28.08
(d)
27.02
(w)

05.09
(w)
06.03
(d)

12.09
(d)
13.03
(w)

19.09
(w)
20.03
(d)

26.09
(d)
20.03
(w)

30.09
(w)
27.03
(d)

04.10
(w)
03.04
(d)

10.10
(w)
10.04
(d)

17.10
(w)
17.04
(d)

24.10
(w)
28.04
(d)

06.11
(w)
01.05
(d)

14.11
(d)
08.05
(w)

21.11
(w)
15.05
(d)

28.11
(d)
22.05
(w)

02.12
(w)
29.05
(d)

05.12
(d)
05.06
(w)

12.12
(w)
12.06
(d)
GKS Jastrzębie
Strona główna
Terminarz
Tabela
Kadra
Statystyki
Puchar Polski
Galeria zdjęć
Stadion
Wiadomości
Kontakt
Historia
Historia
Poprzednie sezony
Statystyki
Najlepsi Strzelcy
1
Marek Mróz
1
Daniel Rumin
Pełne statystyki zawodników
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 1,593
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: ~patrykmiasko
Wisła Plock - GKS Jastrzębie 2:3 (1:1)
Wisła Płockwww.sportowefakty.pl.
Niespodzianka w Płocku


W zamykającym rundę jesienna spotkaniu II ligi pretendująca do awansu Wisła Płock przegrała na własnym boisku z zajmującym do tej pory 9 miejsce w tabeli GKS Jastrzębie 2:3. „Nafciarze” nie wykorzystali sprzyjających im wyników na innych stadionach, co spowodowało frustrację blisko trzytysięcznej publiczności jaka zgromadziła się dzisiejszego dnia na stadionie przy ul. Łukaszewicza.

Spotkanie rozpoczęło się rewelacyjnie dla gospodarzy, bowiem już w 2 minucie Nafciarze mogli się cieszyć z prowadzenia. Po dośrodkowaniu Roberta Górskiego z lewej strony boiska piłkę do siatki posyła wbiegający w pole karne Dariusz Zawadzki. Jest to pierwsza bramka w sezonie tego zawodnika, który do tej pory nie potrafił się odnaleźć w zespole Wisły. Kolejne minuty to próby gospodarzy strzelenia drugiej bramki, jednakże brak precyzji wśród zawodników Wisły spowodował, że akcje te skończyły się niepowodzeniem. Precyzji nie brakowało za to zawodnikom z Jastrzębia. W 19. minucie do prostopadłego podania w pole karne gospodarzy dochodzi Kamil Wilczek i strzałem z 10 metrów pokonuje bramkarza Roberta Binkowskiego. Piłkarze Wisły starali się jak najszybciej wypracować akcję, która dałaby im prowadzenie w meczu. W 21. minucie po rzucie rożnym dla gospodarzy z narożnika pola karnego strzela Damian Staniszewski, jednakże piłka przechodzi obok słupka.

W 31. minucie cały stadion zamarł, gdy sędziujący dzisiejszy pojedynek Marcin Trofimiec nie podyktował ewidentnego rzutu karnego. Do zagranej za plecy obrońców przez Jarosława Krzyżanowskiego piłki dobiegł Sławomir Peszko. Oddanie strzału uniemożliwili mu obrońcy gości, podcinając zawodnika Nafciarzy. Sędzia Trofimiec jednakże faulu nie widział i nakazał dalszą grę. W tym miejscu należy się zastanowić nad pomysłem wprowadzenia zawodowstwa wśród sędziów piłkarskich. Pozostawiając tych samych sędziów na boiskach i wypłacanie im zwiększonych środków pieniężnych, które mają zmotywować panów z gwizdkiem do lepszego sędziowania, będzie po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto… Nie zrażeni decyzją arbitra Nafciarze dalej napierali na drużynę gości. W 32. minucie w pole karne piłkarzy jastrzębkiego GKS-u wpada ponownie Peszko uderzając piłkę minimalnie obok słupka. Wiślacy dalej naciskali, jednakże to drużyna gości przeprowadziła najgroźniejszą akcje końcowych minut pierwszej połowy. W 44. minucie po błędzie płockiej obrony piłka strzelona z linii pola karnego omija wyciągniętego jak struna Binkowskiego i trafia w słupek. To było ostrzeżenie dla zawodników Wisły przed druga połową.

