0:0
(w)
16.11
(d)

2:1
(d)
23.11
(w)

1:2
(w)
30.11
(d)

17.08
(d)
29.02
(w)

21.08
(w)
07.03
(d)

24.08
(w)
14.03
(d)

31.08
(d)
21.03
(w)

07.09
(w)
28.03
(d)

14.09
(d)
04.04
(w)

21.09
(w)
11.04
(d)

28.09
(w)
18.04
(d)

05.10
(w)
25.04
(d)

13.10
(d)
02.05
(w)

19.10
(w)
09.05
(d)

26.10
(d)
16.05
(w)

02.11
(w)
23.05
(d)

09.11
(d)
30.05
(w)
GKS Jastrzębie
Strona główna
Terminarz
Tabela
Kadra
Statystyki
Puchar Polski
Galeria zdjęć
Stadion
Wiadomości
Kontakt
Historia
Historia
Poprzednie sezony
Statystyki
Najlepsi Strzelcy
1
Kamil Adamek
1
Dawid Gojny
1
Damian Tront
1
Adam Wolniewicz
Pełne statystyki zawodników
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 1,592
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: ~benus800
GKS Jastrzębie - Arka Gdynia 2:0 (1:0)
Arka Gdynia

Wypowiedzi pomeczowe:

Wojciech Stawowy (Arka Gdynia):

- Przede wszystkim nie wypada nie pogratulować trenerowi Jastrzębia zwycięstwa, także serdecznie gratuluję. Myślę, że jest to zwycięstwo zasłużone, bo w przekroju całego spotkania GKS stworzył dużo więcej sytuacji do tego by to spotkanie wygrać. O meczu mogę powiedzieć krótko, w naszym wykonaniu było to bicie głową w mur. To, że się ma optyczną przewagę w polu to nie znaczy, że mecz się wygrywa, bo z tego się bramek nie strzela. Natomiast co do bramek to było to takie przedwczesne Święta Bożego Narodzenia i prezenty z nimi związane, bo zarówno jedna jak i druga bramka padła po naszych prostych błędach. To kosztowało nas utratę punktów, ale w niczym nie umniejsza sukcesu gospodarzy i jak wcześniej powiedziałem zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone. Wygrywa ten co strzela bramki i dzisiaj to Jastrzębie było lepsze, a Arka praktycznie przez 90. minut nie stworzyła żadnej dogodnej sytuacji by myśleć o jakimkolwiek kontakcie, czy to przy stanie 1:0 czy 2:0.

Piotr Rzepka (GKS Jastrzębie):
- Na pewno bardzo miło jest usłyszeć takie sympatyczne słowa. Wiadomo, że po meczu można być zdenerwowanym, bo każdy chce wygrywać, ale ?chapeau bas? trener Wojciech Stawowy. Bardzo się obawialiśmy przed spotkaniem Arki, bo wiadomo, że to jest zespół, który może z każdym wygrać. Ostatnio byliśmy trochę zdołowani wynikami, bo żadnego kryzysu w naszej grze nie widziałem.
Na pewno jestem bardzo dumny ze swoich zawodników, którzy potrafili wyrównać wartości czysto piłkarskie w tym meczu. Po raz kolejny w swoją grę włożyli dużo serca, ale z takim zespołem jak Arka samo serce by nie wystarczyło. Każdy bardzo dobrze wie jak to było z naszą grą w destrukcji do tej pory. Dzisiaj zawodnicy bardzo dobrze wykonali to co założyliśmy przed spotkanie i sam nie spodziewałem się, że można to tak bardzo ładnie wykonać.

Relacja własna:
Na stadionie ok. 4,5 tys. widzów (na czym zaważyła fatalna aura oraz seria ostatnich porażek GKS-u),w tym także 150-osobowa grupa sympatyków Arki, która ten mecz ogląda za darmo na zasadzie porozumienia pomiędzy klubami. W rewanżowym wiosennym meczu w Gdyni także kibice GKS Jastrzębie zobaczą spotkanie za darmo!

Początek meczu b. wyrównany i niemrawy. Obie drużyny badają swoje siły a gra toczy się głównie w środkowej strefie.
W 12 min. pierwszy strzał gości, uderzał Nawrocik. W odpowiedzi akcja GKS ale niecelnie uderza Narwojsz w sytuacji sam na sam.
W 15 min. fatalny błąd Wrześniaka ale Wachowicz nie sięga piłki na 14 m. W 20 min po ładnej akcji dobre zagranie Małkowskiego do Żbika ale minimalnie niecelne. W 26 min. ładna kontra naszego zespołu i Wilczek wypuszcza Żbikowskiego, ale piłkę zdążył w ostatniej chwili wybić Bledzewski. Rzut wolny dla Arki z 30 m. Moskalewicz prosto w ręce Kafki. (26 min.)
30 min. żółta kartka dla Janusza Wrześniaka.

