok


Janusz Wrześniak w "akcji"



Przepiękny strzał i ....



... radość po bramce!



Tym razem akcję strzałem wykańcza Bartek Woźniak i ...



raduje sie strzelec drugiej bramki!



Strzelec 3 gola dla GKS - Krzysztof Rusinek



Bramkarz Piotr Paś - pewny punkt drużyny.



Kapitan Tomasz Ciemięga zawsze pierwszy



Na pochwałę zasłużyli również pozostali obrońcy.



W środku pola dominowali Bartek Grabczyński i Mario Adaszek.



Z przodu jak zwykle szarpał Żbiku, choć tym razem bramki nie zdobył.



Napastnicy Łomży (Kalu) byli w całym meczu osamotnieni i bezradni.



Rezerwowi (Wojciech Sałek) starali się udowodnić swoją przydatność trenerowi Rzepce.



W tle ławka rezerwowych i wierni kibice GKS Jastrzębie "Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz GieKaeS gra" .





Kibice Łomży przygotowali efektowną oprawę meczu .


fotogaleria za: http://www.4lomza.pl




Black Hawk dnia listopad 03 2007 13:46:03 · Drukuj
Dołącz do nas na Facebooku

JasNet
Najnowsza galeria zdjęć
Sparingi - zima 2020
15.01 MKS Kluczbork (w)
3:0
17.01 Piast Gliwice (w)
1:2
22.01 Zagłębie Sosnowiec (w)
1:1
25.01 Śląsk II Wrocław (w)
1:1
01.02 SFC Opawa (w)
1:0
05.02 Widzew Łódź (w)
1:1
09.02 Ruch Zdzieszowice (w)
3:0
12.02 GKS Bełchatów (w)
4:4
15.02 Garbarnia Kraków (w)
1:0
22.02 Puszcza Niepołomice (w)
-:-
Ostatni mecz
30 listopada 2019, Jastrzębie Zdrój, 13:00
GieKSa - Stomil 1:2 (1:1)
1:0 Jakub Wróbel '3
1:1 Wojciech Hajda '29
1:2 Grzegorz Lech '88 (karny)
Następny mecz
29 lutego 2020, Bełchatów, 17:00
Bełchatów - GieKSa
21. kolejka - 29.02-01.03.2020
29.02 Bełchatów - GieKSa -:-
29.02 Warta - Radomiak -:-
29.02 Stomil - Odra Opole -:-
29.02 Tychy - Sandecja -:-
29.02 Puszcza - Chrobry -:-
29.02 Miedź - Zagłębie -:-
29.02 Nieciecza - Chojniczanka -:-
29.02 Olimpia - Stal Mielec -:-
01.03 Podbeskidzie - Wigry -:-
Pełny terminarz
Tabela I ligi
1. Warta Poznań 20 40 33:18
2. Stal Mielec 20 38 30:18
3. Podbeskidzie 20 37 36:21
4. Radomiak 20 36 30:23
5. Ol. Grudziądz 20 31 34:30
6. Miedź Legnica 20 31 29:26
7. GKS Jastrzębie 20 30 30:25
8. GKS Tychy 20 30 40:29
9. Bruk-Bet Nieciecza 20 26 28:22
10. Zagł. Sosnowiec 20 26 28:31
11. Stomil Olszyn 20 26 16:22
12. Sandecja N. Sącz 20 25 28:35
13. GKS Bełchatów 20 24 24:27
14. Puszcza N. 20 23 15:24
15. Odra Opole 20 20 16:25
16. Chrobry Głogów 20 20 18:33
17. Wigry Suwałki 20 19 17:31
18. Chojniczanka 20 16 27:39
Pełna tabela