Drugą połowę goście rozpoczynają z jednym nowym zawodnikiem. Za Tomasza Foszmańczyka wchodzi Bartosz Wożniak, który bardzo szybko bo w 47. minucie dostaje żółtą kartkę. To były miłe złego początki dla zespołu gospodarzy.
Nafciarze od początku drugiej połowy nacierali na bramkę strzeżoną przez Piotra Pasia. W 51. minucie doskonałej sytuacji nie wykorzystał Sławomir Peszko. Z narożnika boiska dośrodkowywał Górski, a Peszko znalazł się nie obstawiony na 7. metrze, na wprost bramki Pasia. Uderzenie głową pomocnika Wisły przeszło jednak obok słupka. W 54. minucie znowu Peszko mógł wyprowadzić Wisłę na prowadzenie. Prawą stroną przedarł się Bania, dośrodkował na 6 metr, gdzie znajdował się Peszko. Znajdował się on jednak w bardzo trudnej sytuacji i uderzył piłkę z woleja obok słupka. Na trybunach znowu można było usłyszeć jęk zawodu.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą – stare przysłowia piłkarskie zawsze się sprawdzają. Sprawdziło się też i dzisiejszego dnia. W 57. minucie zamieszanie w polu karnym Wisły wykorzystał Adam Wrzask i z bliskiej odległości pokonał Binkowskiego wyprowadzając gości na prowadzenie.
Kolejne minuty to przysłowiowe bicie głową w mur przez Nafciarzy. Brak precyzji w podaniach i przy oddawaniu strzałów na bramkę przeciwników powodowały, że fani zasiadający dziś na stadionie im. Kazimierza Górskiego zaczęli coraz bardziej bać się o 3 punkty, tak bardzo potrzebne w walce o upragniony awans do I ligi. Nadzieje odżyły w 65 minucie. Tuż przed Polem karnym goście sfaulowali jednego z zawodników Wisły i sędzia podyktował rzut wolny. Najpierw rozegranie spalił arbiter nie pozwalając na szybkie rozegranie piłki. Za drugim razem Krzyżanowski dośrodkował, piłkę wybili obrońcy, ta jednak trafiła z powrotem w pole karne pod nogi najskuteczniejszego w tym sezonie Wiślaka, czyli Sławomira Peszkę, który z 8 metra wpakował piłkę w długi róg bramki gości. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo bowiem już 6. minut później po kontrze lewą częścią boiska i dokładnym dośrodkowaniu piłkę z 7 metra pod rozpaczliwie interweniującym Binkowskim posyła do siatki Bartosz Woźniak. Dobrze bawiąca się po wyrównującym trafieniu Nafciarzy publiczność znowu przycichła. Upragnione 3 punkty wymykały się z rąk. Zespół gospodarzy rozpaczliwie starał się umieścić po raz trzeci piłkę w siatce bramki strzeżonej przez Piotra Pasia, ale bez powodzenia. Brakowało pomysłu na rozegranie piłki, dokładnych podań pod bramką przeciwnika, a czas bezlitośnie dobiegał końca. Widać też było wyraźne zmęczenie u niektórych zawodników gospodarzy. Rację mieli więc chyba najzagorzalsi kibice gospodarzy, głośno skandując hasła o niesportowym trybie życia niektórych piłkarzy swojego ukochanego klubu. Niestety dla miejscowych, trzy punkty jadą do Jastrzębia Zdroju.