G O O O O LLLLLLL! 1-0!!! W 36 min strata Moskalewicza, kontra, dokładne dośrodkowanie z prawej strony Bartka Woźniaka na 14 metr, tam fatalnie skiksował Sokołowski i nasz supersnajper Żbiku nie miał problemów z pokonaniem Bledzewskiego.

Tuż po wznowieniu od środka Arka mogła wyrównać, Sobieraj wślizgiem próbował wpakować piłkę do siatki, ale zablokował go nasz obrońca. W 42 min. Nawrocik sprytnie dośrodkowywal ze środkowej strefy, ale Kafka pewnie łapie piłkę po koźle. Minutę przed końcem 1-szej połowy mieliśmy dużo szczęścia, Nawrocik bardzo dobrze dośrodkowywał z lewej strony, ale na szczęście Moskalewicz nie zdążył do piłki w polu karnym.
Sędzia dolicza 2 min. do regulaminowego czasu gry. W 45+2 min. odgwizduje koniec 1-szej połowy.

Bardzo dobra i uważna gra GKS Jastrzębie. Arka minimalnie przeważa w posiadaniu piłki, ustawiając dość wysoko swoją obronę, ale nasz zespół b. groźnie kontratakuje.

Rozpoczyna się 2-ga połowa spotkania.

G O O O L L L L L !!!! Fantastyczne rozpoczęcie dla GKS Jastrzębie. Robert Żbikowski po raz drugi "topi" Arkę, po kolejnym fatalnym błędzie defensywy Arki!!!

W 56 min. najlepszy w Arce Nawrocik uderza tuż przy słupku z 20 m. W 61 min. Wachowicz dobija strzał Nawrocika na szczęście był na pozycji "spalonej" bramka nie uznana! W 63 min. zdesperowany trener Stawowy przeprowadza w swojej drużynie 3-cią i ostatnią zmianę. Kolejny atak Arki tym razem strzał z 20 m Olo Moskalewicza ale wprost w Kafkę.
W 67 min. pierwsza groźna sytuacja GKS-u, z lewej strony uderza Narwojsz, wprost w bramkarza Bledzewskiego. Próbował dobijać Żbikowski, ale piłkę łapie bramkarz Arki.
Kolejny atak GKS, Wilczek podaje do Małkowskiego, który strzela głową, lecz broni bramkarz Arki. W 70 min. kolejny strzał Arkowców, ale tym razem Moskalewicz ponownie obok słupka. W tej części spotkania mamy szybki zacięty i wyrównay mecz.

W 76 min. pierwsza zmiana w GKS: schodzi Marcin Narwojsz, a w jego miejsce na boisku pojawia się były zawodnik m.in. Arki i Lechii - Krzysztof Rusinek. Nieskuteczne i niecelne ataki Arki.
Sędzia doliczył aż 5 min. Nareszcie koniec meczu!



Do spotkania z faworyzowaną Arką nasi piłkarze podeszli bardzo skoncentrowani. Po serii porażek, za wszelką cenę chcieli zdobyć komplet punktów i ta sztuka im się udała w imponującym stylu. Tym razem nasz trener ustawił druzynę defensywnie, ze szczególną uwagą na zabezpieczenie tyłów. Nareszcie doczekaliśmy sie spotkania bez straty bramki - nasza obrona zagrała na prawdę dobrze. Piłkarze Arki cały czas mieli optyczną przewagę, bardziej jednak grali wszerz niż wzdłuż boiska nie mogąc sobie poradzić z obroną gospodarzy. Nasi zawodnicy wyprowadzali za to groźne kontry i tak na prawdę po I połowie powinniśmy prowadzić 3-0. Udało się strzelić tylko jedną bramkę dośrodkowanie Bartosza Woźniaka przepuścili obrońcy Arki i Robert Żbikowski z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki.
W II połowie obraz gry nie zmienił się - goście nieudolnie atakowali i szybko zostali skarceni po raz drugi - akcję lewą stroną przeprowadził Maciek Małkowski - wyłożył piłkę nadbiegającemu Robertowi Żbikowskiemu i ten dopełnił formalności. Do końca spotkania goście "bili głową w mur" i jak stwierdził sam trener Stawowy, nie stworzyli praktycznie żadnej groźnej sytuacji bramkowej.

cor






















Więcej w galerii



GKS Jastrzębie - Arka Prokom Gdynia 2:0 (Dziennik Bałtycki)
źródło: Dziennik Bałtycki


