
W niedzielne popołudnie piłkarze GKS Jastrzębie zmierzą się na wyjeździe z ŁKS-em Łódź. Faworytem pojedynku będą gospodarze, których celem jest powrót do ekstraklasy i którzy jesienią przy Harcerskiej wygrali pewnie 3:0 (1:0) po golach Antonio Domingueza, Tomasza Nawotki i Łukasza Sekulskiego. Jednak w rundzie wiosennej łodzianie spisują mocno poniżej oczekiwań i w tym podopieczni Łukasza Włodarka mogą upatrywać szansy na sprawienie niespodzianki.
ŁKS Łódź fantastycznie rozpoczął obecny sezon. Zespół następców mistrzów Polski z 1958 i 1998 roku wygrywał we wrześniu, październiku i listopadzie mecz za meczem, na dodatek praktycznie nie tracąc bramek. Paradoksalnie ostatnim spotkaniem tej serii było wspomniane wyżej zwycięstwo w Jastrzębiu-Zdroju, po którym maszyna trenera Wojciech Stawowego wyraźnie się zacięła. W rezultacie w marcu oddano stery w ręce Ireneusza Mamrota, jednak nie zmieniło to sytuacji.
Biorąc pod uwagę wyłącznie mecze od połowy listopada, ŁKS Łódź zdobył w siedemnastu pojedynkach zaledwie szesnaście punktów, co w tej prowizorycznej tabeli plasuje piłkarzy al. Unii Lubelskiej na szesnastym miejscu. Oznacza to, że ekipa trenera Włodarka przy pewnej dozie szczęścia oraz powtórzenia występów przeciw Górnikowi Łęczna i Odrze Opole może pokusić się zdobycz punktową. Należy dodać, że w Łodzi jastrzębianie z konieczności wystąpią bez jednego z liderów środka pola Marka Mroza, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek.
Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i teraz każdy punkt będzie na wagę złota. Warto pamiętać, że po meczu z ŁKS-em Łódź czekają nas pojedynki “o sześć punktów” z Zagłębiem Sosnowiec i GKS Bełchatów. Obyśmy nie musieli podchodzić do nich z przysłowiowym “nożem na gardle”…