Wisłę czekają teraz bardzo ciężkie pojedynki. 3 listopada zagrają u siebie z Polonią Warszawa, natomiast tydzień później czeka ich ciężkie spotkanie wyjazdowe z Odrą Opole. Kibice Nafciarzy oczekują w tych dwóch pojedynkach sześcio-punktowej zdobyczy. Jakakolwiek strata punktów może oddalić Wiślaków od czołówki tabeli co skomplikuje ich sytuację przed rundą rewanżową. Twardy orzech do zgryzienia będzie miał trenerski duet Bekas-Milewski bowiem muszą jakoś załatać dziurę w obronie po Rafale Lasockim, którego nieobecność była dziś aż nadto widoczna.


Sukces Jastrzębia na ciężkim terenie w Płocku
Rafał Kowalski, GW K-ce:


Zły był tylko początek. W 2. min lewy obrońca Robert Górski gospodarzy dośrodkował piłkę wprost na głowę rozgrywającego Dariusza Zawadzkiego i było 0:1. Kibiców miejscowych szybko usadził na miejscach wyrównujący gol dla Jastrzębia. Kamil Wilczek poradził sobie z dwoma środkowymi obrońcami Wisły i było 1:1. W 57. min ofensywnie nastawieni jastrzębianie (czym ewidentnie zadziwili swojego szkoleniowca Piotra Rzepkę) znów przechytrzyli środkowych defensorów Wisły i wyszli na prowadzenie za sprawą Adama Wrzaska. Gospodarzy stać było wprawdzie na wyrównanie (Peszko), ale ostatnie słowo należało do gości: w 72. min Górski nie upilnował Bartosza Woźniaka.

Zwycięstwo Jastrzębia jest całkowicie zasłużone, a mogło być jeszcze wyższe; w 44. min Mariusz Adaszek trafił w słupek. Trzeba podkreślić, że goście mieli przewagę fizyczną. Dobrze grali skrzydłami, napastnicy umieli przepchnąć się między obrońcami i właśnie dzięki temu padły dwa pierwsze gole.

W ubiegłym tygodniu Leszek Ojrzyński, kandydat na trenera Wisły, oznajmił "Gazecie", że jeśli na żywo obejrzy pojedynek nafciarzy z GKS-em, będzie to znak, że jest bliski porozumienia z płockim klubem. I tak się stało, choć po zakończeniu meczu nie miał najszczęśliwszej miny. Zdołał jedynie wykrztusić: - Jest tu sporo do zrobienia...

- Jeszcze niedawno oglądaliśmy Wisłę w telewizji w pucharze UEFA, a teraz przyjeżdżamy do Płocka i wygrywamy mecz. To coś wspaniałego! - cieszył się spontanicznie Rzepka.



Wisła przegrywa z GKS-em Jastrzębie 2:3.
GW Płock


Może jeszcze nie... - dwie minuty po pierwszym gwizdku mogli powiedzieć tak ci, którzy w myślach pochowali już obecną kadrę Wisły. Właśnie w tym momencie padł gol dla nafciarzy autorstwa zawodników rozczarowujących w przekroju całej rundy. Lewy obrońca Robert Górski pofatygował się z piłką pod pole karne rywali i dośrodkował wprost na głowę rozgrywającego Dariusza Zawadzkiego. Ten chwilę potem umieścił futbolówkę w siatce.

Zanim jednak kibice-realiści w myślach pobiegli po łopaty, by odkopać trumnę, szybko usadził ich na miejscach wyrównujący gol dla gości. Kamil Wilczek poradził sobie z dwoma środkowymi obrońcami Wisły i było 1:1. Tym samym ledwie po 19 minutach meczu Mateusz Żytko udowodnił, że nie jest łatwo zastąpić kontuzjowanego Rafała Lasockiego, stopera i kapitana Wisły.