Przyznam, że nie wierzę w statystyki i wyciąganie z nich zbyt pochopnych wniosków. Ale prawda jest taka, że Arka jeszcze ani razu w drugiej lidze nie wygrała z GKS Jastrzębie. W sobotę zagrała z tą drużyną po raz piąty, a - przy trzech remisach - przegrała po raz drugi. Tym razem 0:2 i to w najgorszym z możliwych momencie, bo czołówka drugoligowej tabeli znowu się oddala.
Gdyńscy piłkarze przed sobotnim meczem w Jastrzębiu mieli powody do zadowolenia. Po zwycięstwach 4:1 nad Wisła Płock i 2:0 na wyjeździe z Odra Opole wydawało się, że zespół odzyskał właściwy rytm. Niestety mecz w Jastrzębiu nie potwierdził tych wniosków.
- Arka jest faworytem w każdym meczu - mówił przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener gospodarzy, były piłkarz Arki Piotr Rzepka, którego zespół przegrał w trzech ostatnich ligowych spotkaniach. Stosownie do tej opinii ustawił zespół defensywnie, a szans na korzystny rezultat nakazał szukać w kontratakach.
Scenariusz spotkania był więc taki, że gdynianie byli częściej przy piłce, ale gospodarze... częściej na przedpolu bramki Arki, zdobywając teren zdecydowanie mniej skomplikowanymi środkami. Dobry dzień miał szczególnie Robert Żbikowski, który w pierwszych 30 minutach gry dwukrotnie był bliski zdobycia bramki. Ta sztuka udała mu się w końcu w 35 minucie gry.
Nieszczęście żółto-niebieskich zaczęło się na połowie gospodarzy. Tam stracił piłkę Olgierd Moskalewicz, dając gospodarzom szansę na szybka kontrę. Piłka trafiła do Bartosza Woźniak, ten dośrodkował w pole karne gdynian, a próbujący przeciąć lot piłki Tomasz Sokołowski najzwyczajniej w świecie nie trafił w futbolówkę. Z prezentu skorzystał właśnie Żbikowski i gospodarze prowadzili 1:0. Do końca meczu pozostała jednak nieomal godzina gry. Wystarczająco dużo czasu, dla Arki, aby odrobić straty.
W przerwie meczu trener Wojciech Stawowy dokonał jednej zmiany w swoim zespole. Za grającego po raz pierwszy od wielu miesięcy Krzysztofa Przytułę posłał na boisko Davida Kalouska. Obraz gry się nie zmienił. Arka nadal częściej była przy piłce, ale groźniej kontratakowali jastrzębianie. I na efekty nie musieli długo czekać. W roli główniej znowu wystąpił Żbikowski kończąc skutecznie ładną akcję całej drużyny. Tylko gdzie byli w 49 minucie meczu - kiedy GKS strzelił gola na 2:0 - zawodnicy Arki. Bezradnie patrzyli jak gospodarze pozbawiają ich szans na zwycięstwo.
Czy żółto-niebiescy mieli szanse na zdobycie bramek w Jastrzębiu. Tak naprawdę to w dwóch sytuacjach. Raz niewiele pomylił się Damian Nawrocik, a w drugim przypadku bliski szczęścia był Krzysztof Sobieraj, który wślizgiem próbował pokonać bramkarza gospodarzy w zamieszaniu pod jastrzębską bramką. To za mało, aby myśleć o końcowym sukcesie.
Zresztą podobnego zdania był trener Arki Wojciech Stawowy, który na pomeczowej konferencji prasowej powiedział: - Gratuluje trenerowi Piotrowi Rzepce i jego drużynie zwycięstwa. Zwycięstwa zasłużonego, bo gospodarze stworzyli sobie dzisiaj więcej strzeleckich sytuacji, a przede wszystkim dwie z nich potrafili wykorzystać. Jeżeli chodzi o grę Arki, to przypominała ona bicie głową w mur. Optyczna przewaga nic nie znaczy, gdy nie przekłada się na gole. Bramki natomiast zdobywali nasi rywale, a ja nazwałbym je przedwczesnymi prezentami świątecznymi rozdawanymi przez moich piłkarzy. Takich goli, na takim poziomie, nie powinno się tracić, takich błędów nie powinno się robić. W niczym jednak nie umniejsza to zasłużonego sukcesu GKS Jastrzębie - przyznał szczerze Stawowy.
- Miło słyszeć takie słowa - dziękował trener Piotr Rzepka. - Na pewno jestem dumny ze swoich zawodników, bo cechami wolicjonalnymi zrównoważyli różnice piłkarskich umiejętności. Jednak samą ambicją się nie wygrywa, nam nie zabrakło także czysto piłkarskich walorów, aby w tym trudnym meczu sięgnąć po zwycięstwo -chwalił swoich piłkarzy Rzepka.

Janusz Woźniak


Dziennik Zachodni
PIŁKA NOŻNA GKS Jastrzębie – Arka Gdynia 2:0


Dla takich chwil warto być trenerem - cieszył się po sobotniej wygranej Piotr Rzepka, szkoleniowiec gospodarzy, który jest... mieszkańcem Gdyni i grał swego czasu w Arce. Piłkarze GKS Jastrzębie zapomnieli o trzech porażkach z rzędu i pokonali murowanego faworyta do awansu - 2:0. Obie bramki strzelił Robert Żbikowski. "Żbik" założył na ten mecz kapitańską opaskę, co wyraźnie miało wpływ na jego grę.

Gdynianie wygrali w środę w Opolu z Odrą 2:0 i nie wracali już nad morze. W oczekiwaniu na mecz z GKS podopieczni trenera Wojciecha Stawowego zaszyli się w Pszczynie. Natomiast ich kibice znów przebyli daleką drogę i w sile 101 osób zasiedli na trybunach stadionu w Jastrzębiu. Tym razem musieli oglądać porażkę swych podopiecznych.

Faworyt w I połowie oddał tylko jeden strzał, autorstwa Damiana Nawrocika. Wprawdzie goście byli częściej przy piłce, ale to beniaminek stwarzał groźne sytuacje. Harujący prawie na całym boisku Żbikowski w 26 minucie stanął oko w oko z Andrzejem Bledzewskim. - Uderzyłem zewnętrzną częścią stopy, ale bramkarz zdołał odbić piłkę. Nie załamałem się tą sytuacją. Wręcz przeciwnie - podkreślił napastnik gospodarzy. Faktycznie, dziewięć minut później Żbikowski pokonał "Bledzę", korzystając z kiksu kapitana gdynian Tomasza Sokołowskiego. Po tym jak obrońca Arki nie trafił w piłkę, wystarczyło tylko celnie uderzyć - 1:0!

Druga połowa zaczęła się od wzorcowo przeprowadzonej kontry gospodarzy, która tak spodobała Łukaszowi Kowalskiemu z Arki, że postanowił... jej nie przerywać. Kamil Wilczek podał do Macieja Małkowskiego. Wspomniany Kowalski nie sięgnął piłki, a akcję zakończył Żbikowski strzelając do pustej bramki. - Nie czuję się bohaterem, bohaterowie są na wojnie. Na słowa uznania zasłużył cały zespół. Dwie bramki strzeliłem ostatnio w Pruszkowie, ale tam przegraliśmy. Chcieliśmy wygrać z Arką, musieliśmy w końcu zdobyć punkty, bo rywale nam uciekają. Kiedy ostatnio byłem kapitanem? Chyba w czwartej lidze. Jedynym i prowdziwym naszym kapitanem jest Tomek Ciemięga - podkreślił Żbikowski.

Gdynianie starali się atakować, jednak nie potrafili przebić się przez obronę GKS. Jak już umieścili piłkę w siatce (61 minuta), to arbiter odgwizdał spalonego. Gdy sędzia techniczny Konrad Bobkiewicz z Poznania (to on "popisał się" w meczu Groclinu z Górnikiem Zabrze), podniósł tablicę świetlną do góry, na trybunach zawrzało. Doliczono jeszcze pięć minut! W dodatkowym czasie wynik też nie uległ zmianie. - Popełniliśmy głupie błędy w obronie, GKS zagrał agresywnie, bardzo ambitnie, zasłużył na wygraną - przyznał Damian Nawrocik. - Pokazaliśmy, że możemy wygrać z każdym - mówił uradowany Kamil Wilczek.

Po meczu doszło do rozmowy między piłkarzami i kibicami Arki: - Ch... z tym wynikiem, ale jak w środę nie wygracie z Lechią to... - usłyszeli zawodnicy z Gdyni.

Wojciech Stawowy, Arka

Gospodarze zasłużenie wygrali ten mecz, mój zespół praktycznie nie stworzył sytuacji na bramki. Jeśli chodzi o stracone gole, to mieliśmy przedwczesne święta Bożego Narodzenia, bo postanowiliśmy już rozdawać prezenty. Te błędy kosztowały nas stratę trzech punktów. Nasze ataki przypominały bicie głową w mur, z przewagi w polu nic nie wynikało.