Potem w grze gospodarzy wszystko wróciło do rozczarowującej normy z tego sezonu. Górskiego znów nie było w kluczowych sytuacjach przy przeciwniku. Jak choćby wtedy, gdy niewiele ponad kwadrans przed końcem meczu Bartosz Woźniak strzelił trzeciego gola dla GKS. Zawadzki ponownie nie potrafił wywiązać się ze swojej roli rozgrywającego i robotę musiał wykonywać za niego Adam Majewski. Głowa boli, gdy przynajmniej w pierwszej połowie najlepszym zawodnikiem drużyny jest ten, który oficjalnie zakończył karierę i został dyrektorem sportowym. Boli tym bardziej, że Zawadzkiego godnie nie potrafił zastąpić Ireneusz Kowalski, kolejny rozgrywający Wisły. "Swoje", niestety, zrobił znów Damian Staniszewski. Po raz kolejny niemal niewidoczny na lewym skrzydle, po przerwie otrzymał szansę na przeciwległej flance, lecz i tu był "zielony" i wtopił się w zieleń murawy.

Tymczasem skrajnego pomocnika Sławomira Peszkę trudno nazwać mitologicznym Atlasem, który udźwignie na sobie ciężar rywalizacji na obu skrzydłach boiska. I tak zrobił swoje, strzelając kolejnego - dziesiątego już - gola dla swojego zespołu. Było to trafienie na 2:2, siedem minut po tym, jak ofensywnie nastawieni jastrzębianie (czym ewidentnie zadziwili swojego szkoleniowca Piotra Rzepkę) znów przechytrzyli środkowych defensorów Wisły i wyszli na prowadzenie za sprawą Adama Wrzaska. To chyba największy wstyd dla obrońców, gdy przeciwnik zdobywa gola, stojąc niepilnowany dwa-trzy metry przed bramką ich zespołu. A tak było przy drugim i trzecim trafieniu dla gości.

W ubiegłym tygodniu Leszek Ojrzyński, kandydat na trenera Wisły, oznajmił "Gazecie", że jeśli na żywo obejrzy pojedynek nafciarzy z GKS, będzie to znak, że jest bliski porozumienia z płockim klubem. I tak się stało, choć po zakończeniu meczu nie miał najszczęśliwszej miny. Zdołał jedynie wykrztusić: - Jest tu sporo do zrobienia...

Black Hawk dnia października 29 2007 15:45:02 · Drukuj
Dołącz do nas na Facebooku

JasNet
Najnowsza galeria zdjęć
Ostatni mecz
23 paĹşdziernika 2020, Tychy, 18:00
GKS Tychy - GieKSa 3:1 (2:0)
1:0 Bartosz Biel '11
2:0 Oskar Paprzycki '24
2:1 Daniel Rumin '84
3:1 Dominik Połap '90
Następny mecz
4 listopada, Wodzisław Śl., 12:30
GieKSa - Puszcza Niepołomice
Puchar Polski
10. kolejka - 23-25.10.2020
23.10 Tychy - GieKSa-:-
25.10 Puszcza - Nieciecza -:-
25.10 Łęczna - Miedź Legnica -:-
30.10 Chrobry - Odra Opole -:-
odw. Widzew - Bełchatów -:-
odw. Resovia - Sandecja -:-
odw. Arka - Zagłębie -:-
odw. Korona - Stomil -:-
odw. Radomiak - ŁKS Łódź -:-
Pełny terminarz
Tabela I ligi
1. ŁKS Łódź 8 22 20:4
2. Bruk-Bet Nieciecza 8 21 14:3
3. Odra Opole 9 20 9:6
4. Arka Gdynia 8 15 13:5
5. Górnik Łęczna 6 14 10:2
6. GKS Tychy 8 14 11:6
7. MiedĹş Legnica 9 13 14:11
8. Puszcza Niepoł. 7 11 8:8
9. Widzew Łódź 9 11 7:12
10. Radomiak Radom 7 10 11:10
11. Stomil Olsztyn 9 10 7:9
12. Chrobry Głogów 8 9 9:12
13. Korona Kielce 8 9 6:11
14. Zagłębie Sosnowiec 8 7 8:7
15. GKS Bełchatów 9 7 4:10
16. Resovia RzeszĂłw 8 4 6:14
17. GKS Jastrzębie 8 1 4:15
18. Sandecja N. Sącz 9 1 5:21
Pełna tabela