Piotr Rzepka, Jastrzębie

Byliśmy trochę zdołowani ostatnimi porażkami, choć nasza gra nie wyglądała źle. Piłkarze zostawili serce na boisku, ale żeby pokonać Arkę, to mogło nie wystarczyć. Jestem pod wrażeniem konsekwencji naszej gry w obronie, przecież wiadomo, że bywało wcześniej wiele niefrasobliwości. Nie spodziewałem się aż tak dobrej realizacji, tego co sobie zaplanowaliśmy.

Tomasz Kuczyński - Dziennik Zachodni

www.sportowefakty.pl.
Mariusz Wójcik

GKS Jastrzębie ograł Arkę Gdynia!


Takiego obrotu sprawy w meczu GKS-u Jastrzębie i Arki Gdynia mało kto się spodziewał. W spotkaniu 14. kolejki drugiej ligi, jastrzębianie zasłużenie wygrali z Arką Gdynia 2:0 (1:0). Bezlitosnym ?katem? okazał się nowy kapitan gospodarzy-Robert Żbikowski, który zaaplikował gościom dwie bramki.

Dzisiejsze spotkanie było bardzo ważne dla gospodarzy, którzy po trzech ostatnich porażkach musieli się przełamać. Zadanie było o tyle trudne, że do Jastrzębia Zdroju zawitała Arka Gdynia, której skład naszpikowany jest pierwszoligowymi nazwiskami. W sporcie jednak często bywa tak, że nazwiska nie grają i tak też było dziś.
Spotkanie rozpoczęło się od rozpoznania rywala i na pierwsze emocje kibice musieli poczekać aż piłkarze obu zespołów ?wejdą? w mecz. Wszyscy, którzy znają jastrzębski GKS przygotowaniu byli zapewne na powtórkę scenariusza, zgodnie z którym GKS bardzo szybko miał stracić bramkę. Ku ich zdziwieniu, miejscowi piłkarze nie chcieli powtórki z rozrywki, a ich gra w defensywie wcale nie przypominała poprzednich spotkań.
Po kilkunastominutowej wymianie ciosów i m.in. słabych strzałach Narwojsza(GKS) w 12. i Nawrocika (Arka) inicjatywę przejęli gospodarze, którzy grając bardzo mądrze w defensywie mogli pozwolić sobie na grę z kontry.
GKS już w 20. minucie mógł prowadzić 1:0, ale przy dobrym podaniu Macieja Małkowskiego do Roberta Żbikowskiego zabrakło trochę dokładności i temu drugiemu niewiele zabrakło by sięgnąć piłkę. Sześć minut później po raz kolejny szansę na zdobycie gola miał Żbikowski, ale ładne podanie od Kamila Wilczka w ostatniej chwili przeciął golkiper Arki - Artur Bledzewski. Jednak gol dla gospodarzy był już tylko kwestią czasu. Wraz z upływem czasu jastrzębianie grali coraz mądrzej i bardzo dokładnie.
Taktyka, jaką przyjęli gospodarze na dzisiejszy mecz była na tyle skuteczna, że zawodnicy chwilowo nie istnieli na boisku i tylko od czasu do czasu mogli wyprowadzić kontratak.
Wyglądało to jednak jak bicie głową w mur, którym dzisiaj była jastrzębska defensywa.
W 35. minucie tego spotkania kibice doczekali się wreszcie bramki i ku uciesze czterotysięcznej grupy sympatyków GKS-u to ich zespół objął prowadzenie.
Po dośrodkowaniu Bartosza Woźniaka wydawało się już, że futbolówkę wybije obrońca Arki - Tomasz Sokołowski, ale ten nie zdołał opanować piłki, a stojący za jego plecami Żbikowski bezlitośnie wykorzystał ten błąd strzelając gola na 1:0.
Podopieczni trenera Rzepki chcieli pójść za ciosem i zdobyć kolejną bramkę jeszcze przed przerwą, ale zabrakło trochę skuteczności i szczęścia, a wynik nie uległ już zmianie do gwizdka oznaczającego koniec pierwszej odsłony meczu.

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. W 49. minucie po raz kolejny świetnie akcję GKS-u wykończył Żbikowski, który w dzisiejszym spotkaniu zagrał w roli kapitana, zastępując kontuzjowanego Witolda Wawrzyczka.
W akcji jastrzębia, która ułożyła dzisiejsze spotkanie, piłkę ze środka pola na lewe skrzydło przerzucił Wilczka, a po dokładnym dośrodkowaniu Małkowskiego drugiego gola strzelił fantastycznie dziś grający - Żbikowski.
Bramka na 2:0 sprawiła, że GKS grał z coraz większą łatwością i bez problemów wyprowadzał groźne kontry, blokując w między czasie akcje zespołu z Gdyni. W 56. minucie najjaśniejszy punkt Arki - Damian Nawrocik mógł zdobyć kontaktowego gola, ale po jego strzale piłka nieznacznie minęła słupek bramki strzeżonej przez Kafke.
Pięć minut później piłka była już w bramce GKS-u, ale chwilę wcześniej sędzia liniowy podniósł chorągiewkę i główny arbiter odgwizdał ewidentny spalony. To była jednak jedna z niewielu słusznych decyzji sędziego w tym meczu. O ile praca sędziego jest bardzo trudna i wymaga bardzo szybkich decyzji to należy jednak przyznać, że dzisiejszy dzień nie był najlepszy dla Piotra Wasielwskiego, który zbyt często gwizdał podczas aktorskich upadków zawodników Arki. Nie przeszkadzało to jednak jastrzębianom, którzy swoją grą stanowczo sprzeciwili się takiej sytuacji. GKS mógł podwyższyć, ale przy strzałach Żbikowskiego w 67. i Małkowskiego w 69. minucie górą był bramkarz gości ? Bledzewski.
Po wyczerpaniu limitów zmian w obu zespołach było jeszcze kilka sytuacji pod obiema bramkami, ale do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i pomimo, że arbiter doliczył do regulaminowych 90 kolejne 5 minut to GKS Jastrzębie wygrał ostatecznie z Arką Gdynia 2:0 i po niewielkim kryzysie w Jastrzębiu nie ma już ani śladu.

Najlepszy zawodnik GKS-u: Robert Żbikowski.
Najlepszy zawodnik Arkismileyamian Nawrocik.
Najlepszy zawodnik meczu: Robert Żbikowski.



GKS Jastrzębie ograło faworyta z Gdyni!
Marcin Fejkiel GW Katowice

Po trzech kolejnych porażkach zespół Piotra Rzepki zagrał najlepszy mecz w sezonie i pokonał 2:0 głównego pretendenta do awansu do ekstraklasy

- Nie czuję się bohaterem. Bohaterowie walczą na wojnie! Ale zgodzę się, że wszyscy zasłużyliśmy na pochwałę. Tak się akurat złożyło, że to ja dokonałem dzieła zniszczenia Arki, z czego jestem niezmiernie zadowolony - mówił po meczu napastnik GKS-u Robert Żbikowski.

Po raz pierwszy w II lidze Żbikowski wystąpił w roli kapitana drużyny i wywiązał się z tego obowiązku znakomicie. Nie dość, że zostawił na boisku sporo zdrowia, to jeszcze dał zwycięstwo swojej drużynie.

Trener Piotr Rzepka dowiódł z kolei, jak cenną okazała się jego środowa wycieczka do Opola, by podpatrzeć w akcji sobotniego rywala. Po opolskim meczu [zakończonym zwycięstwem Arki 2:0 - przyp. red.] trener mówił: - Przywiozłem ciekawy materiał poglądowy. Teraz muszę go odpowiednio dopasować do materiału ludzkiego.

W sobotę gołym okiem było widać, że trener Rzepka doskonale odrobił lekcję i jego zespół zagrał zupełnie inaczej niż w przegranym 1:2 meczu ze Śląskiem Wrocław.

W 35 min Bartosz Woźniak popędził prawą stroną boiska i wrzucił piłkę w pole karne. Wydawało się, że podanie przetnie obrońca gości Tomasz Sokołowski (czuł na plecach oddech Żbikowskiego), który jednak zachował się fatalnie i skiksował.

"Żbik" nie zwykł marnować takich prezentów, więc wypalił ile sił z lewej nogi i publiczność mogła szaleć z radości. - Praktycznie miałem piłkę już na nodze, ale dostała jakiegoś dziwnego kozła czy rotacji, no i jej nie opanowałem - tłumaczył się potem Sokołowski.

Drugi gol dla gospodarzy padł zaraz po przerwie, również po błędzie obrońcy. Tym razem Łukasz Kowalski nie zdołał przejąć podania Kamila Wilczka adresowanego do Macieja Małkowskiego. Ten przytomnie wypatrzył wbiegającego na pełnej szybkości w szesnastkę Żbikowskiego i sobotni król pola karnego bez problemu wpakował piłkę do siatki.

Słowa uznania za tę akcję należą się Wilczkowi. Młody pomocnik Jastrzębia zaliczył fantastyczny występ, wnosząc wiele pożytku także do gry w destrukcji. - Pokazaliśmy dzisiaj, że mamy zęby! - mówił oszołomiony zwycięstwem Wilczek.

W 89 min. Rzepka zdjął z boiska najlepszego w tym dniu Żbikowskiego, a widownia zgotowała mu owacje na stojąco.

Gdynianie w krótkim odstępie czasu po raz drugi w sezonie polegli na Śląsku. - Jestem dumny z moich piłkarzy, że potrafili dorównać wartościowym rywalom. Dla takich chwil warto być trenerem - mówił zadowolony Rzepka.

- W naszym wykonaniu to było bicie głową w mur - ocenił krótko trener Arki Wojciech Stawowy.


Arka przegrała w Jastrzębiu
Marcin Fejkiel, Jastrzębie, Grzegorz Kubicki
GW Trójmiasto


W ostatnim meczu przed derbami piłkarze Prokomu Arka Gdynia przegrali na wyjeździe z GKS Jastrzębie.

GKS, trenowany przez byłego piłkarza Arki i Bałtyku Piotra Rzepkę, zagrał najlepszy mecz w sezonie. Bohaterem był Robert Żbikowski, który strzelił dwie bramki. - Bohaterowie to walczą na wojnie! Ale zasłużyliśmy na pochwałę. Tak się złożyło, że to ja dokonałem dzieła zniszczenia Arki - mówił Żbikowski. Trener Rzepka dowiódł z kolei, jak cenny okazał się jego środowy wyjazd do Opola, gdzie Arka wygrała z Odrą 2:0. Jastrzębianie, świadomi potencjału Arki, grali daleko od własnej bramki, zawęzili pole gry i to wybiło gości z uderzenia. GKS tymczasem grał wybornie w kontratakach. W 35 min Bartosz Woźniak popędził prawą stroną i wrzucił piłkę w pole karne. Tam nie przejął jej Tomasz Sokołowski, a Żbikowski skorzystał z prezentu. - Miałem już piłkę na nodze, ale dostała dziwnej rotacji - tłumaczył Sokołowski. Drugi gol padł zaraz po przerwie. Tym razem Łukasz Kowalski nie przejął podania do Macieja Małkowskiego, ten wypatrzył Żbikowskiego, który znów strzelił do siatki. To była druga porażka Arki w sezonie i druga poniesiona na Śląsku. Wcześniej Arka przegrała w Gliwicach.

Teraz w Gdyni rozpoczęła się operacja derby. Polega głównie na tym, aby przywrócić do zdrowia kontuzjowanych piłkarzy. A tych nie brakuje. Krzysztof Przytuła zagrał w Jastrzębiu po kilku miesiącach przerwy. Bartosz Ława, który kilka tygodni leczył skręconą kostkę, zaczął treningi. Zdrowy jest już Radosław Wróblewski, do dyspozycji trenera są David Kalousek i Dariusz Ulanowski, którzy grali w Jastrzębiu. W derbach nie zagrają na pewno Marcin Chmiest i Ireneusz Kościelniak. Pod znakiem zapytania stoi występ Marka Szyndrowskiego i Bartosza Karwana. W Jastrzębiu kopnięty został Damian Nawrocik, który dopiero wrócił do gry, ale na derby powinien być gotowy. Podobnie jak Tomasz Mazurkiewicz, który nie zagrał z GKS z powodu choroby.


Śląskiego koszmaru część druga
Skubi www.arka.gdynia.pl (oficj.)

Śląskie powietrze nie służy piłkarzom Arki. Po porażce z Piastem Gliwice, tym razem żółto-niebiescy polegli w Jastrzębiu 0:2 (0:1). Jest to o tyle bolesny rezultat, gdyż po remisie Tura Turek z Wisłą Płock i porażce Znicza z Motorem, była szansa na zadomowienie się w czołówce drugoligowej tabeli.

Arka przystąpiła do meczu osłabiona brakiem Tomasza Mazurkiewicza, którego nieoczekiwanie zmogła grypa. W jego miejsce od pierwszej minuty wybiegł rekonwalescent Krzysztof Przytuła, dla którego był to pierwszy mecz po półrocznej przerwie. Żółto-niebiescy od pierwszych minut imponowali wyższą kulturą gry i starali się dłużej utrzymywać przy piłce. Jednak za dużo z tego nie wynikało, gdyż nie potrafili sobie stworzyć żadnej czystej sytuacji strzeleckiej.

Za to okazje mieli gospodarze, którzy schowani za podwójną gardą czekali na błędy wysoko ustawionej defensywy Arki. Już w trzynastej minucie Marcin Narwojsz mógł dać prowadzenie Jastrzębiu. Fatalny błąd popełnił Paweł Weinar, któremu Narwojsz odebrał piłkę daleko od bramki Bledzewskiego i od razu pognał w jego kierunku. Na całe szczęście, napastnikowi Jastrzębia zabrakło już sił by oddać celny strzał i piłka wyszła na aut bramkowy.

W 26. minucie gospodarze znów mieli sytuację sam na sam. Tym razem oko w oko z Bledzewskim stanął Małkowski, ale nasz bramkarz popisał się świetną interwencją. Cała akcja była wynikiem źle zastawionej pułapki ofsajdowej.

Arce wyraźnie brakowało pomysłu na szybki i skuteczny atak. Dośrodkowania ze skrzydeł najczęściej grzęzły w rękawicach Jakuba Kafki albo szybsi byli obrońcy. Mimo to kilka akcji Arki mogło się podobać, a przede wszystkim szybka wymiana podań między Łabędzkim, Wachowiczem i Nicińskim.

Kiedy wydawało się, że Arka opanowała sytuację na boisku gospodarze strzelili gola. Wszystko zaczęło się od straty Olgierda Moskalewicza, któremu piłkę wyłuskał Bartosz Woźniak, pognał prawą stroną boiska i dośrodkował w pole karne. Dobrze ustawiony Tomasz Sokołowski nie trafił w piłkę i Robert Żbikowski bezlitoście wykorzystał sytuację, nie dając szans Bledzewskiemu.

Już po 60. sekundach Arka mogła wyrównać. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego powstało ogromne zamieszanie w polu karnym Jastrzębia, ale strzał wślizgiem Sobieraja został zablokowany przez jednego z obrońców.

Ponad stuosobowa grupa kibiców Arki, która dotarła na stadion Jastrzębia, zapewne miała nadzieję, że po przerwie Arka zaatakuje, zagra szybko i z pomysłem. Niestety już w 49. minucie gospodarze zadali drugi cios. Tym razem Łukasz Kowalski nie zdołał przeciąć podania do Małkowskiego, który pociągnął lewą stroną i zagrał do nieobstawionego Żbikowskiego. Napastnik gości nie mógł nie trafić do pustej bramki.

W 56 minucie Damian Nawrocik był bliski zdobycia kontaktowego gola dla Arki. Niestety jego dobry strzał z 20. metrów minimalnie minął słupek. W 61. minucie Marcin Wachowicz wepchął piłkę do bramki, ale sędzia liniowy prawidłowo zasygnalizował pozycję spaloną.

To w zasadzie były już wszystkie godne odnotowania sytuacje strzeleckie Arki. Jeszcze Olgierd Moskalewicz starał się nękać Kafkę strzałami z dystansu, ale to również nie przyniosło efektu. Po doliczeniu pięciu minut, sędzia główny zakończył spotkanie i druga porażka Arki stała się faktem.

Black Hawk dnia październik 06 2007 17:23:30 · Drukuj
Dołącz do nas na Facebooku

JasNet
Najnowsza galeria zdjęć
Ostatni mecz
21 sierpnia 2019, Radom, 17:30
Radomiak - GieKSa 2:2 (1:0)
1:0 Damian Nowak '37
1:1 Kamil Adamek '55
1:2 Damian Tront '72
2:2 Patryk Mikita '75 (karny)
Następny mecz
25 sierpnia 2019, Grodzisk Wlkp., 16:00
Warta Poznań - GieKSa
5. kolejka - 21.08.2019
21.08 Radomiak - GieKSa -:-
21.08 Olimpia - Wigry -:-
21.08 Nieciecza - Stal Mielec -:-
21.08 Puszcza - Zagłębie -:-
21.08 GKS Tychy - Chrobry -:-
21.08 Stomil - Sandecja -:-
21.08 Bełchatów - Odra Opole -:-
21.08 Warta - Podbeskidzie -:-
21.08 Chojniczanka - Miedź -:-
Pełny terminarz
Tabela I ligi
1. Bruk-Bet Nieciecza 4 9 6:1
2. Warta Poznań 4 9 6:3
3. GKS Bełchatów 4 7 7:2
4. Podbeskidzie 4 7 6:3
5. Chojniczanka 4 7 7:5
6. Miedź Legnica 4 7 4:3
7. Puszcza N. 4 7 3:2
8. Stal Mielec 4 7 6:6
9. Ol. Grudziądz 4 6 9:7
10. Sandecja N. Sącz 4 6 4:6
11. Stomil Olszyn 4 6 4:6
12. Radomiak 4 6 4:7
13. GKS Jastrzębie 4 5 4:4
14. Wigry Suwałki 4 5 4:4
15. Zagł. Sosnowiec 4 4 2:4
16. GKS Tychy 4 3 6:6
17. Odra Opole 4 1 1:6
18. Chrobry Głogów 4 0 1:9
Pełna tabela